Jedynie prawda jest ciekawa


Ukochany przez lewicę premier Kanady stał się obiektem kpin. Teraz może jeszcze stracić władzę

25.02.2018
trudeau25022018
Ukochany przez lewicę premier Kanady stał się obiektem kpin. Teraz może jeszcze stracić władzę

Justin Trudeau z rodziną udał się na wizytę państwową do Indii. Jego wizyta miała na celu wzmocnienie współpracy gospodarczej pomiędzy Indiami i Kanadą – ale wywołała skandal, który może kosztować go władzę.

Trudeau stał się obiektem kpin gdy media pokazały, że podczas spotkania z premierem Indii Narendrą Modi zarówno on, jak i jego rodzina byli ubrani w tradycyjne indyjskie stroje. Trudeau jest znany z tego, że często podczas oficjalnych wizyt przebiera się za mieszkańca kraju który odwiedza. Tym razem jednak spotkało się to z szeroką krytyką. Zdjęcie pokazujące rodzinę premiera Kanady w tradycyjnych strojach i skonsternowanych indyjskich urzędników w garniturach  szybko obiegło internet, a premier stał się obiektem kpin. Samym Hindusom nie było jednak do śmiechu. Wielu z nich uznało, że Trudeau swoim strojem obraził ich i ich kulturę, a także uznał, że są operetkowym krajem a nie poważnym państwem aspirującym do miana supermocarstwa. Podobnie odebrano fakt, że wchodząc na podium przed Canadian House premier zaczął tańczyć przed tłumem Hindusów bhangra – tradycyjny indiański taniec spopularyzowany przez Bollywood. 

W Kanadzie skandal wywołał za to fakt, że Trudeau na swoją wizytę zaprosił – i opłacił z pieniędzy podatników – słynnego kucharza Vikrama Vija.

Obiad z terrorystą.

Jednak oba te skandale okazały się niczym w porównaniu z tym, który wywołał doborem rozmówców. Trudeau chciał się koniecznie spotkać z przedstawicielem Sikhów. Takie spotkanie było racjonalną decyzją – w gabinecie Trudeau jest czterech przedstawicieli tej religii, a Kanada ma trzecią największą populację Sikhów, po Indiach i USA. Kanadyjscy Sikhowie to ponad 460 tysięcy osób, więc ich głosy to łakomy kąsek dla każdego polityka. Problemem okazało się jednak to z kim chciał się spotkać Trudeau.

W czwartek biuro prasowe potwierdziło, że Trudeau zaprosił na obiad Jaspala Atwala. Zamieszkały w Kanadzie Atwal jest prominentnym zwolennikiem ruchów separatystycznych, które chcą budowy Khalistanu – niepodległego państwa zamieszkałego przez Sikhów, które miałoby powstać w miejscu prowincji Punjab. Sikhowi separatyści byli dużym ruchem i często sięgali po brutalne metody, ale w latach 90tych praktycznie przestali stanowić realną siłę polityczną. W ostatnich latach nastąpił jednak ich renesans, a Hindusi oskarżają zwolenników Khalistanu o stosowanie terroryzmu. Często słychać też oskarżenia, że są finansowani z zagranicy oraz że ich ruch wspiera Pakistan chcąc destabilizacji sytuacji w Indiach.

Już samo to byłoby dużym faux-pas. Jednak sytuacja jest dużo poważniejsza. Atwal, który kilkukrotnie spotykał się z Trudeau i członkami jego gabinetu w Kanadzie, był oskarżony i skazany za próbę zabicia indyjskiego ministra w 1986 roku, kiedy przybył z wizytą do Kanady. Atwal razem z dwoma towarzyszami strzelał do ministra reprezentującego prowincję Punjab, Malkiata Singh Sidhu, raniąc go dwukrotnie. Atwal przyznał, że to on pociągnął za spust i został skazany na 20 lat więzienia, ale udało mu się wyjść po apelacji. Organizacja której był wtedy członkiem, Federacja Młodzieży Sikhów, jest uznawana za terrorystów zarówno w Indiach jak i w Kanadzie. W 1985 roku oskarżono go również o to, że próbował zabić Ujjala Dosanjha, byłego premiera prowincji Kolumbia Brytyjska. Nie udało mu się udowodnić wtedy winy. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że Dosanjh jest obecnie członkiem tej samej partii co Trudeau.

Skandal wybuchł wówczas, gdy hinduskie media podjęły temat i Trudeau wycofał swoje zaproszenie na obiad, który miał odbyć się w New Delhi. Atwal zdążył jednak wziąć udział w imprezie w Mumbaju, gdzie zrobił sobie szeroko kolportowane przez hinduską prasę zdjęcie z żoną Trudeau. Przez to wszystko premier Kanady został wyjątkowo chłodno przyjęty przez rząd Indii. Premier Modi nie powitał go na przykład na lotnisku, co jest jego zwyczajem, wysyłając w zamian Gajendra Singha, ministra rolnictwa. A nie był to jedyny afront, który go spotkał. Podczas wizyty w Taj Mahal towarzyszyli mu jedynie lokalni politycy, chociaż w podobnych wypadkach rząd zazwyczaj wysyła swoich przedstawicieli.

Liberałowie walczą o przetrwanie.

Jednak ochłodzenie stosunków z Indiami to dla Trudeau najmniejszy problem. W przyszłym roku Kanadę czekają wybory, a Partia Liberalna coraz gorzej radzi sobie w sondażach. Obecnie cieszą się 38% poparcia – o 5% mniej niż Partia Konserwatywna. Wiele osób uważa, że Trudeau – którego poparcie również ciągle spada – i jego wpadki dyplomatyczne są za to osobiście odpowiedzialni. 

Indyjska diaspora w Kanadzie to 1,2 miliona osób, a do tego są elektoratem raczej lewicowym. Zdaniem wielu komentatorów wizyta w Indiach miała na celu nie kwestie handlowe, a zmobilizowanie kanadyjskich Hindusów do głosowania na liberałów i uratowanie Trudeau przed porażką wyborczą. Jeżeli to prawda, to oburzenie Hindusów spowodowane tą wizytą może stanowić dla lewicowego premiera coup de grace. 

Wiktor Młynarz

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook