Świat

Wznowiono remont Notre Dame

W poniedziałek znowu ruszyły prace nad remontem katedry Notre Dame. Wstrzymano je 25 lipca z powodu ryzyka zanieczyszczenia ołowiem.

Obecnie robotnicy pracują nad zabezpieczeniem ruin katedry. Wzmacniają m.in. łuki przyporowe, oczyszczają teren świątyni z gruzu i montują tymczasowe platformy pod i nad sklepieniem, które ułatwią sprzątanie gruzu. Dopiero po tym żmudnym etapie ruszy właściwa odbudowa świątyni – ma to nastąpić najwcześniej w połowie przyszłego roku.

W trakcie pożaru katedry płomienie stopiły ok. 440 ton ołowiu z dachu i iglicy. Ołów to toksyczny metal i nadmierny kontakt z nim może doprowadzić do potencjalnie śmiertelnej choroby znanej jako ołowica. Kiedy odkryto jak duże jest skażenie w okolicy Notre Dame zadecydowano o wstrzymaniu prac do momentu rozwiązania problemu.

Robotnicy wrócili do katedry w poniedziałek. Muszą jednak radzić sobie z nowymi procedurami, które mają powstrzymać dalsze rozprzestrzenianie ołowianego pyłu. Między innymi muszą pracować w jednorazowych kombinezonach czy brać prysznic przed każdym wyjściem z budowy.

Równocześnie władze Francji sprzątają od 13 sierpnia okolice katedry. Pracownicy zamiatają i odkurzają okoliczne place i ulice. Czyszczą je również myjkami ciśnieniowymi i – w niektórych miejscach – specjalnym żelem do którego po stwardnieniu przyczepiają się cząsteczki ołowiu. Porządki mają potrwać do 10 sierpnia.

Władze Francji są jednak krytykowane za zbyt późne działanie i za to, że bagatelizowały zagrożenie. Zdaniem organizacji ekologicznych działo się tak, gdyż władze Paryża nie chciały, aby pożar Notre Dame i związane z nim zagrożenia wpłynęły negatywnie na ruch turystyczny i okoliczne biznesy. Jeszcze kilka dni temu turyści mogli podejść do samych barierek odcinających plac przed Notre Dame i organizacje ekologiczne twierdzą, że nikt ich nie informował, że może to być bardzo groźne dla zdrowia.

W czerwcu pracowników okolicznych kawiarni, sklepów z pamiątkami etc. zbadano na obecność ołowiu we krwi. Podobne testy przeprowadzono również w okolicznych szkołach i żłobkach. Nie wykazały zwiększonej obecności ołowiu. W zeszłym miesiącu zamknięto jednak nagle dwie pobliskie szkoły po tym, gdy stwierdzono w nich niebezpieczne ilości cząsteczek ołowiu. Zastępca mera Paryża zapewniał, że dzieci nie były w niebezpieczeństwie a szkoły zamknięto aby ułatwić ich odkażanie. Raport lokalnej agencji zdrowia wykazał jednak, że u 16 z 175 uczęszczających do nich uczniów stwierdzono podwyższony poziom ołowiu we krwi, w tym u dwóch na poziomie, który może być niebezpieczny.

Źródło: NPR Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij