Kraj

Kolejny blackout w Wenezueli. Awaria dotknęła niemal cały kraj

W Wenezueli doszło do kolejnej ogromnej awarii prądu. Prąd wyłączono w niemal całym kraju, łącznie ze stolicą.

Problemy zaczęły się w poniedziałek, około 16. Światła zaczęły gasnąć w 19 z 23 stanów Wenezueli. Szybko rozpoczął się chaos. Miasta zostały zakorkowane gdyż przestała działać sygnalizacja świetlna. Stanęło metro a wiele osób zostało uwięzionych pod ziemią w wagonach. Zamknięto sklepy gdyż brak prądu uniemożliwił płacenie kartami kredytowymi – hiperinflacja sprawiła, że niemal nikt w Wenezueli nie używa już gotówki. W szpitalach ruszyły awaryjne generatory, przynajmniej w tych które są w nie wyposażone.

Według rządu w Caracas blackout po raz kolejny spowodowała awaria w elektrowni wodnej w Guri. To największa elektrownia w Wenezueli, zapewniająca państwu aż 80% potrzebnej energii elektrycznej.

Do sprawy odniósł się w państwowej telewizji minister komunikacji Jorge Rodriguez. Jego zdaniem awaria była tak naprawdę atakiem. „Pierwsze efekty jakie przyniosło śledztwo wskazują na istnienie ataku elektromagnetycznego który chciał uderzyć w system hydroelektryczny Guayany” – powiedział, nie dodając kto i jak miał przeprowadzić atak na wenezuelską elektrownie przy pomocy EMP. Guayana to region w którym znajduje się elektrownia Guri.

Awarie prądu są w socjalistycznej Wenezueli codziennością ale rzadko przybierają aż taką skalę. Ostatnie tak duże awarie miały miejsce w marcu, prąd stracił wtedy cały kraj i w niektórych jego regionach do dzisiaj nie udało się go przywrócić.
Reżym w Caracas już rutynowo oskarża o nie działanie obcych sił – agentów, sabotażystów, hakerów etc. Wenezuelska opozycja i niezależni eksperci twierdzą jednak, że prawda jest dużo bardziej przyziemna. Wenezuelskie elektrownie są już stare a rząd oszczędza na ich konserwacji i częściach zamiennych, co sprawia, że awarie są coraz częstsze. Zwracają również uwagę na brak fachowców do ich obsługi – większość z nich już dawno bowiem opuściła kraj, szukając lepszego życia na emigracji, a ci którzy zostali nie radzą sobie z utrzymaniem wiekowych urządzeń w ruchu.

Po awariach w marcu władze Wenezueli zapowiedziały wprowadzenie dodatkowych protokołów bezpieczeństwa. „Ci, którzy systematycznie atakują szlachetny lud Wenezueli na wszystkie sposoby po raz kolejny zostaną skonfrontowani z odwagą, którą my, dzieci naszego wyzwoliciela Simona Bolivara, okazywaliśmy w obliczu trudności” – powiedział wtedy Rodriguez. Kolejna gigantyczna awaria pokazuje jednak, że te protokoły się nie sprawdziły.

Do sprawy odniósł się również tymczasowy prezydent Wenezueli Juan Guaido. „Próbowali ukryć tą tragedię poprzez reglamentację w całym kraju, ale jasno widać porażkę” – napisał na Twitterze. Wezwał również do ogólnokrajowych protestów przeciwko rządzącym krajem socjalistom. „My, Wenezuelczycy, się do tego nie przyzwyczaimy”

Źródło: dw.com Autor: Wiktor Młynarz
Fot. PAP/EPA/RAYNER PENA

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij