Świat

Boris Johnson ma plan jak doprowadzić do Brexitu. Musi mu w tym pomóc królowa

Premier UK Boris Johnson ma plan jak sparaliżować opozycję i doprowadzić do Brexitu. Musi mu w tym jednak pomóc brytyjska królowa.

Obecny termin Brexitu, po przyznanym premier May przedłużeniu, jest zaplanowany na 31 października. Już w trakcie wyborów nowego premiera Johnson zapowiadał, że wolałby wyjść po uzyskaniu umowy z UE, ale dotrzyma tego terminu nawet, jeśli takiej umowy nie uda się wynegocjować – co zdaniem komentatorów jest dużo bardziej prawdopodobną opcją. Wielu brytyjskim politykom, nie tylko z partii opozycyjnych, nie podoba się takie postawienie sprawy. Nikt więc nie ma wątpliwości, że spróbują mu w tym przeszkodzić.

Brytyjskie media informują, że Johnson wpadł na pomysł w jaki sposób można ograniczyć ryzyko kontrakcji przeciwników wyjścia z UE. Zamierza w tym celu przedłużyć posłom wakacje.

Kadencja brytyjskiego parlamentu trwa pięć lat i jest podzielona na pięć sesji, oddzielonych od siebie dłuższymi przerwami. Zazwyczaj kolejne sesje zaczynają się i kończą na wiosnę ale nie ma żadnych przepisów, które by to regulowały. Najdłuższa sesja brytyjskiego parlamentu miała miejsce w czasach wojny domowej i trwała aż 3322 dni. Obecna sesja parlamentu zajmuje w tej klasyfikacji drugie miejsce – rozpoczęła się 5 września 2017 roku i w związku z debatami o Brexicie i kryzysem parlamentarnym potrwała aż do 25 lipca tego roku.

Boris Johnson wpadł na pomysł jak wykorzystać ten fakt na swoją korzyść. Każda nowa sesja parlamentu rozpoczyna się od rytualnego przemówienia królowej do posłów – i premier poprosił ją o to, żeby powstrzymała się od jego wygłoszenia 3 września, jak było zaplanowane, i stanęła przed Izbą Gmin dopiero 14 października.

Plan Johnsona da więc posłom znacznie mniej czasu na to, żeby przeciwdziałać wyjściu bez umowy. Nie jest to jednak jedyne zabezpieczenie, które przygotował. Jeden z wysoko postawionych członków jego rządu wyjawił mediom, że jeśli jego przeciwnicy mimo wszystko zdążą przeprowadzić procedurę wotum nieufności, to zamiast proponować nowy rząd Johnson rozpuści od razu parlament i ogłosi nowe wybory. Haczyk ma polegać na tym, że ich termin zostanie ogłoszony już po dacie brexitu.

Gambit Johnsona wywołał zrozumiałe oburzenie opozycji i wielu Torysów, którzy do końca nie wiedzieli o tym planie. Wielu komentatorów zwraca uwagę, że może również doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego. Sam Johnson tłumaczy, że ten ruch nie ma nic wspólnego z Brexitem a z koniecznością przygotowania nowych ważnych ustaw dotyczących np. opieki zdrowotnej – ale raczej nikt mu nie wierzy.

Plan Johnsona wymaga formalnej zgody królowej i premier spotkał się z nią dzisiaj rano aby o nią poprosić. Królowa zapewne ogłosi swoją decyzję na dniach. Teoretycznie nie musi się zgodzić ale byłoby to rzeczą bez precedensu w historii brytyjskiego parlamentu – chociaż przy obecnym klimacie politycznym w UK nie da się tego całkowicie wykluczyć.

Źródło: The Sun, The Mirror Autor: Wiktor Młynarz
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij