Świat

Netanjahu nie wytrzymał. Zaostrzają się relacje pomiędzy Izraelem, a Iranem

Przemawiając w środę do dowódców marynarki wojennej w Hajfie Netanjahu zapewnił, że do takiej koalicji Izrael wejdzie “z całym swoim uzbrojeniem”.
Premier odnosił się do incydentu z 25 lipca, gdy wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti zaatakowali rakietami w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab dwa saudyjskie tankowce o pojemności dwóch milionów baryłek, powodując niewielkie uszkodzenia jednego z nich. Po ataku Arabia Saudyjska czasowo zawiesiła wszelkie transporty tą drogą. 
Przez strategicznie położoną, łączącą Zatokę Adeńską z Morzem Czerwonym, cieśninę Bab al-Mandab biegnie kluczowy szlak transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu do Europy.
Koalicja o której wspominał Netanjahu obejmuje Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt oraz Izrael – podał portal Debka, powołując się na militarne źródła. Powiązany z izraelskim wywiadem wojskowym portal zauważa również, że wypowiedź Netanjahu o koalicji to “pierwsza jego publiczna odpowiedź na inicjatywę prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą odnowienia dwustronnych relacji między Stanami Zjednoczonymi a Iranem”.
Relacje między Waszyngtonem a Teheranem pozostają napięte w związku z majową decyzją Trumpa o wycofaniu się jego kraju z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem. Strony regularnie wymieniają się pogróżkami, ale w poniedziałek amerykański prezydent ogłosił niespodziewanie, że jest gotów spotkać się z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim bez warunków wstępnych, by porozmawiać o sposobach poprawy stosunków dwustronnych. Jak wskazuje Debka, ostatnie cieplejsze komentarze Trumpa wobec władz Iranu nie są “bezsensowne i spontaniczne”, ale nawiązują do dyplomatycznego procesu, który “po cichu nabiera rozpędu”, gdyż “od początku czerwca przedstawiciele USA i Iranu prowadzą wstępne rozmowy przy mediacji Omanu”. Źródła portalu utrzymują, że Biały Dom pierwsze informacje o rozmowach przekazał Izraelowi nie wcześniej niż we wtorek w nocy, a więc blisko dwa miesiące od ich rozpoczęcia.
Izraelskie służby wywiadowcze “przegapiły” to wydarzenie, ponieważ “przyjęły za pewnik, że administracja Trumpa nie podejmie tak dalekosiężnej inicjatywy bez informowania o niej” państwa żydowskiego – przekazuje Debka.
Władze Izraela “były tak zaskoczone informacją, że oficjalnie na dwa dni zaniemówiły” – pisze portal. Jak utrzymuje, “dopiero we wtorek wieczorem anonimowy izraelski urzędnik przedstawił lapidarne wstępne oświadczenie: “wysocy urzędnicy USA przekazali Izraelowi, że nie ma zmiany w twardej polityce wobec Iranu”. W ocenie Debki “zdanie to pokazuje, że Jerozolima jest wciąż rozchwiana w związku z informacją” o rozmowach. “Sam fakt, że Trump chce spotkania z Rowhanim jest zmianą polityki” – ocenia portal. 
(PAP)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij