Jedynie prawda jest ciekawa

Wybiorą psa na burmistrza? Chce ograniczenia praw wiewiórek oraz zakazu stosowania odkurzaczy

30.10.2017
2303081110154805297810997897252578o
Wybiorą psa na burmistrza? Chce ograniczenia praw wiewiórek oraz zakazu stosowania odkurzaczy

7 listopada odbędą się wybory burmistrza Seattle. Jeden z kandydatów, Thor Michaelson, przedstawił wreszcie swój program. Chce zwiększenia finansowania publicznych parków i schronisk dla zwierząt oraz zwiększenia porcji w szkolnych stołówkach. Chce również ograniczenia praw wiewiórek oraz zakazu stosowania odkurzaczy, gdyż zbierają z podłogi zbyt wiele resztek jedzenia. Jego postulaty wbrew pozorom nie są dziwne. Thor Michaelson jest bowiem psem.

Thor rozpoczął karierę polityczną dopiero w zeszłym roku. Jego właścicielka i szefowa kampanii, Tiffany Pitts, była zniesmaczona negatywnymi emocjami, które wywołały wybory prezydenckie, ustawiła na swojej posesji tablice wyborcze z hasłem „Thor jest przeciwko odkurzaczom”. Jej żart spodobał się i Thor stawał się coraz popularniejszy – aż w końcu wiele osób zaczęło ją namawiać, aby wystawiła go w wyborach na burmistrza. Nie udało jej się zarejestrować go na oficjalnej liście wyborczej, ale i tak postanowiła, że jej podopieczny wystartuje. Przepisy wyborcze w Seattle dopuszczają bowiem tzw. write-in czyli dopisywanie nazwiska kandydata, który nie znalazł się na karcie do głosowania. 

Grzeczny piesek

Pitts zachwala swojego kandydata tym, że jest bardzo... skupiony. Zwłaszcza, jak ktoś trzyma w rękach piłeczkę. Stwierdza również, że jest dobrym pieskiem. Nie brak jednak krytyków tej kandydatury. Jego kontrkandydatka, Cary Moon, przyznaje, że Thorowi udało się nie wywołać jeszcze żadnego skandalu, ale zarzuca mu, że służyłby każdemu, kto wystawi czek, albo da mu ciasteczko. Maria Garner, która zawodowo zajmuje się wyprowadzaniem psów, powiedziała Newsweekowi, że zbyt wiele rzeczy – takich jak wiewiórki, leżące na ulicy śmieci czy koty odwracałoby jego uwagę od zarządzania miastem. Ma również wątpliwości co do jego programu wyborczego. Popiera wprawdzie postulat zwiększenia racji żywnościowych w szkolnych stołówkach tak, aby dzieci mogły zabierać resztki dla swoich psów, ale nie wie jakie jest jego stanowisko w sprawie niskich czynszów i programu budownictwa mieszkaniowego.

!!! @THORMICHAELSON is in @Newsweek!
And I've met him!!#Seattlehttps://t.co/eRCSmVUALg

— Michael G. Munz (@TheWriteMunz) October 28, 2017

Udział zwierząt w polityce ma, wbrew pozorom, bardzo długą tradycję. Według legendy cesarz Kaligula chciał zrobić swojego ulubionego konia Incitatusa senatorem, jednak ten najbardziej znany przykład nie jest jedynym. Na przykład w wyborach do rady Sao Paulo w 1958 roku wystartował Cacareco, nosorożec z lokalnego zoo, którego program skupiony był na walce z korupcją władz miasta. Dostał 100 tysięcy głosów, więcej niż pozostali kandydaci. Niestety jego kandydatura nie została uznana przez komisję wyborczą, ale do dzisiaj w Brazylii funkcjonuje określenie „głosować na Cacareco, oznaczające oddanie głosu w proteście.  W 1989 roku nowozelandzkie miasto Whangamomona stał się częścią regionu Manawatu-Wanganui. Mieszkańcy nie chcieli tej zmiany i w ramach protestu ogłosili w 1989 roku powstanie Republiki Whangamomona. Od tego czasu jej prezydentami byli, między innymi koza, pudel i żółw. 

Rządzić każdy może

W USA udział zwierząt w wyborach jest szczególnie popularny. Głównie z powodu przepisów, które często dopuszczają dopisywanie własnych kandydatów do list wyborczych.  Zwierzęta kandydują tam nawet na najwyższe możliwe stanowisko – prezydenta. W 1968 roku nominację YIP – założonej przez hippisów partia o programie antyautorytarnym i pacyfistycznym – otrzymał knur Pigasus. Niestety przed wyborami został „aresztowany” i oddany do schroniska dla zwierząt.  W wyborach w 2008 roku jedną z kandydatek był jamnik Molly. 

Także ostatnie wybory prezydenckie miały zwierzęcych kandydatów. W Luizjanie udało się zarejestrować raka Crawfisha B. Crawfisha, który chciał legalizacji małżeństw homoseksualnych, równości płciowej i krytykował system dwupartyjny. W prawyborach partii demokratycznej w Minnesocie zarejestrowano kota Limberbutta McCubbinsa.  Najsłynniejszym zwierzęcym kandydatem został jednak Harambe – goryl nizinny, który został zastrzelony przez obsługę zoo w Cincinnati gdy do jego wybiegu wpadło dziecko. Medialne doniesienia o tym, że otrzymał kilkanaście tysięcy głosów są przesadzone – głównie dlatego, że większość z nich została uznana za nieważne – ale faktem jest, że co najmniej kilkuset Amerykanów stwierdziło, że martwy goryl nadaje się lepiej na stanowisko prezydenta USA niż Trump albo Clinton. 

Szanse Thora na zwycięstwo nie są zbyt wielkie, ale jeżeli uda mu się wygrać, to wcale nie będzie to precedens.  W 1981 roku w wyborach burmistrza miasteczka Sunal w Kalifornii zwyciężył Bosco – mieszaniec labradora i rottweilera. Pełnił tą funkcję aż do swojej śmierci w 1994 roku. Pirenejski pies górski Duke został burmistrzem miasteczka Cormorant w Minnesocie i pełni tą funkcję do dzisiaj, wygrywając coroczne wybory w cuglach. Najsłynniejszym zwierzęcym samorządowcem jest Stubbs – kot, który w 1997 roku został burmistrzem Talkeetna na Alasce i pełnił tą funkcję aż do swojej śmierci w lipcu tego roku. Jego wyborcy byli z niego zadowoleni, chociaż często żalili się, że nie mogą się z nim skontaktować gdyż akurat ugania się za myszami.

Thor Michaelson przyjmuje dotacje w psich ciasteczkach – i zachęca swoich wyborców i sympatyków do dobrego traktowania swoich podopiecznych.

Wiktor Młynarz

CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook