Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zagraniczne gazety o debacie w USA

27.09.2016

Międzynarodowe media komentują przebieg debaty pomiędzy kandydatami na prezydenta USA.

Dzięki "pełnej trzeźwości umysłu" Hilary Clinton wyprowadziła w pole podczas pierwszej debaty telewizyjnej kandydatów do Białego Domu słabo przygotowanego Donalda Trumpa - ocenił we wtorek największy niemiecki dziennik opiniotwórczy "Sueddeutsche Zeitung".

Ocenę tę podziela większość komentatorów niemieckiej prasy.

„Konserwatywna Ameryka miała nadzieję, że Trump musi jedynie zaprezentować się bardziej godnie niż dotychczas, by przeciągnąć niezdecydowanych wyborców na swoją stronę. Tego wieczoru Trump musiał się jednak przede wszystkim usprawiedliwiać: za swoje wypowiedzi o Afroamerykanach, których warunki życia w centrach miast określił ponownie mianem +piekła+, za lekceważenie kobiet, za swoje wątpliwości co do miejsca urodzenia Obamy i za swój wybuchowy charakter” - pisze autor komentarza Johannes Kuhn.

Jego zdaniem debata nie przyniosła zbyt wiele nowych informacji o kandydatach - oboje potwierdzili stereotypy na swój temat - Trump jako "wrażliwy egoista z powierzchowną wiedzą", Clinton jako "dobrze przygotowana, przekonana o swoich zaletach zawodowa polityk bez inspirujących pomysłów dla kraju".

Teoretycznie Clinton mogłaby na 41 dni przed wyborami czekać spokojnie na kolejne spotkanie. Jej rywal w minionych miesiącach udzielił jednak wielokrotnie komentatorom lekcji, że "odbiór medialny i wpływ na wyborców to dwie różne rzeczy".


„Kompetencja, profesjonalny występ i optymistyczne przesłanie w tej kampanii nie gwarantują miejsca w Białym Domu” - pisze Kuhn w "Sueddeutsche Zeitung".


Zdaniem "Spiegla" z punktu widzenia Trumpa debata miała przebieg "zaskakująco katastrofalny". "Najpierw atak, potem upadek" - komentują dziennikarze internatowej wersji tygodnika.


„Miliarder był chaotyczny i niepewny, a pod koniec dyskusji jego rywalka rozebrała go na części pierwsze” - ocenia "Der Spiegel".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" uważa, że pojedynek telewizyjny "odebrał Trumpowi wiatr z żagli" i sprawi, że kampania Clinton "nabierze rumieńców".

Clinton "zrobiła lepsze wrażenie, była opanowana ale i rezolutna" - pisze komentator "FAZ". Udowodniła, że doświadczenie i wiedza są pomimo oszczerstw dobrą podstawa do objęcia najważniejszego urzędu w USA. Podczas gdy Trump "z podniesionym palcem opowiadał się za neoizolacjonizmem i chwalił się swoją działalnością biznesową", Clinton robiła wrażenie godne prezydenta.

Zdaniem "Die Welt" tak agresywne pojedynki należą w USA do rzadkości. Zdaniem redakcji winę za to ponosi Trupm, który "stale przerywał" Clinton i "popadał raz po raz w długie skomplikowane monologi mające go usprawiedliwić". "Clinton zdecydowanie wygrała ten pojedynek" - ocenia "Die Welt". Trump "nie panował nad swoja mimiką, nie miał koniecznej cierpliwości, by pozwolić Clinton na dokończenie wypowiedzi i dopiero wtedy reagować". Clinton obserwowała go "z twarzą pokerzysty i sprawiała wrażenie bardziej pewnej siebie" - uważa "Die Welt".


Według "New York Timesa" określenie debata traci swoje znaczenie, gdy jeden kandydat jest poważny, a drugi to bezmyślny awanturnik.

"Debata opowiada historię tegorocznego wyścigu o prezydenturę. Republikański proces prawyborów poniósł porażkę, gdyż wyprodukował kandydata, który cynicznie lub nieświadomie sprzedaje krzywy obraz rzeczywistości, dyskwalifikując się praktycznie każdym przesadzonym zdaniem. Demokraci z kolei nominowali wadliwego, lecz znającego się na rzeczy, pewnego siebie i zrównoważonego polityka" - czytamy w artykule redakcyjnym "WP".

Zdaniem dziennika podczas pierwszej debaty kandydatów przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA można było odnieść wrażenie, że Republikanin Donald Trump nie był w stanie wyjść ponad swe slogany, które jak zwykle opierały się na ponurym wizerunku Stanów Zjednoczonych.

Gazeta dodaje, że chociaż propozycje gospodarcze Demokratki Hillary Clinton trudno nazwać wizjonerskimi, to przynajmniej była ona w stanie wykazać, że jej plany nie wywołają wojny handlowej czy recesji, do czego według wielu ekspertów doprowadzi Trump.

Przebieg debaty nie powinien dziwić tych, którzy uważnie śledzą wyścig o fotel prezydenta USA.

Dziennik przytacza słowa Trumpa, który stwierdził: "Nie zastanawiałem się zbytnio nad NATO". Według "WP" pod koniec wieczoru Republikanin dał do zrozumienia, że można by odnieść to do jakiejkolwiek kwestii politycznej i "być równie dokładnym".

"Brzydka kampania, skondensowana w jednej debacie" - tak swój artykuł redakcyjny tytułuje "NYT".

Według gazety ta pierwsza telewizyjna konfrontacja na pewno zasługuje na miano widowiska, biorąc pod uwagę m.in. wielomilionową publiczność.

"Jednak w tym ćwiczeniu była fundamentalna asymetria, z powodu nagiej prawdy, że żaden z uczestników nie miał niczego prawdziwego do zaoferowania", a widząc ich na scenie widzieliśmy dokładnie to, kim byli w czasie kampanii - ocenia "NYT".


"Stojąc przy pulpicie, przerywając sobie i wykrzykując, grając rękami na niewidocznym akordeonie, blokując" Clinton czy powtarzając swe ulubione tematy: miejsca pracy, terroryzm, układ NAFTA, Chiny i to, że wszystko jest takie straszne, "Trump powiedział wiele" - podkreśla gazeta. "Jednak z czasem z trudem walczył z przeciwniczką, która była bardziej opanowana i lepiej przygotowana od jakiegokolwiek Republikanina, któremu stawiał czoło podczas prawyborów" - ocenia dziennik.

"90 minut nigdy nie wystarczyłoby, żeby Trump uratował swą kandydaturą, nawet jeśli jakimś cudem chciałby to zrobić, jeśli nagle opracowałby spójny zestaw działań politycznych i zasad, wobec których można być rozważyć i ocenić propozycje Clinton", a także gdyby zaczął się wykazywać podstawowym poziomem przyzwoitości - dodaje "NYT".

Oczekiwania wobec Trumpa od samego początku były niskie. Kandydat "kompulsywnie kłamie od początku wyścigu" o fotel prezydenta USA, czego dalszy ciąg nastąpił w poniedziałek - dodaje dziennik. Nie zmienia to jednak faktu, że niezależnie od tego, co by zrobił podczas debaty, to i tak miałby wciąż poparcie sporej części amerykańskiego elektoratu.

Oczekiwania wobec Clinton były inne. "Musiała mieć wystarczającą lekkość, wymieszaną z treścią, być surowa, ale nie ostra, zabawna, ale nie lekceważąca, mądra, ale nie pedantyczna, oraz być w stanie przeciwstawić się zastraszaniu. W sumie dokonała tego, odrzucając ataki (Trumpa - PAP) i pewnie przedstawiając własny krytycyzm z wyższego, pewniejszego gruntu" - ocenia "NYT".

Według dziennika do takiego rozwoju wydarzeń mogło nie dojść, gdyby kandydaci w prawyborach byli bardziej atrakcyjni i kompetentni. "Mogła to powstrzymać odpowiedzialna Partia Republikańska, pamiętająca o interesie narodowym i nieogarnięta obsesją, by przeszkodzić prezydentowi (Barackowi) Obamie. W lepszej politycznej erze obie partie, nie tylko Demokratyczna, nominowałyby wykwalifikowanych kandydatów, którzy mogliby odpowiedzieć na obawy Amerykanów dotyczące terroryzmu i wojny, klimatu i gospodarki, imigracji i rasizmu, edukacji i bezpieczeństwa publicznego" – uważa "NYT".

"Ale nie w tym roku" - dodaje. Dziwnego, potencjalnie tragicznego wymiaru debacie dodaje fakt, że wybór republikańskich kandydatów został zawężony do "najgorszych z najgorszych". "To absurdalne, że los tego wyścigu i przyszłość narodu" mogą iść w tym tragicznym kierunku na podstawie tak skażonego kłamstwami 90-minutowego telewizyjnego rytuału - konkluduje gazeta w artykule redakcyjnym.

Także komentator "NYT" Thomas B. Edsall ocenił, że "Trump był niespójny i niekonsekwentny". "Nie uzasadnił niczego w przekonujący sposób. Clinton, dla odmiany, mówiła spójnie, przytaczała fakty i argumentowała tak, że słuchacze mogli ją łatwo zrozumieć" - napisał.

"Oczekiwano od Trumpa, że będzie chociaż trochę przypominać prezydenta, swoim zachowaniem i temperamentem, wykazując się poza tym elementarną wiedzą. Zawiódł w tym wszystkim" – powiedział cytowany przez "NYT" Norman Ornstein z American Enterprise Institute.

"Występ Trumpa nie przekona do niego nikogo, kto dotąd wahał się między nim a Hillary Clinton" - napisał w "NYT" politolog z Uniwersytetu Emory, Alan Abramowitz.


"Jeśli nie był to nokaut, i tak jest jasne, że Donald Trump miał raczej nieprzyjemny wieczór" - ocenia "Le Figaro".

Odnotowuje, że podczas pierwszej debaty doszło do wielu potyczek. "Dla obojga kandydatów do Białego Domu cel był dwojaki: utwierdzić swoją pozycję jako wiarygodnego gospodarza w Gabinecie Owalnym i przekonać do siebie niezdecydowanych lub mało zmotywowanych wyborców, którzy mogą mieć znaczenie w dniu wyborów" - komentuje gazeta.

Według niej na obu tych polach "sekretarz stanu wyraźnie zdobyła punkty". Z kolei miliarder "nie był w stanie wznieść się ponad poziom, jaki zwykle demonstrował w czasie kampanii" - uważa.

Także "Le Monde" wysoko ocenia występ byłej sekretarz stanu i konstatuje, że jej rywal "plątał się w wyjaśnieniach".

Dziennikarz Gilles Paris zaznacza, że "to niewątpliwie była senator miała więcej do stracenia w pierwszej z trzech konfrontacji z (#) Donaldem Trumpem". Po czym, cytując Hillary Clinton, ocenia, że "jej precyzja i ogólniki formułowane przez jej przeciwnika były kolejnym dowodem" na przygotowanie byłej sekretarz stanu do sprawowania funkcji prezydenta.

"Le Monde" komentuje, że magnat nieruchomości nie wykorzystał okazji, by "zyskać na kontraście między swym statusem outsidera a kobietą od dziesięcioleci w różny sposób zaangażowaną w politykę".

Tygodnik "L'Obs" ocenia na stronie internetowej, że "agresywność Donalda Trumpa nie stanęła na przeszkodzie, by znalazł się w defensywie wobec świetnie przygotowanej (do debaty) Hillary Clinton". "Jest jednak zbyt wcześnie, by mówić o nokaucie" - zastrzega. Odnotowuje, że bardzo wiele amerykańskich mediów uznało jednoznaczne zwycięstwo Clinton, ale "najnowsza historia debat telewizyjnych jest pełna podobnie decydujących rozgrywek, które kilka dni i sondaży później już wcale takimi nie są".

We wtorek rano francuskie stacje radiowe i telewizyjne uznawały zwycięstwo Clinton w debacie za mniej zdecydowane i podkreślały, że bardzo nośny może być argument Trumpa, iż Clinton, obecna w polityce od 30 lat, dopiero teraz obiecuje rozwiązanie.


Mly/PAP


fot. [PAP/EPA]

Warto poczytać

Facebook