Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Turcja grozi Rosji i USA

14.10.2015

Premier Turcji Ahmet Davutoglu oświadczył w środę, że zarówno dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS), jak i kurdyjscy separatyści z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) mogli być zaangażowani w podwójny zamach bombowy w Ankarze, w którym zginęło 97 osób.

„Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i Rosji mieli zaprezentować opinie na temat kurdyjskiej Zjednoczonej Demokratycznej Partii (PYD)” - przekazał przedstawiciel Turcji.

„Wystosowano odpowiednie ostrzeżenia” - dodał lakonicznie. PYD postrzegana jest przez Turcję jako odłam - uznawanej przez Ankarę za terrorystyczną - Partii Pracujących Kurdystanu. Turcja prowadzi obecnie działania militarne przeciwko Kurdom.

Proszący o anonimowość przedstawiciel władz kurdyjskich w Turcji powiedział agencji AP, że USA dostarczyły 120 ton broni i amunicji kurdyjskim milicjom walczącym w Syrii przeciw IS. Armia amerykańska nie potwierdziła tych dostaw.

W sobotnim zamachu przed dworcem centralnym w stolicy zginęło co najmniej 97 osób. Był to najkrwawszy atak w historii kraju.

Tureckie źródła rządowe podały we wtorek, że władze zatrzymały dwie osoby podejrzane o związki z PPK, które dziewięć godzin przed sobotnim zamachem wymieniały na Twitterze informacje na temat ataku.

Według przedstawiciela tureckiego MSW zatrzymani są podejrzewani o to, że wiedzieli o planowanych zamachach na kilka godzin przed detonacją ładunków przez dwóch zamachowców samobójców przed rozpoczęciem pokojowej prokurdyjskiej demonstracji w Ankarze.

„Jest nowe śledztwo. Zastanawiamy się, w jaki sposób mogli (zatrzymani) dowiedzieć się o zamachu” - powiedziało anonimowo źródło w resorcie. Podejrzani mieli zamieścić tweety o treści: „Bomba wybuchnie w Ankarze”. Oraz: „Co jeśli (Państwo Islamskie) zdetonuje (bombę) w Ankarze?”

Turecki premier Ahmet Davutoglu oświadczył, że "podejrzanym numer jeden" o przeprowadzenie podwójnego zamachu w Ankarze jest Państwo Islamskie. Nie wykluczył jednak kategorycznie roli PKK.

Tureckie MSW przekazało w środę także, że zawieszono w obowiązkach na czas śledztwa trzech wysokich rangą funkcjonariuszy: komendanta policji w prowincji Ankara oraz oficerów odpowiedzialnych za wywiad i za bezpieczeństwo publiczne. W komunikacie na stronie MSW nie napisano, czy funkcjonariusze wrócą do służby po zakończeniu śledztwa.

Prezydent Recep Tayyip Erdogan przyznał we wtorek, że władze mogły popełnić błędy, skoro doszło do zamachu w Ankarze. Zapewnił jednocześnie, że "korzenie" zamachu znajdują się w Syrii. „Musiało dojść do błędu, niedociągnięcia w jakimś momencie. Na ile znacznego? To stanie się jasne po przeprowadzeniu śledztwa” - oświadczył Erdogan.

Jak poinformował, zlecił specjalne dochodzenie na temat ewentualnych nieprawidłowości w instytucjach państwa. Przeprowadzi je Rada Nadzoru Państwa (DDK).

Ryb, PAP

Fot. [PAP/epa]

Słowa kluczowe:

Turcja

,

USA

,

Rosja

,

Kurdowie

,

islamiści

,

zamachy

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook