Publicystyka

Prawda-pamięć-duma. Dlaczego warto pamiętać o bohaterach

Małgorzata Kupiszewska od lat walczy o pamięć o rotmistrzu Pileckim i generale Kuklińskim. W rozmowie z portalem Stefczyk.info ujawniła nam skąd wzięła się jej fascynacja tymi postaciami i dlaczego warto walczyć o pamięć o ich dokonaniach.

Jest pani najbardziej znana z walki o pamięć po rotmistrzu Pileckim. Dlaczego akurat ta postać? Skąd fascynacja?

Małgorzata Kupiszewska: – Spotkanie z córką, Zofią Pilecką – Optułowicz, w lipcu 2013 r. było dla mnie przełomowym momentem. Bezpośrednia opowieść o „ochotniku do Auschwitz”, założycielu Związku Organizacji Wojskowej w niemieckim obozie śmierci, gehennie rodziny w czasach II WŚ i ich doświadczeniach po zabiciu Rotmistrza była przyczyną zrealizowania Projektu pod nazwą „Rotmistrz Pilecki – Bohater Niezwyciężony”. Po spotkaniu z Zofią Pilecką – Optułowicz napisałam krótki reportaż. Opatrzyłam tytułem „Dziedziczka świeżego powietrza”. Pracując nad Raportem, poznałam Pileckiego bliżej, nie boję się sformułowania, pokochałam go, więc z radością, z poczuciem, że tak trzeba, opowiadałam o nim w Polsce i poza krajem w takich miastach jak: Berlin, Kolonia, Luksemburg, Bruksela, Wiedeń, Comblain-la-Tour, Rzym, Cesena, Vignola, Mediolan, Catania, Reggio di Calabria, Wilno, Ejszyszki, Mińsk, Krupowo, Brześć, Grodno, Kijów i Charków.

Dzięki pani Raport Witolda trafił w ręce wielu zachodnich polityków. Czy uważa pani, że coś to zmieni? I że powtarzane, co jakiś czas oskarżenia o współudział Polski w Holokauście są wynikiem niewiedzy a nie złej woli i politycznego interesu?


– W ramach Projektu przygotowaliśmy książki w wersji polskiej i angielskiej, a także audiobooki w obydwu wersjach językowych po to, aby trafiły do jak najszerszego odbiorcy. Przekazanie parlamentarzystom w PE było na liście priorytetów. Dzięki posłowi Dobromirowi Sośnierzowi trafiły do rąk polityków. Czy przeczytają? Nie wiem. Czy zrobią z tego użytek? … Nie wiem… Rotmistrz uczył swoje dzieci, by zawsze mówiły prawdę. Raport jest dokumentem, świadczącym o tym, że od 14 czerwca 1940 roku do KL Auschwitz przywożono Polaków do eksterminacji. Sam trafił do Auschwitz w II transporcie z Warszawy w dn. 21/22 września 1940r. Przeżył tam, walcząc, dwa lata i siedem miesięcy. Przez lata próbowano zataić istnienie rtm. Witolda Pileckiego, sens i znaczenie jego misji i dokonań. Nie udało się! Dokument, spisany w 1945r. w Porto San Giorgio nad Adriatykiem będzie upowszechniany coraz szerszym kręgom. Daje się już zauważać zjawisko kuli śniegowej… Polityczny interes ma się dobrze, ale wojowników Rotmistrza, jego rycerzy, przybywa z miesiąca na miesiąc.

Staraniem Fundacji Gdzie Witold’s Report from Auschwitz trafił w ręce euro posłów. Czy była jakaś odpowiedź na tę akcję?

– Do mnie nie dotarła żadna informacja, nie mam odpowiedzi od byłych posłów PE. Ale w Polsce widać było ogromne zainteresowanie akcją pana Sośnierza. Wiele osób dowiedziało się o niej, gratulowali pomysłu i cieszyli razem z nami. Mnóstwo młodych ludzi komentowało akcję na TT i FB.


W organizacji tej akcji pomógł euro poseł Dobromir Sośnierz. Nie udało mu się wywalczyć kolejnej kadencji. Uważa pani, że któryś z obecnych polskich euro posłów podejmie rękawice i też będzie dbał o polską politykę historyczną?

– Trudno oczekiwać, żeby ludzie, którzy w Polsce nie robili nic dla pamięci rtm. Pileckiego nagle się odmienili…

Wydany w ramach projektu „Witold Pilecki – Bohater Niezwyciężony” Raport nie trafił do księgarni. Wspominała pani kiedyś, że to realizacja testamentu samego rotmistrza, który nie chciał sprzedać nikomu swoich zapisków. Może jednak lepiej byłoby jednak wydać Raport normalnie i zyski przeznaczyć np. na działalność charytatywną?

Raport Witolda został wydany jak najbardziej normalnie. Ponieważ zdobyliśmy na to fundusze z zewnątrz, to nie było takiej konieczności, aby trzeba było odzyskiwać poniesione nakłady. Zresztą to jest sprawa drugorzędna. Ludzie nie kupują teraz zbyt często książek. Gdy na spotkaniach ze mną dowiadują się, że Raportu nie ma w księgarniach (jest nie do kupienia), proszą mnie niekiedy o egzemplarz dla siebie. Widzę, że wtedy ma on dla nich wartość o wiele większą niż książka – nawet droga, – którą można kupić. I jestem przekonana, że tym chętniej go przeczytają, a przecież o to chodzi w naszej akcji.

Poza tym pewne rzeczy nie są na sprzedaż. „Testament” Pileckiego jest jedną z nich i już tego nie zmienimy.

Czesław Łapiński, prokurator oskarżający rotmistrza, doczekał upadku PRL. IPN rozpoczął w jego sprawie śledztwo w 2001 roku, jednak pomimo tego po swojej śmierci w 2004 roku pochowano go na wojskowych Powązkach. Myśli pani, że komunistyczni oprawcy jak on doczekają się sprawiedliwości, chociażby czysto symbolicznej?


– Podczas wydarzenia w lipcu 2013 r., (o którym wspominałam) Zofia Pilecka – Optułowicz

opowiedziała o spotkaniu w sądzie ze schorowanym Czesławem Łapińskim. Wypowiedziała wtedy znamienne słowa: „Mój ojciec żył krótko i pięknie a pan długo i plugawie”. Tadeusz Płużański, reprezentujący swojego ojca, Tadeusza Płużańskiego, nie mógł zrozumieć, że pani Zofia wybaczyła oprawcy. Sam domagał się kary. Rotmistrz inaczej podchodził do ludzi – rodzinie powtarzał często, że „młodzież trzeba wychowywać, a nie karać”. Dlatego pani Zofia wybaczyła także wandalom z Wrocławia, którzy zbezcześcili pomnik Pileckiego w 2017 r. Pan wie o tym, że Czesław Łapiński zmarł w Warszawie w szpitalu onkologicznym przy ul. rtm. Witolda Pileckiego?…

Parę lat temu zaobserwowałem, że młodzież zaczęła bardzo interesować się polską historią. Żołnierze Wyklęci, o których przez lata nie wspominano, stali się wręcz bohaterami popkultury. Pojawiły się płyty czy komiksy o polskich bohaterach, niezwykle popularna stała się odzież patriotyczna. Jak pani myśli, co spowodowało ten oddolny wybuch zainteresowania polskimi bohaterami ze strony młodych ludzi?


– Według mnie powoli odchodzi pokolenie homo sovieticus. Pokolenie dyscyplinowane i kształcone przez komunę, które nie usłyszało nigdy, w czasie swojej edukacji, o istnieniu rtm. Witolda Pileckiego i bohaterskich żołnierzach, nie dowiedziało się, że ci żołnierze dobrze zrozumieli ostatni rozkaz gen. L. Okulickiego: „Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego”. Poza tym w naszym płytkim i skomercjalizowanym świecie potrzeba jest prawdziwych wartości. I młodzież jest tą grupą, która za tym najbardziej tęskni.

Jak się pani podoba polityka historyczna rządu PiS?

– Projekty: „Rotmistrz Pilecki – Bohater Niezwyciężony” i wcześniejszy „Pułkownik Kukliński – Zwycięska Misja” Prezydent RP dr Andrzej Duda objął Honorowym Patronatem. Wcześniej było to niemożliwe… Dla upamiętnienia rtm. Pileckiego odbyła się konferencja historyczna w Sejmie i Belwederze. Wcześniej takiej nie zorganizowano w miejscach wyjątkowych, ważnych dla Polaków. Jedna z sal w Kancelarii Premiera RP nosi imię Rotmistrza. 17 września br. w Gdańsku, przed gmachem Muzeum II WŚ, odsłonięty zostanie 11 z kolei w Polsce pomnik Pileckiego. Pułkownika Kuklińskiego pośmiertnie awansowano do stopnia generała. Jeden z ministrów MON w rządzie PO był przeze mnie długo proszony, aby podpisał awans generalski…

Ale nie tylko są same plusy. Z Raportu jasno wynika, że pierwszymi i równie wielkimi ofiarami Holocaustu, co Żydzi, byli także Polacy. Tego akcentu brakuje mi we współczesnej polityce historycznej naszych władz, które z niepojętych dla mnie przyczyn wspierają antypolskie inicjatywy w rodzaju Polin – Muzeum Żydów Polskich czy kontrowersyjnych produkcji filmowych, a nie reagują na oczywiste przejawy polonofobii. Czy to normalne, że Polacy we własnym kraju nie są rzeczywistymi administratorami np. KL Auschwitz, gdzie nie można wejść z polską flagą ani odprawić katolickiego nabożeństwa?

Generał Kukliński jest osobą dużo bardziej kontrowersyjną od rotmistrza Pileckiego. Wiele osób nie może mu wybaczyć złamania przysięgi wojskowej i współpracy z amerykańskim wywiadem. Co pani o tym sądzi?

– Komuś bardzo zależy, aby (nawet dziś) wobec płk. Kuklińskiego używać słowa „kontrowersyjny”, „niejednoznaczny” czy „niepewny”… Pułkownik Ryszard Kukliński, rodowity warszawiak, był wierny przysiędze wojskowej, którą składał swojej Ojczyźnie, przysięgając, żew razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć będzie w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu”.

Będąc dopuszczony do planów strategicznych Układu Warszawskiego, zorientował się, do czego może doprowadzić agresywna polityka tej doktryny, wojny niby obronnej. Uznając, że działa w stanie wyższej konieczności nie podporządkował się tej części przysięgi, która zmuszała go do posłuszeństwa swoim sowieckim przełożonym.

Pobawmy się w gdybanie – jak potoczyłaby się historia zimnej wojny, gdyby generał Kukliński nie przekazał amerykańskiemu wywiadowi informacji o ich planach? Czy Sojuz 81 naprawdę mógłby się przekształcić w sowiecką okupację, gdyby Rosjanom udało się przygotować ten plan w tajemnicy?

Plan ZSRR doprowadziłby z pewnością do wybuchu, niewyobrażalnej w skutkach, III wojny światowej. Kraje wchodzące w skład NATO, w ramach obrony przed agresją i atakiem II rzutu Armii Układu Warszawskiego zaatakowałyby bronią atomową, w celu jej powstrzymania, cele na terytorium Polski. Ta kontrakcja zakończyłaby się zniszczeniem nuklearnym dużych obszarów Polski i wielomilionowymi stratami wśród Polaków. Zapobieżenie tej tragedii było motywacją płk. Kuklińskiego do podjęcia współpracy z naszym sojusznikiem, jakim kiedyś i teraz, są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

Zbigniew Herbert cenił bardzo wysoko misję płk. Kuklińskiego. Tak się o niej wyrażał: „Bohaterowie są zawsze samotni. Nie mają za sobą tłumu płatnych klakierów, redaktorów kłamstwa, zwolenników pałki i obozu osamotnienia. Ryszard Kukliński (…) toczył samotną walkę, w cieniu grożącej mu w każdym momencie śmierci – o sprawy najważniejsze: prawo do niezawisłości, prawo do obrony zagrożonego bytu państwowego, o godność narodową wreszcie”.

Posłużę się jeszcze innym cytatem, słowami inż. Romana Barszcza, które zapisałam, żeby nigdy nie zapomnieć.

Wielu Polaków, którzy zawdzięczają mu nawet życie, nie znając szczegółów współpracy pułkownika z NATO, a może nie chcąc ich znać, podważają jego patriotyzm i nazywają go zdrajcą. Nie docierają do nich argumenty, że powiadomił wolny świat o zagrożeniu III Wojną Światową, co pozwoliło Prezydentowi USA Ronaldowi Reaganowi i Papieżowi Janowi Pawłowi II, skutecznie zablokować te szaleńcze plany Układu Warszawskiego, że dzięki niemu Polska i część świata nie jest atomowym cmentarzyskiem, że dzięki niemu matki Polki i matki w innych narodach nie płaczą po stracie swoich dzieci […].

Zagorzali przeciwnicy wykorzystują, w celu zniszczenia pamięci po nim, absurdalne fakty medialne, że np. pułkownik Ryszard Kukliński otrzymywał za swoją działalność wynagrodzenie, co pozwoliło mu kupić willę a także jacht. A prawda jest taka, że to nie była żadna willa tylko segment w osiedlu oficerskim osobiście przez niego wykańczanym, a jacht to poniemiecki wrak, który remontował przez 5 lat. Niektórzy historycy nawet twierdzili, że był podwójnym agentem i częściowo pracował dla GRU. Jakby jeszcze tego było mało, posługują się absurdalna informacja, że jego obaj synowie żyją. Musi bardzo boleć wiele osób, że płk Kukliński był genialnym strategiem, a dzięki woli Boskiej sprzyjało mu szczęście. Publiczne rzucanie oszczerstw na nieżyjącego już człowieka jest najlepszym dowodem, jak bardzo zaszkodził określonym siłom, nie tylko w Związku Radzieckim.

Życiorys generała Kuklińskiego czyta się początkowo jak życiorys wzorowego komunisty. Robotnik, który wstąpił do PPR już w 1946, rok później do Ludowego Wojska Polskiego. Był nawet, o ile dobrze pamiętam, ormowcem. Potem długa kariera w komunistycznym wojsku, współpraca z wywiadem i kontrwywiadem, wreszcie udział w przygotowaniach do stanu wojennego, który dowodzi, że cieszył się zaufaniem przełożonych. Nic nie wskazywało, że ktoś taki „zdradzi”. Jak pani uważa, co go skłoniło do współpracy z CIA? Troska o kraj? Chęć odkupienia własnych grzechów?

– Pan zna taką biografię płk. Kuklińskiego. Ja się posłużę inną. Pomocne mi będą słowa inż. Romana Barszcza:

Poznaliśmy się w Niedabylu w gminie Stromiec w roku 1938. Tu właśnie urodził się tata Ryszarda i dlatego często tu przyjeżdżał do rodziny. Niedabyl leży niedaleko Warszawy nad Pilicą, był miejscem, gdzie pośród przepięknej przyrody zostaliśmy „przyjaciółmi z piaskownicy”, zakochani w tym, co nas otaczało. Mieliśmy te same młodzieńcze marzenia. Budowaliśmy z kory flotę amerykańską i puszczaliśmy ją na rozlewiskach Pilicy.

Potem przyszła okupacja niemiecka. Kojarzyła się ona nam ze stukotem stalowych obręczy niemieckich pojazdów na bruku drogi Stromiec – Białobrzegi. Wychowywaliśmy się tam wśród osób, z których wielu było członkami AK. Od nich to roznosiliśmy po okolicy ”listy miłosne na bibułkach”, które jak się później dowiedzieliśmy – były rozkazami.

Ryszard mieszkał w Warszawie przy ulicy Tłomackiej. Bawił się na podwórkach z dziećmi żydowskimi, a kiedy wybuchło powstanie w getcie, na miarę swoich możliwości i wieku, pomagał im. To było oczywiste, gdyż byli to jego koledzy. Wakacje 1944 spędzaliśmy razem. Co musiały czuć dzieci, widząc trupy na przyczółku warecko-magnuszewskim? Wiedzieliśmy, że nie możemy pomóc płonącej Warszawie.

Nadeszło tak długo oczekiwane wyzwolenie spod jarzma niemieckiego. Trudno nam było zrozumieć pewne nowe fakty, które się działy teraz wokół nas. Dorośli nie chcieli z nami o tym rozmawiać. My mieliśmy zaledwie po 15 lat.

Ryszard wyruszył do Niemiec w poszukiwaniu swojego ojca, jak się okazało aresztowanego podczas okupacji przez Niemców. Niestety poszukiwania okazały się bezskutecznie. Ryszard po tych doświadczeniach koniecznie chciał zostać żołnierzem, bo czuł, że Ojczyzna będzie musiała mieć armię do swojej obrony. W roku 1947r, w wieku 17 lat, poprawiając nieco świadectwo urodzenia, wstąpił do Oficerskiej Szkoły Piechoty we Wrocławiu.

Rozpoczął szybką karierę – chyba dzięki wyjątkowej inteligencji, błyskawicznie awansował. Jak się później okazało, drzemał w nim genialny strateg i posiadał ogromny spryt. Jednocześnie był człowiekiem wielkiej kultury osobistej, sprawiającym wrażenie człowieka zdecydowanego, który niczego się nie boi. Cechował się stoickim spokojem i nigdy nie słyszeliśmy, aby posłużył się jakimkolwiek przekleństwem. Ponadto był wyjątkowo szarmancki dla kobiet, co dawało mu potem alibi w niektórych sytuacjach związanych z jego pracą. Jego kariera wojskowa rozpoczęta we Wrocławiu zakończyła się pracą dla Sztabu Generalnego w stopniu pułkownika.

Co było motorem działania płk. Kuklińskiego? Na pewno chęć zachowania pokoju w Europie i zachowania Polski na mapie świata. To żołnierz wielkiego charakteru i odwagi. Do dziś dźwięczą mi w uszach słowa Romana Barszcza, których nauczył go płk. Kukliński:

Gdy wie jeden, to o jednego za mało.

Gdy wie dwóch, to o jednego za dużo.

Gdy wiedzą o was, że wy wiecie, to środkami farmakologicznymi wyciągną z was wszystko.

Generał Kukliński był świadomy, że składane przez niego meldunki, jeśli dowie się o nich kontrwywiad, pozwolą go zidentyfikować. Mimo tego był gotowy zapłacić najwyższą cenę za powstrzymanie Sowietów. Co według pani skłania ludzi do takiego poświęcenia?

– Tacy ludzie – jak Rotmistrz czy Pułkownik – mieli do spełnienia misję… Rtm. Pileckiego i gen. Kuklińskiego łączą te same cechy – poświęcenie wszystkiego dla narodowej sprawy: rodziny, miłości, szacunku otoczenia, bezpieczeństwa. I za to zbrodniarze niszczący Polskę i niewolący Polaków nazwali ich zdrajcami. Obydwaj, ryzykując własne życie, poświęcili się ratowaniu rodaków. Nie tylko poszczególnych, pojedynczych osób, ale całego narodu. Obydwóm odebrano stopień oficerski i skazano na śmierć. Na Rotmistrzu wyrok wykonano. Postawę Pułkownika Kuklińskiego Sąd Najwyższy – dopiero po odzyskaniu suwerenności przez Polskę – uznał za działanie w stanie wyższej konieczności dla ratowania ojczyzny.

Kukliński został ostatecznie zrehabilitowany dopiero w 1998 roku, głównie dzięki staraniom Józefa Szaniawskiego. Dlaczego III RP aż tyle zeszło z oddaniem sprawiedliwości osobie, bez której mogłaby nigdy nie powstać?

– Jeśli będziemy pamiętać, o tym, że wojska okupacyjne wyszły z Legnicy dopiero 16 września 1993, że w wojsku i jego urzędach, do dziś pracują ludzie wyszkoleni przez ówczesny system, że podczas wizyty płk. Kuklińskiego w Polsce, gdy odbierał tytuł Honorowego Mieszkańca Krakowa, Gdańska i Zakopanego, musiały go strzec specjalne jednostki wyszkolonych agentów, zrozumie Pan, dlaczego do dziś nie jest w pełni uhonorowany. Pomimo postanowienia sądu z dnia 22 września 1997 o umorzeniu ponownego śledztwa, po uwzględnieniu faktu, że działał w stanie wyższej konieczności oraz wcześniejszemu przywróceniu mu stopnia pułkownika media nie dawały mu spokoju, upokarzając go przy każdej nadarzającej się okazji. Nie chciały przekazywać rzetelnej informacji, chociażby o tym, że pułkownik Ryszard Kukliński był pierwszym oficerem polskim w NATO, gdyż otrzymał stopień pułkownika armii amerykańskiej. Generał Wojciech Jaruzelski powiedział, „jeżeli Kukliński jest bohaterem, to my wszyscy jesteśmy zdrajcami. Senat RP 16 kwietnia 1998 roku stwierdził jasno i dobitnie, że PRL była totalitarnym państwem, zniewolonym przez komunistów i pozbawionym suwerenności. Dlaczego generał Kukliński nie ma w Polsce żadnej szkoły swojego imienia? Poza Krakowem i Morawicą nie ma żadnego innego pomnika? Nie spłaciliśmy jeszcze długu gen. Kuklińskiemu „za bezprzykładne oddanie się na służbę dla Polski” (Zbigniew Herbert).

11 listopada 2016 prezydent Andrzej Duda pośmiertnie awansował Ryszarda Kuklińskiego na stopień generała. Co pani wtedy czuła?

– Bezmierną radość, że przyjaciel pułkownika, inż. Roman Barszcz, który jako jedyny z Polski był obecny na uroczystości pogrzebowej w Fort Myers w USA w 2004, doczekał ceremonii awansu generalskiego, wspólnej rozmowy w Belwederze i pamiątkowego zdjęcia z Prezydentem, Andrzejem Dudą i Premierem, Beatą Szydło. Miesiąc później Roman Barszcz odszedł do domu Pana… To zdjęcie towarzyszy kpt. Leonowi Barszczowi ps. Buk r. 1922, który niebawem kończy 97 lat. W książce „Życie ściśle tajne” Benjamin Weiser wspomina o tym, że jedyną osobą, której płk. Kukliński zaufał, był brat Romana, Leon (płk. Kukiński tę książkę autoryzował).

Jaki wpływ na decyzję prezydenta miała pani działalność?

– Zrealizowaliśmy Projekt Pułkownik Kukliński – Zwycięska Misja, zaprosiliśmy na 7 listopada 2015 r historyków (dzień wyjazdu Pułkownika z Polski, o którym od 1981r. wielu mówi „ucieczka”) tj. profesorowie: J. Żaryn, J. Brynkus, T. Panfil, T. Wolsza i redaktorzy: T. Łysiak. T. Płużański, M. Siwiec-Cielebon i K. Rajski, aby opowiedzieli o poświęceniu, skuteczności, ofierze Kuklińskiego, który w bezprecedensowy sposób przyczynił się do zachowania pokoju w Europie. Byliśmy nieustępliwi w działaniach…

Dlaczego uważa pani, że dbanie o pamięć o takich osobach jak generał Kukliński czy rotmistrz Pilecki jest ważne? Czego mogą nas nauczyć ich życiorysy?

– Naszym Projektom towarzyszy hasło: Prawda – Pamięć – Duma. Skoro przez 20 lat nauczycielskiej służby nie opowiadałam uczniom o Pileckim i Kuklińskim, to teraz chcę nadrobić stracony czas. Spotykam się z dziećmi moich uczniów. I próbuję ich przekonać, że rtm. Pilecki, ppor. Siedzikówna (Inka) i gen. Kukliński byli zwykłymi ludźmi o prostych kręgosłupach, którym umiłowanie prawdy dodawało odwagi do niezwykłych czynów.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Kupiszewska jest absolwentką Wydziału Polonistyki UW, przez 18 lat uczyła w otwockich szkołach. Jest autorką miniatur: Zrozumieć milczenie, Półtorej sekundy. Półtorej minuty, Dokąd zmierzasz/Where are you haeded. Była koordynatorką projektów Pułkownik Kukliński – zwycięska misja oraz Rotmistrz Pilecki-Bohater Niezwyciężony, organizatorką dwóch ogólnopolskich konferencji, z ramienia Fundacji Gdzie wydawcą Raportu Witolda i Witold’s Report from Auschwitz, kuratorką wystawy plakatów Rotmistrz Pilecki – Bohater Niezwyciężony. Raport z Auschwitz (ponad 50 wystaw w kraju i poza granicami).

Źródło: Autor: Wiktor Młynarz
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij