Świat

Drugi Czarnobyl? Radioaktywny ruten zawisł nad Europą. Naukowcy – to wina awarii w Rosji

Przełom września i października 2017 stał pod znakiem wykrycia znacznej ilości radioaktywnego rutenu-106, który odnotowano w większości państw Europy, w tym w Polsce. Przeprowadzone w tej sprawie śledztwo wykazało, iż najbardziej prawdopodobnym miejscem ulotnienia się radioaktywnego pierwiastka była Rosja.

Odnotowanie w powietrzu rutenu-106 wzbudziło panikę wśród mieszkańców Polski, a także innych państw europejskich, w tym m.in. Niemczech czy Francji. Większość osób została wtedy jednak uspokojona przez naukowców, którzy zapewniali, iż radioaktywny pierwiastek występuje w śladowych ilościach  i nie zagraża życiu żadnego człowieka. Pomimo tego został powołany specjalny zespół, który miał zbadać przyczyny rozprzestrzenienia się rutenu-106, nie występującego w środowisku naturalnie, a głównie w przypadku rozszczepienia jąder uranu. Ślady naprowadziły ekspertów na rosyjskich trop.

Zgodnie z raportem francuskiej agencji bezpieczeństwa jądrowego IRSN miejsce pochodzenia natężenia szkodliwego pierwiastka w atmosferze miał być tereny wschodnie – Rosji bądź tez Kazachstanu. Określono to głównie na podstawie analizy prądów powietrznych występujących w danym okresie. Strona rosyjska zaprzecza jednak doniesieniom na temat awarii, która doprowadziła do rozprzestrzenienia się rutenu w powietrzu sugerując nawet, że odpowiedzialny za taki stan rzeczy jest satelita, która wykorzystywała pierwiastek do zasilania generatorów i spłonęła w atmosferze. Jednak ta teza została dość szybko obalona przez francuskich naukowców, którzy są zdania, iż do awarii musiało dojść gdzieś na Uralu.

Źródło: Do Rzeczy Autor: JD
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij