Jedynie prawda jest ciekawa

Węgry organizują kampanię przeciwko Sorosowi. Wspiera ją także Izrael?

11.07.2017
soros110720171270
Węgry organizują kampanię przeciwko Sorosowi. Wspiera ją także Izrael?

Billboardy, plakaty na przystankach, a do tego kampania telewizyjna – twarz słynnego żydowskiego finansisty pojawiła się ostatnio w całych Węgrzech. Obok uśmiechniętego miliardera pojawia się napis: „Nie pozwolimy, aby Soros śmiał się ostatni”. Z plakatów dowiadujemy się jeszcze, że „99 procent Węgrów odrzuca nielegalną imigrację”.

Według serwisu Politico rząd Orbana wydał na tę kampanię blisko 19 milionów euro. Takich środków nie wydaje się z błahych powodów. Ale spór między węgierskim rządem a Sorosem do błahych nie należy i trwa już od dawna. Rząd Orbana ostro krytykuje żydowskiego finansistę zarzucając mu m. in. stymulowanie nielegalnej imigracji do Europy i chęć wpływania na sytuację w kraju za pośrednictwem organizacji pozarządowych. Powołuje się przy tym na oficjalne statystyki, wg których blisko 40% uchodźców trafia do Europy przez organizacje charytatywne, które organizują procesy migracyjne na wielką skalę.

Jak można się domyślać, echa tej batalii są ogromne. Akcja podjęta przez rząd Orbana wywołała wściekłość Sorosa. Urodzony w Budapeszcie 86-letni finansista oświadczył, że jest zbulwersowany skierowaną przeciw niemu kampanią, którą nazwał „antysemicką”. Po pierwszych komentarzach żydowskiego filantropa Janos Lazar, szef kancelarii Orbana, tłumaczył, że kampania nie dotyczy pochodzenia Sorosa. 

Do tego odniósł się z kolei Michael Vachon, rzecznik Sorosa, który zasugerował, że węgierska kampania przywołuje „najciemniejsze czasy Europy”. Dodawał też, że „nienawiść rządu Orbana do obcych i demonizowanie uchodźców jest antyeuropejskie”. Dementował również zarzuty, wg których Soros wspiera imigrację nielegalnych uchodźców do Europy. Po tych komentarzach o zaprzestanie kampanii zaapelowała Federacja Węgierskich Gmin Zydowskich, organizacja Mazsihisz.

Węgierską wojnę z Sorosem komentował takżę Yossi Amrani, ambasador Izraela na Węgrzech, który w sobotę 8 lipca poprosił rząd o zaprzestanie kampanii przeciwko finansiście, z powodu obaw o lokalną społeczność żydowską. Ta może – zdaniem Amraniego – paść ofiarą antysemickich ataków. – Apeluję do osób zaangażowanych w bieżącą kampanię o rozważenie konsekwencji. W tej chwili, poza polityczną krytyką pewnej osoby, kampania nie tylko wywołuje smutne wspomnienia, ale także rodzi nienawiść i strach – pisał Amrani w oświadczeniu zatwierdzonym – jak pierwotnie podano – przez izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych. – Naszym moralnym obowiązkiem jest zabranie głosu i wezwanie władz do zakończenia tego cyklu – dodawał ambasador cytowany m. in. przez Haaretz.

Dzień później – również poprzez komentarz w Haaretz – złagodzono formę oświadczenia i sprostowano, że jedynym celem było wyrażenie „ubolewania z powodu jakiegokolwiek możliwego przejawu antysemityzmu”. Zasugerowano jednocześnie w komentarzu redakcyjnym, że premier Netanjahu nie był zadowolony z podjętej przez ambasadora próby obrony Sorosa i jej nie zatwierdził. W komentarzach można było znaleźć sugestie, iż może to oznaczać początek końca wszechmocnego do niedawna filantropa. W polskich mediach pojawiły się również głosy, że być może nadszedł czas na podobną kampanię w Polsce, bo i tu wpływy Sorosa, który wspiera antyrządowe, lewicowe organizacje są ogromne.

Txt i fot. Artur Ceyrowski

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook