Kraj

Kiedyś stał z “dekalogiem wolności”, dziś nie kryje zdziwienia decyzją sądu. Trzaskowski o Marszu Niepodległości

Rafał Trzaskowski wypowiedział się na temat swoich planów dotyczących obchodów Narodowego Święta Niepodległości. Prezydent elekt nie krył zaskoczenia faktem, iż warszawski sąd uchylił decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz, która próbowała zabronić Marszu Niepodległości.

– My będziemy o godz. 9 pod pomnikiem Piłsudskiego pod Belwederem z przyjaciółmi, z Donaldem Tuskiem, z Grzegorzem Schetyną, dlatego że w ten sposób chcemy uczcić 11 listopada. Będziemy również na grobach bohaterów narodowych. Mamy swój pomysł, w jaki sposób w skupieniu ten dzień świętować – mówił w programie “Graffiti” polityk PO, dodając, że odwiedzi także grób rodzinny w tym czasie.

Trzaskowski odniósł się także do decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, który uchylił decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz o zakazie organizacji Marszu Niepodległości. Prezydent elekt nie krył zaskoczenia tym faktem, jednak jak sam przyznał “decyzję sądu należy uszanować”.

– Jeżeli jest taka wykładnia sądu to trzeba ją szanować. Podczas kampanii mówiłem wyborcom, że a priori jest bardzo trudno zawiesić marsz, można tylko natychmiast reagować – mówił polityk na antenie Polsat News.

Polityk uznał również, iż czeka na deklarację polityków PiS, którzy zastosują się do decyzji o rozwiązaniu marszu, w razie gdyby doszło do “burd, ksenofobii i propagowania faszyzmu”.

W kontekście Marszu Niepodległości prowadzący program chciał się dowiedzieć, jak Trzaskowski podchodzi do respektowania przepisu art. 57 Konstytucji, który zapewnia obywatelom wolność do zgromadzeń. Dziennikarz Polsatu przypomniał politykowi, że ten w 2016 roku protestował w Sejmie m.in. przeciwko ograniczaniu pracy mediów w parlamencie. Stał wówczas z “Dekalogiem Wolności”, który przedstawiał kilka podstawowych praw obywatelskich, w punkcie trzecim zawierając właśnie “wolność zgromadzeń”.

Trzaskowski tłumaczył, że główny problem dla niego stanowił brak zapewnienia ze strony policji, że zabezpieczą marsz. Próbował zasłaniać się protestem funkcjonariuszy, którzy masowo brali zwolnienia lekarskie na 11 listopada. Nie odniósł się jednak do tego, że związkowi policjantów udało się podpisać porozumienie z ministerstwem spraw wewnętrznych i niecodzienny protest został zakończony.

– Jeżeli dzisiaj policja mówi, że zabezpieczy marsz, sytuacja się zmieniła, to rozumiem, że nie będzie potrzebne wojsko. Taka jest konstatacja. Zobaczymy, jak zareagują rządzący – mówił polityk.

Źródło: Polsat News Autor: JD
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij