Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zaostrza się kryzys we francuskim Calais

06.09.2016

Ciężarówki blokowały wczoraj do późnego wieczoru dojazd do Calais na północy Francji i tym samym dostęp do przepraw na drugą stronę Kanału La Manche. Kierowcy TIR-ów protestowali przeciwko obecności tzw. „dżungli", czyli skupiska nielegalnych imigrantów, które powoduje paraliż życia ekonomicznego w regionie i powoduje, że mieszkańcy miasta nie czują się bezpiecznie.

TIR-owcy mają dość imigrantów budujących blokady z gałęzi i drewnianych desek w porcie i na drogach, by zmusić ciężarówki do zatrzymania się, wzięcia ich na pokład i przeprawienia ich następnie do Wielkiej Brytanii. 

Z Dunkierki i z Boulogne-sur-Mer wyruszyły wczoraj setki ciężarówek, blokując autostradę A 16 prowadzącą do Calais i Ostendy w Belgii. Do TIR-ów dołączyli mieszkańcy Calais, właściciele sklepów i innych drobnych firm oraz rolnicy, którzy utworzyli łańcuch ludzkich rąk, blokujący drogi do miasta. Rolnicy są niezadowoleni, bo uzbrojeni w maczety imigranci wycinają im uprawy w poszukiwaniu pożywienia.

„Ten protest to krzyk rozpaczy. My, kierowcy TIR-ów, mamy dość. Dzień w dzień musimy się zmagać z aktami przemocy i wandalizmu ze strony imigrantów. Domagamy się od władz w Paryżu, by wysłały tu dodatkowe oddziały policji, byśmy mogli wykonywać naszą pracę w bezpieczny i spokojny sposób. Obecna sytuacja jest nie do zniesienia” - mówił przewodniczący Narodowej Federacji Transportu Drogowego Pas-de-Calais David Sagnard. **Według niego „każdego dnia kierowcy TIR-ów zadają sobie te same pytania: Czy dziś znów ktoś włamie się do ciężarówki i uszkodzi towar? Czy znów ktoś będzie groził mi maczetą?.

„Wiele lokalnych firm zadłużyło się, by zabezpieczyć przewóz swoich towarów. Ludzie bankrutują a władze w Paryżu przyglądają się temu bezczynnie” - twierdzi. W nielegalnym obozie dla imigrantów w Calais koczuje obecnie – według dziennika „Le Figaro” - od 7 do 10 tys. nielegalnych imigrantów, głównie z Afryki. Są zdeterminowani, by przedostać się do brytyjskiego „eldorado”. Minister spraw wewnętrznych Francji Bernard Cazeneuve pojawił się wczoraj w Calais i obiecał mieszkańcom, że dżungla zostanie „zlikwidowana”. Podobną obietnicę Cazeneuve złożył jednak już rok temu, a obóz wciąż istnieje.

Mer Calais Natacha Bouchart z centroprawicowej partii „Republikanie” pojawiła się na proteście TIR-owców w T-shircie z napisem: „Kocham Calais”, a jej kolega radny Socjalistów Yann Capet miał koszulkę z napisem: „Imigranci wolni, mieszkańcy Calais zniewoleni”. Mnożą się głosy wśród francuskich polityków, by wypowiedzieć zawarte w 2003 roku dwustronne porozumienie z Wielką Brytanią dotyczące ochrony granic (umowa z Le Toquet). 

Na mocy tej umowy kontrole graniczne dla wjeżdżających do Wielkiej Brytanii zostały przeniesione do Francji. Jednym z tych, którzy chcą, by Brytyjczycy sami zmagali się z imigrantami jest przewodniczący sejmiku Hauts-de-France (regionu, gdzie znajduje się miasto Calais), polityk centroprawicy, Xavier Bertrand.

„Brytyjczycy chcą wyjść z Unii Europejskiej. W tym wypadku nie ma już powodu, byśmy pomagali im chronić ich granice” - twierdzi Betrand. François Gemmene, ekspert w dziedzinie migracji pracujący w paryskim Instytucie Nauk Politycznych podkreśla, że problem polega na tym, że umowa podpisana w Le Touquet jest „niesprawiedliwa”.

„To Francja de facto chroni brytyjskich granic i na dodatek jest zmuszona utrzymywać imigrantów koczujących w Calais”- uważa ekspert. Jeśli kraje odstąpią od umowy, wyjaśnia Gemmene, francuskie władze nie będą musiały dłużej powstrzymywać imigrantów od próby dotarcia do Wielkiej Brytanii. Przestaną być więc problemem Francji. Podobnego zdania jest burmistrz Calais Natacha Bouchart.

Jej zdaniem wskutek porozumienia zostało Francji narzucone stosowanie brytyjskich zasad na francuskiej ziemi. Burmistrz podkreśla, że w Calais powinno obowiązywać francuskie prawo. Francuski rząd jak na razie zdecydowanie odrzuca pomysł renegocjacji porozumienia.

Ryb, lefigaro.fr, La Voix du Nord

Fot. [PAP/epa]
Facebook