Kraj

Ziobro: Mamy twarde dowody na udział Brejzy w organizowaniu “farmy trolli”. Jej wykonawcy byli opłacani z pieniędzy podatników

Zbigniew Ziobro podczas programu “W pełnym świetle” emitowanym przez TVP Info odniósł się do afery w inowrocławskim ratuszu. Minister Sprawiedliwości skrytykował nie tylko zachowanie Krzysztofa Brejzy, którym był odpowiedzialny za organizowanie oraz opłacanie tzw. “farmy trolli”, ale także Grzegorza Schetynę za bronienie kontrowersyjnego posła PO oraz opozycyjne media, które mają tuszować rzeczywistość.

Prokurator Generalny skupił się na porównaniu dwóch afer: sprawę wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka oraz internautki kryjącej się pod pseudonimem “mała Emi” oraz aferę w inowrocławskim ratuszu.

To jest idealny przykład pokazujący pewne, można powiedzieć, bliźniacze zjawisko – mówił Ziobro –  W Ministerstwie Sprawiedliwości pojawiły się takie sytuacje, a z całą pewnością mamy bardzo twarde dowody wskazujące na to, że pan Brejza, który jest szefem kampanii PO i kandydatem tej partii na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, osobiście był zaangażowany – on sam, a nie jego współpracownicy – w organizowanie, jak to się teraz mówi „farmy trolli” i atakowanie swoich przeciwników.

Minister Sprawiedliwości dodał również, że pracownicy Brejzy byli opłacani ze środków publicznych. Polityk wprost uznał, iż była to w jego opinii “kradzież mienia publicznego na użytek prywatnych interesów partii o nazwie Platforma Obywatelska”. Wskazał także na różne reakcje obydwóch stron na ujawnienie podobnych afer w zbliżonym przedziale czasowym. Ziobro przyznał, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, w odróżnieniu od swoich rywali politycznych, reaguje szybko i stanowczo przy wykryciu jakichkolwiek nieprawidłowości.

– Rzeczywiście pojawiła się sytuacja, gdzie w ministerstwie sprawiedliwości, kilku sędziów na kilkuset pracujących zajęło się w prywatnym czasie na prywatnych forach internetowych zajęciem, którego nie mogłem zaakceptować – mówił szef MS, który dodał również, iż nie posiadał żadnych uprawnień do śledzenia prywatnej korespondencji swoich pracowników.

Jest konflikt w środowisku, konflikt w rodzinie sędziowskiej, a takie są najbardziej bolesne i brutalne czasami. (…) U niektórych emocje chyba wzięły górę, wtedy rozum czasami niestety gaśnie i zaczęli odpowiadać, czując się słusznie pokrzywdzeni, natomiast to nie usprawiedliwia zachowań, które, jeśli się potwierdzi oczywiście, mogły mieć miejsce, dlatego podjąłem stosowne działania – podsumował minister.

Źródło: TVP Info Autor: JD
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij