Świat

Tysiące Irlandczyków zaprotestowało przeciwko aborcji

Tysiące mieszkańców Irlandii Północnej wzięło udział w proteście przeciwko aborcji. Nie podoba im się, że jej legalizację narzucili Anglicy. 

Aborcja była jednym z tematów, w którym rząd Irlandii Północnej mógł decydować samodzielnie, bez konsultacji z rządem w Londynie. Do niedawna aborcja na życzenie była w tej części UK nielegalna, można jej było dokonać tylko w sytuacji, gdy życie lub zdrowie matki było zagrożone. Brytyjska lewica i lobby aborcyjne nie ustawały jednak w próbach zliberalizowania północnoirlandzkiego prawa aborcyjnego.

W końcu brytyjska lewica wykorzystała fakt, że w Stormoncie – jak popularnie nazywa się północnoirlandzki parlament – nastąpił w 2017 roku kryzys, który uniemożliwił do dzisiaj sformowanie rządu. Parlament w Londynie przyjął w lipcu Ustawę o Irlandii Północnej. Ustawa ta znacznie zwiększa uprawnienia sekretarza stanu ds. Północnej Irlandii. Brytyjska lewica doprowadziła do tego, że w ustawie tej znalazły się zapisy zmuszające sekretarza ds. Irlandii Północnej do legalizacji homomałżeństw i znacznej liberalizacji prawa aborcyjnego. Ustawa wejdzie w życie jeśli Stormont nie zacznie ponownie funkcjonować do 21 października, jednak szanse, że tak się stanie, nie są zbyt wielkie.

W weekend tysiące obywateli Irlandii Północnej – według organizatora 20 tysięcy osób – wzięło udział w proteście przeciwko narzuceniu ich państwu aborcji. Uczestnicy protestu zebrali się przed budynkiem Stormontu i stali przez sześć minut w absolutnej ciszy. Drugi protest przeszedł przez Belfast. W demonstracji wzięli udział m.in. arcybiskup Eamon Martin of Armag, była szefowa północnoirlandzkiej policji Nuala O’Loan i szefowa partii DUP Arlene Foster.

„Zorganizowaliśmy tą demonstrację dla ludzi wszystkich religii, poglądów politycznych i teł kulturalnych abyśmy mogli spotkać się razem i zjednoczyć w tej sprawie, i stać w cichym proteście” – powiedziała mediom jedna z organizatorek, Sarah Crutchley – „Chcemy aby nasza cisza powiedziała dwie rzeczy: po pierwsze, że my, jako obywatele Irlandii Północnej, nie zostaliśmy zapytani o tą zmianę w legislacji i nie zgadza się z nią opinia publiczna, oraz to, że każdy poseł z Północnej Irlandii głosował przeciwko tej zmianie – oraz to, że nienarodzone dzieci nie mają wyboru, nie mogą mówić, więc nie wzięto ich pod uwagę przy tej zmianie prawa”.

Baronessa O’Loan, która cieszy się dużym szacunkiem w Północnej Irlandii, dodała, że Londyn zamiast pomóc Północnej Irlandii w trudnej sytuacji, skorzystał z okazji aby narzucić swoją wolę. „Widzimy, że dzieci cierpią, nie mogą iść do szkół. Szpitale nie funkcjonują, widzimy że tak wiele rzeczy dzieje się źle bez funkcjonalnego prowincjalnego rządu” – powiedziała – „I aby dodać do tego, co jest złe, aby wprowadzić aborcję, nieregulowaną aborcję do 28 tygodnia, ot tak. Aby potem przepchnąć szereg regulacji nad którymi nie można debatować i ich poprawić – to nie w porządku”

 

Źródło: Lifesitenews Autor: WM
Fot. Twitter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij