Jedynie prawda jest ciekawa


To może być rewolucja. Trump chce bardziej restrykcyjnych przepisów o broni palnej

22.02.2018
trump22022018
To może być rewolucja. Trump chce bardziej restrykcyjnych przepisów o broni palnej

Prezydent Donald Trump ogłosił, że kazał Departamentowi Sprawiedliwości sfinalizować projekt przepisów, które zdelegalizują tzw. bump stocks – specjalne kolby, które umożliwiają prowadzenie ognia ciągłego z broni półautomatycznej. Nieco wcześniej rzeczniczka Białego Domu ogłosiła, że prezydent popiera ponadpartyjną inicjatywę ustawodawczą, która ma zaostrzyć federalne przepisy dotyczące dostępu do broni palnej. A wiele wskazuje, że na tym się nie skończy.

Bump stocks były w środowisku amerykańskich strzelców uznawane za co najwyżej ciekawostkę. Głównie dlatego, że są niewygodne w użyciu, a wyposażona w nie broń jest bardzo niecelna. Zrobiło się o nich głośno dopiero po masakrze w Las Vegas w październiku zeszłego roku, gdy Stephen Paddock użył podobnej nakładki podczas strzelania do tłumu. Pojawiły się wtedy liczne głosy żądające ich delegalizacji. Argumentowano to tym, że strzelec sportowy czy myśliwy nie ma żadnego zastosowania dla podobnych urządzeń, a umożliwiają one obchodzenie federalnych przepisów dotyczących broni maszynowej. Zgodnie z amerykańskim prawem do posiadania broni maszynowej wyprodukowanej po 1986 roku potrzeba trudnej do zdobycia licencji, a starsze karabiny są potwornie drogie, przez co są poza zasięgiem większości przestępców. 

Amerykanie nie chcą już broni

Temat delegalizacji bump stocks ucichł gdy opadło oburzenie amerykańskiej publiki. Jednak niedawna strzelanina w szkole na Florydzie sprawiła, że wielu Amerykanów chce zaostrzenia przepisów dotyczących dostępu do broni palnej. Niedawny sondaż Quinnipac University pokazał, że aż 40% Amerykanów popiera bardziej restrykcyjne przepisy, a niemal każdy dzień przynosi kolejny protest w tej sprawie. Biały Dom nie mógł pozostać obojętny. 

Nie jest to pierwsza inicjatywa Trumpa jeśli chodzi o broń palną. Parę dni temu rzecznik Białego Domu ogłosił, że Trump jest pozytywnie nastawiony do projektu ponadpartyjnej ustawy zaostrzającej wymagania dotyczące tzw. background checks. W USA każda osoba, która chce kupić broń palną, musi zostać sprawdzona przez FBI. Jeżeli policja federalna stwierdzi, że potencjalny klient nie spełnia wymagań, to sprzedawca nie ma prawa sprzedać mu broni. Sprawcy ostatnich masakr przeszli przez ten system i nabyli broń legalnie. Eksperci zwracają jednak uwagę, że nie była to wina systemu jako takiego. Dylan Roof, który zabił 9 osób w Charlston, nie powinien był dostać broni do ręki, ale FBI przeoczyła, że był aresztowany i skazany za posiadanie narkotyków. Devin Patrick Kelley, który zabił 26 osób w Sutherland Springs, został skazany przez sąd wojskowy za znęcanie się nad rodziną, ale urzędnicy zapomnieli przekazać tą informację do bazy danych FBI. Nikolas Cruz, strzelec z Florydy, był chory psychicznie – ale sam zgłosił się na leczenie, przez co informacja o tym również nie znalazła się w bazie danych. Wreszcie Stephen Paddock z Las Vegas był całe życie praworządnym obywatelem i system background checks nie powstrzymałby go przed kupnem broni nawet jakby był bardzo restrykcyjny. 

Pomimo tych wątpliwości ustawa zaostrzająca procedury cieszy się poparciem obu partii i prezydenta, więc jej uchwalenie zdaje się być przesądzone. 

Drażliwy temat

Nie wiadomo czy na tym się skończy. We wtorek podczas spotkania z dziennikarzami rzecznik Białego Domu, Sarah Sanders, została zapytana o to, czy Donald Trump myśli nad kolejnym zakazem posiadania karabinów szturmowych. Odpowiedziała, że Biały Dom tego nie wyklucza i że w ciągu najbliższych tygodni będą trwały rozmowy o potencjalnej reformie prawa do posiadania broni. Karabiny szturmowe to niepoprawna ale bardzo popularna nazwa broni przeznaczonej na rynek cywilny, której wygląd jest inspirowany bronią wojskową, takiej jak np. słynny AR-15. Zakaz posiadania tego typu broni został wprowadzony na dziesięć lat przez prezydenta Clintona w 1994 roku, a bezpośrednim powodem była masakra w szkole podstawowej w Stockton w 1989 roku, gdzie Patrick Purdy użył cywilnej wersji AK-47 do zabicia piątki dzieci i zranienia kolejnych trzydziestu. Gdy zakaz przestał obowiązywać w 2004 roku okazało się, że nie miał żadnego widocznego wpływu na liczbę przestępstw z bronią palną więc zdecydowano się go nie przedłużać. 
Donald Trump podczas kampanii prezydenckiej przedstawiał się jako zwolennik prawa do posiadania broni przez obywateli. Został również oficjalnie poparty przez NRA, potężną organizację zrzeszającą posiadaczy broni palnej. Zmiana polityki w tym temacie wydaje się rozsądnym posunięciem biorąc pod uwagę wzburzenie Amerykanów po ostatniej masakrze – ale na dłuższą metę Trump wszedł na cienki lód. 

Dostęp do broni palnej gwarantuje Amerykanom druga poprawka do konstytucji i aż do 1934 roku była święcie przestrzegana – rynek broni palnej nie był w żaden sposób regulowany i każdy Amerykanin mógł legalnie kupić nawet ciężki karabin maszynowy lub armatę przeciwpancerną. Fala przestępczości w latach trzydziestych sprawiła, że zaczęto wprowadzać pierwsze ograniczenia. Od tego czasu kwestia dostępu do broni stała się w USA jednym z głównych punktów dzielących prawicę i lewicę. 

Temat zaostrzenia przepisów dotyczących dostępu do broni palnej pojawia się po każdej strzelaninie. Republikanie, łącznie z Trumpem, dotychczas starali się ignorować podobne wezwania. Wielu wyborców prawicy uważa bowiem, że każde zaostrzenie przepisów, nie ważne jak drobne czy zdroworozsądkowe, może wywołać efekt domina i doprowadzić do całkowitej delegalizacji broni. Trump popierając działanie w tym kierunku gasi pożar wywołany masakrą na Florydzie, jednak gdy emocje opadną wielu wyborców może mieć mu to za złe. NRA jest w ostatnich dniach przedstawiana przez lewicowe media jako niemal organizacja terrorystyczna, więc na razie stara się nie rzucać w oczy, ale jeśli w przyszłych wyborach wycofają poparcie dla Trumpa, to może to zadecydować o jego porażce.

Wiktor Młynarz

Warto poczytać

  1. 1270alfiepoland 26.04.2018

    Brytyjska policja grozi obrońcom Alfiego

    Sprawa Alfiego Evansa wzbudza całkowicie zrozumiałe oburzenie, nie tylko w Polsce.

  2. 1270alfiepoland 26.04.2018

    Polska lekarka: Alfie Evans reaguje na głos i dotyk; rodzice mają z nim kontakt

    Alfie Evans reaguje na głos i dotyk ojca; ma z rodzicami kontakt emocjonalny - zaznaczyła w rozmowie z PAP polska lekarka dr Izabela Pałgan, która w styczniu zbadała dwulatka na prośbę jego rodziców. Jej zdaniem, Alfie ma prawo do opieki paliatywnej.

  3. liverpoolalfie26042018 26.04.2018

    Polska flaga przed szpitalem w Liverpoolu. Ojciec Alfiego Evansa: „Polska jest niesamowita”

    Wśród ludzi wspierających walkę rodziców chłopca o prawo do decydowania o swoim dziecku byli też Polacy, widoczna była polska flagę.

  4. Hitlerwiki 25.04.2018

    Duch SS wciąż żywy? Radna i nauczycielka gloryfikowała Hitlera

    Deputowana Rady Miejskiej Lwowa straciła pracę nauczycielki w jednej z miejscowych szkół za umieszczenie na Facebooku wpisu, w którym gloryfikowała Adolfa Hitlera - doniosły w środę lokalne media

  5. madsen25042018 25.04.2018

    Znany wynalazca zamordował dziennikarkę i poćwiartował jej ciało. Dostał dożywocie

    Duński wynalazca i konstruktor łodzi podwodnych Peter Madsen został w środę skazany na dożywocie przez sąd w Kopenhadze za zamordowanie w sierpniu 2017 roku szwedzkiej dziennikarki Kim Wall.

  6. 1270armenian 25.04.2018

    Transportery opancerzone na ulicach Erywania

    Transportery opancerzone i konwoje policyjne pojawiły się w środę na ulicach Erywania. Budynki rządowe, w tym siedzibę rządzącej Republikańskiej Partii Armenii, otoczyły kordony policji

  7. 1270kongres 24.04.2018

    Izba Reprezentantów ma głosować nad ustawą ws. mienia ofiar Holokaustu

    W Izbie Reprezentantów Kongresu USA odbędzie się we wtorek głosowanie nad ustawą o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today - JUST), dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu.

  8. Alfiezyje 24.04.2018

    Dyrektor włoskiego szpitala opowiada o próbie uratowania Alfiego Evansa. Ta relacja szokuje

    Wciąż trwa desperacka walka o niespełna 2-letniego Alfiego Evansa. Najbliższe godziny zadecydują o tym, czy dziecko przeżyje. Po południu w sądzie w Manchesterze odbędzie się brytyjsko-włoskie posiedzenie, od którego zależy, czy włoski rząd będzie mógł wywieźć chłopca

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook