Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

W Austrii zaskarżono wyniki wyborów

08.06.2016

Austriacka Partia Wolności (FPOe) zaskarżyła w Trybunale Konstytucyjnym oficjalny wynik drugiej tury wyborów prezydenckich, w której jej kandydat Norbert Hofer przegrał niewielką liczbą głosów z Alexandrem Van der Bellenem - poinformowano w środę.

Rzecznik Trybunału potwierdził, że wniosek w tej sprawie wraz z liczącym 150 stron dokumentacyjnym uzasadnieniem złożył przewodniczący FPOe Heinz-Christian Strache. W uzasadnieniu znajdują się częściowo znane i częściowo nieznane zarzuty dotyczące nieprawidłowości przede wszystkim w postępowaniu z kartami do głosowania - powiedział rzecznik. 

Według oficjalnych wyników w drugiej turze Van der Bellen uzyskał 50,35 proc. głosów. Poparło go tylko niecałe 31 tys. wyborców więcej niż Hofera. Strache uzasadnił zwrócenie się do Trybunału Konstytucyjnego "niezliczoną liczbą nieprawidłowości i niedociągnięć", które według niego wpłynęły na rezultat wyborów. "Nie jesteśmy kiepskimi przegrywającymi, chodzi tu o same podstawy demokracji, które muszą być zabezpieczone. Bez tych nieprawidłowości i niedociągnięć Hofer mógłby zostać prezydentem" - powiedział szef FPOe w środę na konferencji prasowej w Wiedniu. Jak poinformował, Trybunał otrzymał trzy wnioski w tej sprawie - jeden od niego jako osoby upełnomocnionej, drugi od Hofera i trzeci od kogoś, kogo określił jako "wyborcę i obywatela". 

Według Strachego przypadki łamania prawa stwierdzono w 97 spośród łącznie 117 okręgów wyborczych, a w 82 z nich karty do głosowania wstępnie sortowano przed przybyciem komisji, co dotyczy ponad 570 tys. kart. "Nieufność jest uzasadniona" - zaznaczył Strache. "Nie zaskarżamy wyborów dlatego, że tak chcemy. Ale jeśli za sprawą niezliczonych wskazówek dochodzi się do wniosku, że mamy aż taką katastrofę, to nie możemy tego zaakceptować" - powiedział. 

Tegorocznym wyborom prezydenckim w Austrii towarzyszyły znaczne emocje polityczne. O ile niespodzianką nie było wyeliminowanie w pierwszej turze 24 kwietnia kandydatów obu współtworzących austriacki rząd partii "wielkiej koalicji" - socjaldemokratów i ludowców (chadeków) - to w odniesieniu do osoby Hofera sondaże przedwyborcze okazały się rażąco niewiarygodne. Przed pierwszą turą prognozowano, że wygra ją startujący jako kandydat niezależny były przywódca austriackich Zielonych Van der Bellen, a kandydat prawicowo-populistycznej FPOe może się znaleźć nawet na trzecim miejscu, co zamknęłoby przed nim drogę do prezydentury. Tymczasem Hofer uzyskał 35,05 proc. głosów, zaś Van der Bellen tylko 21,34 proc. Przed przeprowadzoną 22 maja drugą turą sondaże okazały się trafniejsze, wskazując na niewielką przewagę zwycięzcy pierwszej tury nad swym rywalem lub na równowagę między nimi.

kk/PAP

[fot. EPA/CHRISTIAN BRUNA]

Facebook