Kraj

Farma trolli Brejzy: samorządowiec ujawnia jak niszczono ludzi

Marcin Wroński startował w wyborach na prezydenta Inowrocławia i przegrał z Ryszardem Brejzą zaledwie 300 głosami. Teraz ujawnia, jak próbowano go zniszczyć.

W ostatnim tygodniu sierpnia głośno zrobiło się o „farmie trolli” w inowrocławskim samorządzie. Według medialnych doniesień pracownicy ratusza mieli w godzinach pracy krytykować politycznych przeciwników w mediach społecznościowych, wpływać na internetowe sondy etc. Całą operacją miał zarządzać syn prezydenta, poseł PO Krzysztof Brejza.

Marcin Wroński z PiS, obecnie radny Inowrocławia, wystartował w wyborach na prezydenta miasta w 2014. Udało mu się dostać do drugiej tury, w której dostał 49,2% głosów. Zabrakło mu zaledwie 300 do tego, aby odebrać Brejzie władzę. Teraz ujawnił w rozmowie z TVP Info jak działała ratuszowa farma trolli.

Wroński żartuje, że można go uznać za „ojca chrzestnego” tej farmy gdyż powstała głównie w celu ataków na niego. „Uznano, że jestem pewniakiem, że za cztery lata znów wystartuję” – powiedział – „Trzeba było się mną zająć żeby nigdy więcej nie doszło do takiej sytuacji”. Samorządowiec twierdzi, że był największą ofiarą hejtu ze strony pracowników ratusza. „Setki, tysiące nieprzychylnych komentarzy na temat mnie i mojej rodziny spływały na portale” – twierdzi.

Ujawnia także, że działalność trolli nie kończyła się na pisaniu nieprzychylnych komentarzy. Twierdzi, że składano na niego i na wielu innych działaczy opozycji fałszywe donosy. „W 2014 roku, gdy u władzy była PO i PSL, bezpośrednio po II turze wyborów miałem osiem kontroli w pracy: z ZUSu, z Urzędu Skarbowego. Najprawdopodobniej inspirowanych donosami” – ujawnia.

Wroński pracował wtedy jako wojewódzki inspektor ochrony roślin w Bydgoszczy. Twierdzi, że do różnych instytucji – KPRM, Ministerstwa Rolnictwa, etc. – wpływały skargo od rzekomo poszkodowanych pracowników, informacje o rzekomych aferach, lobbingu itp. Ujawnia, że te donosy od rzekomych pracowników z Bydgoszczy wysyłano z Inowrocławia, z poczty w pobliżu urzędu miasta. Były adresowane tym samym charakterem pisma.

Samorządowiec ujawnił również, że doszło do przypadków kradzieży tożsamości w internecie. Pojawiły się fałszywe profile faktycznych osób. Kiedy te złożyły doniesienie śledztwo wykazało, że tworzono je z komputerów w urzędzie miasta. Dochodzenie wtedy umorzono ale wznowiono je przy okazji afery fakturowej.

Źródło: TVP Info Autor: WM
Fot. Macdriver (Bartek Wawraszko0, CC BY-SA 3.0

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij