Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wybory samorządowe we Włoszech

05.06.2016

We Włoszech odbywają się w niedzielę częściowe wybory samorządowe.

W wyborach do głosowania uprawnionych jest 13 milionów obywateli w 25 miastach i około 1500 gminach. Wybrani zostaną burmistrzowie Rzymu, Mediolanu, Turynu i Neapolu.

Głosowanie odbywa się w miastach i miejscowościach w 18 z 20 regionów.

W wielu miastach pierwsza tura nie przyniesie, jak się przypuszcza, rozstrzygnięcia. Rzymianie za dwa tygodnie, po drugiej turze dowiedzą się, kto będzie ich nowym burmistrzem. Kandydatów jest aż 11 i żaden nie uzyskiwał w sondażach znacznej przewagi. Największe szanse ma kandydatka populistycznego Ruchu Pięciu Gwiazd Virginia Raggi. Byłaby pierwszą kobietą rządzącą włoską stolicą.

Od listopada ub.r. władzę w Wiecznym Mieście sprawuje komisarz w związku z dymisją burmistrza Ignazio Marino, zmuszonego do ustąpienia, gdy wyszło na jaw m.in. to, że publiczne pieniądze wydawał na rodzinne kolacje w restauracjach.

W Mediolanie faworytem jest były komisarz zeszłorocznej światowej wystawy Expo, uznanej za organizacyjny sukces kraju i miasta, Giuseppe Sala. Ma on poparcie centrolewicowej Partii Demokratycznej premiera Matteo Renziego.

O 22 tysiące stanowisk burmistrzów i radnych w całym kraju ubiega się łącznie ponad 77 tysięcy kandydatów. Większość z nich startuje nie z ramienia partii, ale z lokalnych list obywatelskich. Zdaniem komentatorów to, że kandydaci trzymają się z dala od partyjnych ugrupowań, zwłaszcza na szczeblu lokalnym, najlepiej potwierdza fakt spadającego zaufania obywateli do polityków.

Rekord notuje się w Turynie, gdzie o fotel burmistrza ubiega się 17 kandydatów.

Rekordowo długie jest także samo głosowanie. Lokale wyborcze otwarte są od godziny 7.00 do 23.00. To istotna zmiana, bo dotychczas wybory - zarówno parlamentarne, jak i samorządowe - trwały dwa dni: w niedzielę i przez połowę dnia w poniedziałek. Rząd postanowił jednak zmienić tryb głosowania, by w ten sposób ograniczyć wydatki na ten cel.

Komentatorzy podkreślają, że niewiadomą pozostaje, jaki wpływ na frekwencję będzie miała rezygnacja z poniedziałkowego głosowania. Niedzielna prasa pisze o niemal pewnym spadku frekwencji i stawia hipotezy, że ok. miliona osób może nie wziąć udziału w głosowaniu; także dlatego, że zorganizowano je w ostatnim dniu długiego weekendu we Włoszech.

Frekwencja w wyborach w tym kraju wynosi zazwyczaj od ponad 60 do przeszło 70 procent.

[fot. PAP/EPA]

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)/tp

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook