Świat

W kalifornijskich pożarach zginęły już 44 osoby. Niesamowity film pokazuje skalę zjawiska

Władze Kalifornii ujawniły, że w dewastującym ten stan pożarze Camp zginęły już 42 osoby. Tym samym jest to najbardziej destrukcyjny pożar w historii stanu. W drugim pożarze, Wolsey, zginęły dwie osoby.  Faktyczna liczba ofiar może być jednak wyższa.

Złoty Stan w ogniu

Ogromne pożary lasów nie są w Kalifornii niczym niezwykłym. W tym roku były już trzy – Thomas w styczniu, Menocino w lipcu i Carr w sierpniu. Jednak trzy pożary, które obecnie szaleją w Złotym Stanie przyćmiły swoją skalą wszystkie poprzednie. Upały i związana z nimi sucha ściółka są idealnymi warunkami do ich powstania, a jesienne wiatry, które osiągają prędkości przekraczające 100 km/h sprawiły, że płomienie rozprzestrzeniają się bardzo szybko.

Przyczyny powstania czterech pożarów, które obecnie dewastują Kalifornię, nie są jeszcze znane. Szczególnie groźny okazał się ten, który wybuchł 8 listopada w okolicy miasteczka Paradise. Strażacy początkowo próbowali go zatrzymać, ale szybko okazało się, że jest to niemożliwe, więc skoncentrowali się na pomocy zagrożonym mieszkańcom. Paradise praktycznie zniknęło z powierzchni ziemi, a sam pożar zdążył już objąć 51 tysięcy hektarów i zniszczyć 6522 domy jednorodzinne, 85 wielorodzinnych i 260 innych budynków.

Liczba ofiar rośnie

W poniedziałek wieczór CAL Fire – kalifornijska straż pożarna – ogłosiła, że znaleziono zwłoki kolejnych 13 osób. Tym samym oficjalna liczba ofiar wzrosła do 42. Tym samym pożar Camp stał się najbardziej śmiertelnym pożarem w historii Kalifornii. Poprzedni „rekord” należał do pożaru Griffith Park z 1933 roku, w którym zginęło 29 osób. Wszyscy martwią się jednak, że to nie koniec. Strażacy robią wszystko aby ułatwić ewakuację osobom, które nadal znajdują się na zagrożonym terenie, jednak na razie nieznany jest los ponad 200 osób.

Nieco mniej groźny jest drugi z pożarów, Woolsey, który wybuchł tego samego dnia w pobliżu kompleksu badawczego Santa Susana Field Laboratory. Na razie nie wiadomo czy pracownicy tego kompleksu, w którym prowadzi się prace badawcze nad paliwami do rakiet, mieli cokolwiek wspólnego z jego wybuchem. Woolsey na razie spalił niemal 39 tysięcy hektarów i 436 budynków, kosztował też życie dwóch osób. Dwa pozostałe pożary, Nurse i Hill, były w porównaniu malutkie i strażakom już niemal udało się je opanować. Nadal trwa również pożar Alder, który rozpoczął się 4 listopada, ale jego mały rozmiar i fakt, że ma miejsce na niezamieszkanych terenach sprawiają, że nie spędza nikomu snu z powiek, podobnie jak kilka innych małych pożarów. 

Czas apokalipsy

Media społecznościowe zaroiły się od apokaliptycznych zdjęć i wstrząsających świadectw osób, którym udało się uciec płomieniom. Jednak do końca jeszcze daleko. Normalnie sezon pożarów powinien się już kończyć, ale w tym roku warunki pogodowe są wyjątkowo niesprzyjające. Według CAL Fire strażacy opanowali Camp i Woolsey zaledwie w jednej trzeciej. Kiedy płomienie zgasną przyjdzie czas na poszukiwania zaginionych, szacowanie skali strat i prowadzenie śledztwa które wyjaśni dlaczego w ogóle wybuchły.

W całej sytuacji nie zabrakło odrobiny tragicznego komizmu. Amerykańscy strażacy mają zwyczaj nadawać ogromnym pożarom imiona – ma to na celu np. ułatwienie koordynacji podczas walki z kilkoma pożarami na tym samym terenie. Procedury CAL Fire wymagają, aby nazwa pożaru została utworzona od miejsca, w którym pożar się zaczął. Ten, który zdewastował Paradise, rozpoczął się w pobliżu drogi Camp Creek Road, przez co zgodnie z procedurami nazwano go Camp Fire. Tyle tylko, że w języku angielskim słowo „campfire” oznacza ognisko – co zdaniem wielu jest wybitnie niestosowną nazwą na największy pożar w historii Kalifornii.

Prezydent Donald Trump wywołał ogromne kontrowersje gdy przy pomocy swojego Twittera oskarżył władze Kalifornii o zaniedbania, które doprowadziły do tragedii i zagroził wstrzymaniem finansowania. W poniedziałek wieczór uznał jednak kalifornijskie pożary za Dużą Klęskę Żywiołową. Ma to dla mieszkańców poszkodowanych przez pożary ogromne znaczenie gdyż dzięki temu Waszyngton będzie mógł uruchomić dodatkowe fundusze dzięki którym będzie można im pomóc. Także władze lokalne otrzymają dofinansowanie na walkę ze skutkami pożarów i na poprawę zabezpieczenia przed kolejnymi.

Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.
Dostawca: PAP/EPA.

 

Źródło: Stefczyk.info Autor: Wiktor Młynarz
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij