Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

W piątek Merkel w Warszawie. Po co przyjeżdża kanclerz RFN?

25.08.2016

Sprawdź szczegóły wizyty w Polsce niemieckiej kanclerz. Co Angeli Merkel ma do przekazania polska premier Beata Szydło?

Przyszłość Unii po Brexicie będzie tematem piątkowych rozmów kanclerz Niemiec Angeli Merkel z przywódcami Grupy Wyszehradzkiej - mówi PAP wiceszef MSZ Konrad Szymański. Według niego premier Beata Szydło w rozmowie z Merkel poruszy rolę Polski i Niemiec w wychodzeniu z kryzysu Unii.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w piątek w Warszawie będzie rozmawiać z szefami rządów państw Grupy Wyszehradzkiej: Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Odbędzie też dwustronne spotkanie z premier Beatą Szydło.

Według Szymańskiego najważniejszym tematem piątkowych rozmów w gronie premierów państw Grupy Wyszehradzkiej z udziałem kanclerz Niemiec Angeli Merkel będą przygotowania do nieformalnego szczytu 27 państw członkowskich 16 września w Bratysławie.

"Bratysława ma być początkiem procesu budowania nowej jedności Unii Europejskiej po Brexicie, spokojną, chłodną analizą, dlaczego do tego doszło, jak tego uniknąć na przyszłość i w jaki sposób - to jest rzecz najważniejsza - odnowić Unię Europejską tak, by ona kojarzyła się obywatelom państw członkowskich z wyraźną wartością dodaną, by pokazać, że UE daje coś ważnego, sensownego państwom członkowskim i obywatelom" - podkreślił wiceszef MSZ.

W jego ocenie oznacza to, że zbliżające się rozmowy będą koncentrowały się na sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, również w kontekście migracyjnym, a także na kwestiach gospodarczych.

Jak mówił Szymański, Unia Europejska już dzisiaj bardzo istotnie wpływa na witalność europejskiej gospodarki. "Europa wyglądałaby gorzej bez wspólnego rynku z całą pewnością, ale ma bardzo poważne kłopoty z tym, by ten projekt rozwijać, a także z tym, by ten projekt komunikować" - zaznaczył. W jego ocenie komunikacja to jeden dziś z najbardziej "zaniedbanych czy zapomnianych wątków integracji europejskiej".

W jego ocenie w rozmowach z Berlinem Grupa Wyszehradzka powtórzy swoje przekonanie co do tego, że UE powinna "porzucić inicjatywy, które dzielą, skoncentrować się na inicjatywach, które ewidentnie łączą, w szczególności na tych, które mogą być atrakcyjne dla obywateli: na bezpieczeństwie oraz na wzroście gospodarczym". Zdaniem Szymańskiego skoncentrowanie się na tych dwóch kwestiach i odrzucenie "pomysłów, które wprowadzały niepokój czy wręcz konflikt wewnątrz UE" będzie stanowiło istotny krok naprzód po brytyjskim referendum. Szymański mówił, że postulaty Grupy Wyszehradzkiej odpowiadają szerszej grupie państw regionu Europy Środkowej.

Jak podkreślił, takie przesłanie z Warszawy pokazuje, że Europa Środkowa nie jest "problemem", lecz "koniecznym elementem rozwiązania problemów, w jakich znalazła się UE".

"Piątek to także spotkanie dwustronne pomiędzy premier Beatą Szydło a kanclerz Angelą Merkel" - mówił Szymański. Według niego dwustronne spotkanie będzie odnosiło się do roli, jaką może odegrać Warszawa i Berlin w długofalowym wychodzeniu z kryzysu Unii Europejskiej. "Dobre porozumienie między Warszawą a Berlinem jest warunkiem koniecznym pokonania rozlicznych kryzysów w Unii Europejskiej" - przekonywał. W ocenie wiceszefa MSZ świadomość tego w obu stolicach rośnie. Szymański mówił o nowej geografii w UE z istotną rolą Polski jako krajem Europy Środkowej, która ma wiele do dania Unii Europejskiej i ma swoje pomysły na Unię, które obecnie są o wiele bardziej realistyczne niż wiele innych pomysłów.

Szymański nie wykluczył, że piątkowa rozmowa pomiędzy Merkel a Szydło będzie dotyczyć sytuacji w regionie. Jak podkreślił, Polska i Niemcy są krajami, których w większym stopniu dotyczy sytuacja na Wschodzie.

Zdaniem wiceszefa MSZ problemem, który wymaga szybkiego rozwiązania we Wspólnocie, jest "konstrukcja europejskiej odpowiedzi na kryzys migracyjny". "Europa powinna porzucić wszelkie mechanizmy centralnego zarządzania migracją, przekraczania kompetencji państw członkowskich w zakresie polityki migracyjnej czy azylowej. Powinna skoncentrować się na tym, co możemy zrobić razem" - podkreślił. "I my już udowodniliśmy, że możemy to zrobić razem" - dodał.

Według niego "są możliwości okazywania solidarności wobec kryzysu migracyjnego, które nie muszą koniecznie naruszać kompetencji państw członkowskich w zakresie migracji". Jak dodał, Europa Środkowa wyraźnie nie chce naruszania swoich kompetencji w tym zakresie, ale "nie odwraca się od tego problemu" i "jest gotowa do przyjęcia rozsądnego kompromisu w tej sprawie, który zakłada wspólną europejską odpowiedź na kryzys migracyjny, ale odpowiedź niesymetryczną".

Jak mówił, formą solidarności w obliczu kryzysu migracyjnego jest ochrona granicy zewnętrznej i współpraca z krajami trzecimi. "Tutaj jest olbrzymie pole do popisu, do wspólnych działań" - mówił Szymański. Zaznaczył, że współpraca z Turcją może posłużyć jako model wobec innych państw z Afryki Północnej.

Szymański ocenił, że zrozumienie dla stanowiska Europy Środkowej jest dziś znacznie większe niż było na początku. Jego zdaniem dzisiaj "jesteśmy bliżej bardzo pragmatycznej rozmowy na temat tego, co jest tak naprawdę możliwe z europejskiego, wspólnego punktu widzenia".

Wiceszef MSZ odniósł się też do promowanych przez część państw członkowskich postulatów ściślejszej integracji europejskiej. Jak mówił, obecnie jest jasne, że w Europie nie ma zgody na to, by w obliczu kryzysu dokonywać "głębokiego skoku integracyjnego" i podążać za logiką "więcej Europy", ponieważ oznaczałoby to dzisiaj olbrzymie koszty.

Jak mówił, drugim po kryzysie migracyjnym poważnym źródłem napięcia w UE jest napięcie pomiędzy krajami Północy i Południa w zakresie polityki fiskalnej.

"Kraje Południa dzisiaj pewnie mają trochę racji narzekając, że pomimo używania tej samej waluty co kraje Północy, w tym Niemcy, mają bardzo ograniczony, utrudniony dostęp do finansowania swojego długu publicznego i inwestycji. To jest uzasadniona troska, ponieważ kiedy powoływano strefę euro, obiecywano, że unia gospodarczo-walutowa wyrówna warunki gospodarcze między państwami członkowskimi" - mówił. Według niego dzisiaj ta unia działa odwrotnie, powodując jeszcze większe zróżnicowanie stanu gospodarek Północy i Południa. "To jest dużo trudniejsze napięcie do pokonania wewnątrz bardziej strefy euro niż Unii, ale to w oczywisty sposób oddziaływuje na Unię" - zaznaczył Szymański.

Jak mówił, z tego powodu nie ma możliwości dokonania "łatwego skoku w kierunku unii transferowej, unii zakładającej, że dług publiczny państw Południa będzie w jakiś sposób finansowany, pośrednio bądź bezpośrednio, przez podatników państw Północy". "Północ nie jest na to gotowa i nie widzi w tym europejskiej wartości dodanej. Nie sądzę więc, by te projekty były realistyczne. Dziś Unia Europejska potrzebuje pragmatycznego dostosowania do warunków, które nas spotkały" - mówił.

Podsumowując Szymański zaznaczył, że Unia musi zastanowić się nad tym, co może obiecać obywatelom i co może im naprawdę przynieść. "Nie ma nic gorszego w polityce niż obiecywanie rzeczy, których nie można zrealizować. UE dokonała parokrotnie, ze względów propagandowych, wizerunkowych wielu daleko idących deklaracji, które nie zostały wypełnione i to jest jeden z powodów zawodu, zgorzknienia wobec UE w wielu państwach członkowskich. To jest bardzo ważna lekcja, by nie obiecywać za wiele" - mówił.

LL, PAP

[premier.gov.pl]

Warto poczytać

Facebook