Kraj

"Co cię nie zabije, to cię wzmocni". Oburzające słowa Korwina-Mikke w sprawie molestowania Kory

Lewica biadoli, że »Kora« była w dzieciństwie »molestowana« przez księdza. Pytam: czy to zmieniło Jej życie? Jeśli TAK – to być może zamiast wybitnej piosenkarki wyrosłaby przeciętniaczka – albo (o zgrozo!) pieśniarka katolicka?” »Co cię nie zabije, to cię wzmocni!« – przypominam„ – napisał na Twitterze Janusz Korwin-Mikke.



O traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa piosenkarka opowiedziała w wywiadzie dla tygodnika „Wprost”. “Był starym śmierdzącym człowiekiem, który wpychał mi jęzor do ust i gmerał w majtkach. Gdy wcześniej patrzyłam na niego na ulicy, nie wydawał mi się tak obrzydliwy, ale gdy zaczął się do mnie dobierać, już tak. (…) To było po tym, jak wróciłam z sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Trafiłam tam, mając cztery lata. Gdy mama zachorowała na gruźlicę, a ojciec nie dawał rady z wychowaniem dzieci. W domu dziecka spędziłam pięć lat i tak naprawdę to właśnie tam dostałam pierwszą lekcję uległości wobec nienormalnych zachowań księży” – opowiadała Kora.

Polityk po fali negatywnych komentarzy opublikował kolejny wpis z wyjaśnieniem.

To nie chodzi o śp.Jackowską. Przypominam, że dokładnie to samo pisałem o śp.Ingmarze Bergmanie, który skarżył się, że ojciec źle Go traktował; gdyby podsuwał Mu cukierki to pewno nie wyrósłby zeń wielki reżyser. A pedofilowi ojciec ofiary powinien solidnie dać w mordę, to jasne!” – napisał.



rh/wprost

Fot: wikicommons

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij