Świat

Asia Bibi, katoliczka z Pakistanu skazana za bluźnierstwo przeciw islamowi. Oczekuje w celi śmierci, pozostała jedynie modlitwa

Sąd Najwyższy Pakistanu rozpatrzył wreszcie sprawę Asii Bibi, chrześcijanki skazanej na śmierć za bluźnierstwo. Nie wiadomo jednak kiedy poznamy wyrok. 

Tragedia Aasiyi Noreen, znanej lepiej jako Asia Bibi, rozpoczęła się w czerwcu 2009 roku. Kobieta zbierała wtedy jagody wraz z grupą muzułmanek. W pewnym momencie poproszono ją o przyniesienie wody z pobliskiej studni. Bibi pozwoliła sobie nalać kubek z naczynia, które niosła. Na jej nieszczęście zauważył to jeden z jej sąsiadów, który był skonfliktowany z jej rodziną – jedynymi katolikami w wiosce. Zaczął na nią krzyczeć, że jako wyznawczyni Chrystusa nie może pić z tego samego naczynia co muzułmanki gdyż staną się przez to nieczyste. Doszło do gwałtownej kłótni z resztą kobiet.

Kiedy pozostałe kobiety zaczęły obrażać jej religię, Bibi odpowiedziała: „Wierzę w moją religię i Jezusa Chrystusa, który umarł na krzyżu za grzechy ludzkości. Co wasz prorok Mohammed zrobił aby uratować ludzkość?”. Niedługo potem do jej domu wdarł się tłum okolicznych wieśniaków, których zachęcił do tego okoliczny kleryk. Rozszalali muzułmanie pobili ją i jej rodzinę, na szczęście interwencja policji uratowała jej życie. Ale jej kłopoty dopiero się zaczęły – okazało się, że została oskarżona o bluźnierstwo.

Więzienna gehenna

Bibi trafiła do więzienia i po roku stanęła przed sądem. Twierdziła, że nie dokonała żadnego bluźnierstwa, a cała sprawa jest zemstą jej sąsiada. Ale sędzia nie chciał tego słuchać i do wtóru publiczności krzyczącej „Zabić ją! Zabić ją! Allahu akbar!” zadecydował o najwyższej możliwej karze za to przestępstwo: śmierci przez powieszenie. Tym samym Bibi została pierwszą osobą w Pakistanie którą skazano na śmierć za bluźnierstwo.

Jej mąż złożył od razu apelację od wyroku i rozpoczęła się długa batalia sądowa w walce o jej życie. W jej trakcie Bibi była zamknięta w pojedynczej, małej celi bez okien. Izolacja została wprowadzona dla jej dobra gdyż wielu osadzonych za bluźnierstwo było zabitych przez współwięźniów. Sama musiała także gotować swoje jedzenie gdyż władze więzienia bały się, że kucharze spróbują ją otruć. Nie mogła również zobaczyć się z piątką swoich dzieci i była prześladowana przez strażników. Sprawa Bibi w międzyczasie zyskała również rozgłos na całym świecie. Powstało wiele petycji o jej uwolnienie, podpisanych przez setki tysięcy osób, prosił o to również papież Benedykt XVI.

Ostatnia szansa na życie

W końcu jej sprawa została rozpatrzona przez pakistański Sąd Najwyższy. Jej adwokat zwracał uwagę na liczne błędy proceduralne popełnione przez sądy niższych instancji, nieobiektywność świadków i fakt, że wymiar sprawiedliwości od początku traktował ją wrogo, co wyklucza sprawiedliwy proces. Trzech sędziów zadecydowało po wysłuchaniu obu stron, że wyrok na razie nie zostanie ujawniony, chociaż nie podali powodów tego opóźnienia. Zabronili również pakistańskim mediom zajmowania się tym procesem.

Paradoksalnie to opóźnienie w wydaniu wyroku to dobra wiadomość. Może bowiem oznaczać, że sędziowie boją się reakcji muzułmanów na uniewinnienie która, jak pokazuje dotychczasowa praktyka , byłaby bardzo brutalna. Z drugiej strony jeżeli Sąd Najwyższy podtrzyma wyrok śmierci, to Asia nie będzie miała się już do kogo odwołać. Wtedy jej jedyną szansą będzie petycja do prezydenta o ułaskawienie. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że szanse na ułaskawienie są niewielkie. Sprawa Bibi budzi ogromne emocje w Pakistanie. Były gubernator Punjabu został nawet zamordowany przez własnego ochroniarza za to, że próbował jej pomóc. Jeżeli prezydent Arif Alvi ją ułaskawi, to będzie się musiał liczyć z utratą popularności wśród wyborców, zamieszkami, a nawet potencjalnym zamachem na swoje życie. Z drugiej strony Pakistan otrzymuje setki milionów dolarów pomocy zagranicznej. USA już wstrzymały wpłaty z powodu łagodnej postawy rządu wobec ISIS – skandal, jaki wybuchnie po egzekucji Bibi może sprawić, że inne rządy, bojąc się swoich wyborców, pójdą w ich ślady.

Kontrowersyjne przepisy

Pakistańskie prawo ma wiele różnych przepisów zwalczających bluźnierstwa. Od dawna są obiektem krytyki środowisk międzynarodowych i organizacji broniących praw człowieka. Zwraca się uwagę, że osoba, wobec której wystosowane będzie takie oskarżenie, nie ma zbyt wielu szans na sprawiedliwy proces. Albo wręcz na jakikolwiek proces – co najmniej 20 oskarżonych zostało zamordowanych, często w bardzo brutalny sposób, przez tłum. Zwraca się również uwagę, że nieproporcjonalnie często prawa te są używane przeciwko przedstawicielom mniejszości religijnych. Z 647 oskarżonych w latach 1986-2007 osób połowa nie była muzułmanami chociaż muzułmanie stanowią 97% ludności Pakistanu. Zdaniem wielu aktywistów przepisy te często są wykorzystywane do rozwiązywania sporów. W większości spraw mamy bowiem do czynienia ze słowami przeciwko słowom, a sądy mają w tym wypadku tendencję do dawania wiary oskarżycielom a nie oskarżonym.

Szczególne kontrowersje budzi paragraf 295C kodeksu karnego – ten, z którego skazano Asie i jedyny, za który grozi kara śmierci. Zabrania obrażania proroka w jakikolwiek sposób, jednak w przeciwieństwie do pozostałych przepisów nie wymaga tego, aby oskarżony miał taką intencję. Oznacza to, że można z jego powodu trafić do więzienia nawet za takie rzeczy jak wyrzucenie wizytówki mężczyzny o imieniu Mahomet – najpopularniejszym imieniu w świecie Islamu – lub napisaniu go z błędem ortograficznym.

Źródło: Stefczyk.info Autor: Wiktor Młynarz
Fot. Twitter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij