Jedynie prawda jest ciekawa

Włoski premier: Możemy ufać Putinowi

17.11.2015

Budowa tożsamości europejskiej bez Moskwy byłaby absurdem - podkreślił premier Włoch Matteo Renzi, który dodał, że można ufać prezydentowi Władimirowi Putinowi. Wyraził przekonanie, że tylko przy udziale Rosji możliwa jest stabilizacja na świecie.

Podczas wtorkowego spotkania zorganizowanego przez dziennik "La Stampa" w Rzymie szef włoskiego rządu oświadczył, że bardzo ważne znaczenie ma udział Putina w rozwiązaniu konfliktu w Syrii.

Władimir Putin "nie powinien być głównym rozgrywającym, ale absolutnie fundamentalne znaczenie ma to, by był" - powiedział Renzi. Powtórzył, że jego krajowi zależy na udziale Rosji w rozmowach na forum międzynarodowym. Zastrzegł zarazem, że zaproszenie Rosjan do stołu nie oznacza "przyznania im Syrii".

"Tak, możemy ufać Putinowi" - oświadczył włoski premier, który spotykał się z prezydentem Rosji także wtedy, gdy był on izolowany z powodu konfliktu ukraińskiego.

Szef rządu w Rzymie twierdzi, że cała społeczność międzynarodowa powinna dążyć do porozumienia w Syrii i Libii. "Nas interesuje utrzymanie zjednoczonej Europy i zaangażowanie Rosji" - wyjaśnił. Następie ocenił: "Budowa tożsamości europejskiej bez Rosji byłaby absurdem".

"Putin ze swymi pozytywnymi i negatywnymi stronami, które znamy, jest szefem państwa o absolutnie kluczowym znaczeniu dla stabilności na świecie" - powiedział premier Włoch. "Rozumiem niektóre kraje bałtyckie, ale byłoby absurdem wznoszenie żelaznej kurtyny przeciwko Rosji" - dodał.

Nawiązując zaś wyraźnie do wypowiedzi prezydenta Francji Francois Hollande'a, który po atakach w Paryżu mówi, że jego kraj jest w stanie wojny, Renzi przyznał: "Jestem bardzo ostrożny w doborze słów. Rozumiem tych, którzy używają słowa +wojna+, ale ja tego nie robię".

Zamachy w Paryżu - dodał - to "ewidentnie atak zbrojny", "gigantyczna agresja na samą ideę naszej tożsamości".

Zdaniem Renziego zamknięcie granic krajów byłoby błędem.

"Jeśli mówi się +zamknąć granice+, jak robią to niektórzy w tych dniach, oznacza to, że robi się to, by trzymać zamachowców w środku, bo zdecydowana większość z nich urodziła się i wychowała w Europie" - powiedział włoski premier. "Zagrożenie - dodał - pochodzi z wewnątrz".

Matteo Renzi zauważył: "Nikt z nas nie może pozwolić sobie na luksus powiedzenia: spokojnie, nie ma zagrożenia; ten, kto to mówi, żyje na Marsie". Przypomniał, że do ataku terrorystycznego doszło także w Sydney, w grudniu zeszłego roku.

PAP/mmil

[Fot. PAP/EPA]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook