Kraj

Badał sprawę jednej z największych afer III RP. Zginął nagle. Córka ujawnia okrutną prawdę

To właśnie Michał Falzmann jako pierwszy nagłośnił nieprawidłowości w działalności funduszu celowego, które wykrył w ramach wykonywania czynności kontrolnych. Później dołączył do zespołu kontrolnego NIK dotyczącego sprawy FOZZ. Jego raport został przedstawiony ówczesnemu premierowi Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu, który zarządził specjalną naradę informującą o ustaleniach Falzmanna na temat funduszu. 

15 lipca 1991 roku kontroler złożył do Narodowego Banku Polskiego wniosek o udostępnienie informacji dotyczących transakcjach realizowanych przez FOZZ. Tego dnia zostało mu przedstawione polecenie odsunięcia go od czynności kontrolnych prowadzonych przez Zespół Analizm Systemowych, a podczas powrotu do domu nagle zasłabł. Zmarł kilka dni po przewiezieniu go do szpitala. 

Okoliczności jego śmierci do dziś pozostają tajemnicą. 27 lat od śmierci kontrolera jego córka w rozmowie z dziennikarzami TVP Info ujawniła, jak wyglądało życie rodziny Falzmannów, a przede wszystkim jej ojca, w czasie odkrywania kolejnych szczegółów dotyczących afery FOZZ. 

Mój tata odkrył aferę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego pracując jako inspektor NIK – mówiła kobieta – Ja miałam wówczas 12-13 lat kiedy tata zmarł, niewiele z tego rozumiałam. Jedynie słyszałam rozmowy rodziców, kiedy mama mówiła do ojca, by ten odpuścił sobie całą sprawę. Tata był jednak uparty, a dodatkowo czuł potrzebę odkrycia prawdy. 
Zdaniem Zuzanny Falzmann, jej ojciec miał zdawać sobie sprawę, iż sytuacja jest „śmiertelnie poważna”. Nawet w notatkach służbowych zapisał, że cała sprawa ma charakter „śmiertelnie niebezpiecznej”.
Nie widział sukcesu ani końca tej całej sprawy, kilka dni później „odszedł” – tłumaczy 
Kobieta zdradziła, że jej rodzice mieli otrzymywać anonimowe pogróżki, skierowane przeciwko całej rodzinie. Ich mieszkanie miało być wielokrotnie przeszukiwane w czasie wyjazdów.

Wielokrotnie znajdowaliśmy mieszkanie w dziwnym nieładzie. Wszystkie dokumenty były przetrzepane, książki leżały na podłodze. Wtyczki od telefonu, od telewizji, od wszystkich lamp były obcięte. To były sygnały, by tata zostawił tę sprawę. Nie zostawił jej i skończyło się, jak się skończyło – opowiada kobieta. 

Zuzanna Falzmann wspominała także dzień, kiedy odwiedziła ze swoją mamą szpital, w którym znajdował się jej ojciec po „rzekomym zawale” – Mama powiedziała lekarzowi, że chciałaby przeprowadzenia sekcji zwłok. Lekarz wziął ją na bok i powiedział: „proszę pani, proszę zapomnieć o sekcji zwłok, bo ta sekcja nie wykryje niczego. Są środki, które dosypuje się do kawy i po 2 godzinach znikają z organizmu”.

Kobieta przyznała, że wie, dlaczego jej ojciec zmarł. Jej zdaniem ojciec został zamordowany, gdyż badał sprawę, która dotykała interesów wielu bardzo wpływowych osób. Zdaniem córki Michała Falzmanna, te osoby nigdy nie poniosły żadnej odpowiedzialności za tę sprawę.

W procesie FOZZ tak naprawdę skazane zostały płotki. Janina Chim, Grzegorz Żemek można powiedzieć, że w tej sprawie były to tylko płotki. Są osoby, które mają ogromne pieniądze dzięki FOZZ, są na wolności i mają się świetnie – mówiła Zuzanna Falzman
JD/ za youtube/ wikipedia/ niezależna

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij