Kraj

“Solidarność” ma przeprosić Komitet Obrony Demokracji. Według sądu w KOD nie ma funkcjonariuszy SB

NSZZ “Solidarność” ma przeprosić Komitet Obrony Demokracji za stwierdzenie, że w szeregach KOD są m.in. byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i Wojskowych Służb Informacyjnych – orzekł w środę Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Sąd uwzględnił tym samym pozew KOD przeciwko władzom “S”. Przeprosiny mają ukazywać się przez miesiąc na stronie internetowej NSZZ “Solidarność” oraz jednorazowo na pierwszej stronie Tygodnika Solidarność. Decyzją sądu Solidarność ma także przekazać 10 tys. zł dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. KOD żądał w pozwie wpłaty na rzecz WOŚP 50 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Solidarność zapowiedziała wniesienie apelacji.

“W ocenie sądu doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci dobrej sławy i dobrego imienia przez wskazanie, że wśród prominentnych działaczy KOD, a zatem osób zajmujących w strukturach stowarzyszenia eksponowane stanowiska, znajdują się byli SB-ecy, tajni współpracownicy i liczni przedstawiciele resortowej, PRL-owskiej nomenklatury. Użycie takich słów podważa wiarygodność powoda jako organizacji, której celem statutowym jest ochrona praw człowieka i obywatela oraz umacnianie zasad praworządności oraz demokratycznych zasad państwa prawa” – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Karwowska.

Sąd podkreślił, że stanowiska “S” z sierpnia 2017 r. nie można odnosić do sympatyków KOD takich jak Sławomir Broniarz, gen. Marek Dukaczewski, Leszek Moczulski czy Lech Wałęsa (takie osoby wymieniała podczas procesu strona pozwana – PAP).

“Za prominentnego działacza KOD może być natomiast uznany Krzysztof Kamiński, przewodniczący lubelskiego oddziału KOD. Nieprawdziwe są jednak twierdzenia pozwanego, że był on tajnym współpracownikiem SB, bowiem istnieje prawomocny wyrok sądu lustracyjnego, z którego wynika brak powiązań tej osoby ze Służbą Bezpieczeństwa” – powiedziała sędzia.

Dodała, że podobnie za prominentnego działacza KOD można uznać Adama Mazgułę, który był delegatem na zjazd krajowy KOD. “W ocenie sądu może on być także nazwany przedstawicielem resortowej, PRL-owskiej nomenklatury, gdyż jako zawodowy żołnierz Ludowego Wojska Polskiego, oficer, mógł rozwijać swoją karierę wojskową tylko z poparciem PZPR” – zaznaczyła sędzia. “Jest to jednak tylko jedna osoba. Podczas gdy w publikacji Solidarności użyto sformułowania +liczni przedstawiciele+, co wskazuje niewątpliwie na dużą liczbę osób” – uznał sąd.

Sąd podkreślił, że po stanowisku wydanym przez władze S” nastąpiła “eskalacja agresji wobec KOD i piętnowanie jego działalności”.

“Pojawiły się akty przemocy fizycznej i pogardy słownej. Sformułowanie w spornej publikacji było w bezrefleksyjny sposób powtarzane i kierowane nawet do tych członków stowarzyszenia, którzy z racji wieku nie mają nic wspólnego z PRL i aparatem represji tego okresu. Do stowarzyszenia przestali się zapisywać kolejni członkowie w obawie by nie zostali uznani jako osoby powiązane z aparatem represji lub partyjnym PRL, jak i też w obawie przed agresją ze strony różnych środowisk” – ocenił sąd.

Z wyroku był zadowolony przewodniczący KOD Krzysztof Łoziński. “Bardzo dobrze odbieram uzasadnienie wyroku. Było bardzo porządne i rzetelne. Solidarność miała ponad rok czasu i trzech adwokatów na wykazanie obecności w naszych szeregach tych rzekomych SB-eków i tajnych współpracowników. Nie znaleźli, jak się okazuje, ani jednego. Takich ludzi po prostu w KOD-dzie nie ma” – powiedział dziennikarzom.

Ze strony “S” w sądzie na ogłoszeniu wyroku był wiceprzewodniczący związku Bogdan Biś. “Nie spodziewaliśmy się innego wyroku. Chyba wiadomo było, że to, co podnosiliśmy w stanowisku przecież wszyscy widzą. Polacy to widzą, kto jest na manifestacjach KOD-u. Jeżeli ktoś mówi, że tych ludzi nie ma, to chyba jest ślepy. () Jaki sąd jest każdy widzi. Natomiast my się odwołamy” – oświadczył dziennikarzom.

Stanowisko ws. decyzji sądu wydało prezydium Komisji Krajowej “Solidarności”. “Solidarność nie zgadza się z tym wyrokiem i będzie się od niego odwoływać. Do skutku” – zapowiedziano.

“Wyrok abstrahuje od kontekstu i intencji powstania spornego stanowiska, które były odpowiedzią na sprowokowane przez KOD wydarzenia z sierpnia 2017 r. Każdy kto choć trochę śledzi życie publiczne w Polsce widzi, że w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji widoczni i aktywni są ci, których wymieniliśmy w naszym stanowisku, a więc byli esbecy, funkcjonariusze WSI, TW, i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Nie wycofujemy się z tych słów, jeszcze raz przypominając, że nie mamy tu na myśli władz KOD. Władze KOD-u nigdy nie odcięły się od wymienionych powyżej osób oraz ich bulwersujących wypowiedzi. To oznacza, że się z nimi utożsamiają i uznają te opinie za swoje” – głosi stanowisko władz “S”

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji ubiegłorocznych obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na Placu Solidarności w Gdańsku.

Organizujący własne uroczystości pomorski KOD zaprosił wówczas Solidarność do udziału w nich. W odpowiedzi na to prezydium Komisji Krajowej NSZZ “Solidarność” przyjęło stanowisko, w którym zaproszenie KOD uznało za “bezczelną prowokację”. Jak podkreślono, centralne uroczystości związku dla uczczenia Sierpnia’80 zaplanowano 31 sierpnia w Lubinie (Dolnośląskie) z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście – 31 sierpnia 1982 r. zostały tam śmiertelnie postrzelone trzy osoby.

“Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu SB-eckiej emerytury” – stwierdził władze Solidarności w sierpniu 2017 r.

Ostatecznie, pomorski KOD przeniósł miejsce organizacji obchodów 37. rocznicy Sierpnia’80 z Placu Solidarności przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców w okolice pobliskiej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Było to skutkiem decyzji wojewody pomorskiego, który w odpowiedzi na pismo władz komisji zakładowej NSZZ “S” Stoczni Gdańskiej, zgodę na organizowanie “zgromadzeń cyklicznych” w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych przyznał Solidarności.

Źródło: PAP Autor: Robert Pietrzak
Fot. Pixabay

Polecane artykuły

0 0

Tysiące Irakijczyków z Białorusi wróciło do domu

0 0

Książe Harry grozi, że poda brytyjski rząd do sądu

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij