Jedynie prawda jest ciekawa

Wilders chce zakazać Koran i zamknąć meczety

26.08.2016

W marcu 2017 r. w Holandii odbędą się wybory parlamentarne. W sondażach prowadzi wyraźnie antyimigrancka Partia na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa. Polityk opublikował wczoraj wieczorem na swoim profilu na Twitterze krótkie streszczenie programu wyborczego PVV. Jego główne założenie? „Dezislamizacja” Holandii i zamknięcie granic przed muzułmanami.

Program liczy 11 punktów, i nosi tytuł „Holandia znów będzie nasza”. Wilders proponuje w nim m.in. wprowadzenie zakazu Koranu, chust islamskich, oraz zamknięcie wszystkich meczetów, szkół koranicznych i ośrodków dla uchodźców. Te nie będą bowiem już potrzebne, gdyż muzułmanie nie będą już wpuszczani do kraju. To zresztą nic nowego. Wilders mówił o tym już w listopadzie ub.r., na szczycie fali uchodźczej, w jednym z wywiadów.

"Nie powinniśmy wpuszczać muzułmanów do kraju. To islamską inwazja. Brońmy się!" - grzmiał. Zapowiedział wówczas także, że jeśli wygra wybory, chciałby „wszcząć proces wyjścia Holandii z Unii Europejskiej". Powtórzył tę obietnicę po brytyjskim referendum ws. „Brexitu”.

Poza „dezisalmizacją”, która zdaniem Wildersa „przyniesie oszczędności budżetowe w wysokości 7,2 mld euro”, lider PVV proponuje obniżenie wieku emerytalnego do 65 lat i zwiększenie wydatków na wojsko i policję. 

Opinie Wildersa trafiają na podatny grunt wśród klasy średniej, która obawia się napięć społecznych, jeśli tysiące uchodźców z Syrii, Afganistanu czy Iraku osiedlą się w Holandii. Do tego dochodzi strach przed zamachami i niezdolność państwa do efektywnej kontroli działalności radykalnych imamów.

Najnowszy sondaż (z 12 sierpnia) daje PVV 28 z 150 mandatów w parlamencie, czyli 22 proc. głosów. To więcej niż Partii Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji premiera Marka Rutte (VVD, 24 mandaty, 16 proc. głosów) oraz Socjaliści (SP, 15 mandatów, 10 proc. głosów). Dlatego Rutte w czerwcu nie wykluczył wejście w koalicję z PVV, która zapewne nie zdobędzie wystarczająco mandatów, by móc rządzić samodzielnie. 

Wilders przed wyborami boryka się jednak wciąż z problemami natury prawnej. Toczy się przeciwko niemu proces o mowę nienawiści i dyskryminację na tle rasowym. Do prokuratury wpłynęło parę tysięcy skarg na wypowiedzi Wildersa na temat Marokańczyków. Dwa lata temu na wiecu zwolenników PVV w Hadze zapytał:

"Chcecie mieć w tym mieście i w całej Holandii więcej czy mniej Marokańczyków? Mniej, mniej, mniej!"- krzyczał tłum. "To się o to zatroszczymy" - odpowiedział Wilders. 

Lider PVV miał już jeden podobny proces -w 2011 roku. Sąd oceniał, czy zgodne z prawem jest nazywanie islamu religią przemocy, porównanie Koranu do „Mein Kampf" Adolfa Hitlera i nawoływanie do odbierania obywatelstwa „muzułmańskim kryminalistom". Wilders został wówczas uniewinniony.

Za wyrażanie podobnych poglądów w Holandii zginął reżyser Theo van Gogh, dlatego Wilders od dawna ma całodobową ochronę.

Ryb, welt.de, Dutch News, FNL

Fot. [fnl.nl]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook