Jedynie prawda jest ciekawa


Sztab Clinton zapłacił za dokumenty, które miały kompromitować Trumpa?

27.10.2017
docs27102017
Sztab Clinton zapłacił za dokumenty, które miały kompromitować Trumpa?

Sztab wyborczy Hillary Clinton oraz Democratic National Comitee (DNC), czyli formalny zarząd partii demokratycznej, zapłacili za tzw. rosyjską teczkę – dokument, który miał świadczyć o tym, że Rosjanie wspierali Trumpa podczas wyborów prezydenckich.

O istnieniu rosyjskiej teczki mówiło się od dawna, jednak jej treść znana była tylko kilku politykom i członkom amerykańskiego i brytyjskiego wywiadu. W końcu jesienią zeszłego roku lewicowy portal Buzzfeed postanowił opublikować jej treść. 35 stron tego dokumentu zawierało szokujące informacje. FSB, czyli rosyjski wywiad, miał wspierać Trumpa od lat informacjami o jego przeciwnikach politycznych. Miał również posiadać taśmy z jego wyuzdanych zabaw z moskiewskimi prostytutkami i trzymać je jako formę kontroli. 

Publikacja teczki nie wywołała jednak takiego efektu jakiego spodziewała się lewica. Szybko bowiem zauważono, że spora część oskarżeń nie ma sensu. Na przykład najbardziej znana jej część, czyli opis moskiewskiej przygody Trumpa. Przyszły prezydent miał wynająć w moskiewskim hotelu pokój, w którym spał kiedyś Obama – a potem kazał dwóm prostytutkom nasikać na łóżko. Problem w tym, że Trump jest znany ze swojego lęku przed zarazkami, i nawet podanie ręki sprawia mu problemy. A takich kwiatków jest w nim więcej. Na przykład autor stwierdza, że FSB dostarczało Trumpowi informacje kompromitujące Clinton już w 2011 roku – kiedy akurat przeżywał kolejne bankructwo oraz był gwiazdą programu TV i nikomu się nie śniło, że kiedyś wystartuje w wyborach prezydenckich. Według teczki Trump, aby nie wzbudzać podejrzeń, miał się wtedy wycofać z interesów w Rosji – podczas gdy prasa szeroko opisywała, jak zabiegał o spotkania z rosyjskimi politykami aby podpisać umowy na np. budowę hotelu w Moskwie. I tak dalej. 


Człowiek do zadań specjalnych

Autorem teczki, jak po paru dniach ustaliła prasa, był Christopher Steele, były agent brytyjskiego wywiadu MI6 i rzekomo specjalista od Rosji. Nie było jednak wiadomo, kto mu to zlecił. Dziennikarzom udało się ustalić tylko, że początkowo płacili mu Republikanie niechętni Trumpowi, a potem Demokraci. Nazwiska niechętnych Trumpowi prawicowców nadal są tajemnicą, ale dzięki Washington Post wiadomo już, którzy Demokraci wynajęli byłego szpiega.

Marc Elias to bardzo ceniony przez polityków lewicy prawnik. Doradzał między innymi Johnowi Kerry podczas jego kampanii prezydenckiej i senatorowi Alowi Frankenowi. Reprezentuje również DNC, Demokratyczny Komitet ds. Wyborów do Senatu i Stowarzyszenie Demokratycznych Gubernatorów. Z takim CV bez problemu dostał pracę jako doradca Hillary Clinton.

W kwietniu zeszłego roku jego kancelaria, Perkins Coie LLP, zwróciła się o pomoc do Fusion GPS – firmy świadczącej usługi wywiadowcze cywilom. FGPS miała na zlecenie Eliasa, który działał z upoważnienia Clinton i DNC, zebrać wszelkie brudy na Trumpa, które będzie można wykorzystać w kampanii. FGPS przekazała im dokumenty, w tym rosyjską teczkę, które pozyskała od Orbis Business Inteligence, czyli firmy Steele'a. To właśnie anonimowi – przynajmniej w chwili obecnej – Republikanie jako pierwsi zaczęli płacić FGPS za zdobycie tych informacji, a Elias wskoczył na ich miejsce gdy przestali.

Nie wiadomo ile Demokratów kosztowało zdobycie tej teczki. WaPo twierdzi, że Elias płacił FGPS od kwietnia aż do samych wyborów. Według danych finansowych kampanii Clinton kancelaria Eliasa otrzymała od czerwca 2015 do grudnia 2016 5,6 miliona dolarów. DNC zapłaciło mu od listopada 2015 3,6 miliona dolarów. Źródła WaPo nie chcą powiedzieć jaka część tych pieniędzy trafiła do FGPS na szukanie brudów na Trumpa, twierdząc jedynie, że sztab Clinton i DNC podzieliły się rachunkiem.  Więcej informacji dałby wyciąg z konta FGPS, ale firma broni się rękami i nogami przed ujawnieniem tej informacji. Komisja ds. wywiadu Izby Reprezentantów zażądała tej informacji od banku, w którym mają konto, a kancelaria Eliasa zwolniła FGPS z tajemnicy handlowej – ale firma oddała sprawę do sądu. Twierdzą, że przekazanie wyciągu z konta członkom komisji narazi ich klientów, spowoduje upadek firmy i – rzecz jasna – stanowi naruszenie konstytucji.

Zbieranie haków na przeciwników jest szarą strefą amerykańskiej polityki. Wszyscy to robią. Nie tak dawno temu syn Trumpa przyznał się – gdy sprawę zwąchała już prasa – że chciał się spotkać z Rosjanką, która chciała mu przekazać kompromitujące Hillary materiały. Ale jest to coś, czym nikt nie chwali się głośno. Stąd często wykorzystuje się jako pośredników kancelarie prawne. Ta sprawa zapewne byłaby podobna do wszystkich pozostałych – co najwyżej fakt, że DNC wykorzystała do tego partyjne pieniądze byłby godny odnotowania – gdyby nie jeden szczegół.

Niekompetentny ekspert

Przygotowana przez Cartera teczka, która spowodowała pośrednio trwające od ponad roku śledztwo w sprawie ingerencji Rosjan w wybór Trumpa na prezydenta, roi się od błędów formalnych. Autor na przykład stwierdza, że zbieraniem kompromatów na Hillary zajmował się Departament K FSB. Rosyjski wywiad faktycznie ma Dyrektoriat K i cieszy się on bardzo złą sławą, ale zajmuje się przestępstwami gospodarczymi. Inwigilacja obcego polityka byłaby raczej przeprowadzana przez SWR (wywiad zagraniczny) lub FAPSI (wywiad elektroniczny). Nadzorować zbieranie tych informacji miał zajmować się osobiście Dymitri Peskow – wątpliwe, aby taką funkcję Putin miał powierzyć swojemu rzecznikowi. Barwicha nie jest zamkniętym osiedlem rządowym – a po prostu wioską na mieszkanie w której stać tylko przedstawicieli rosyjskiej elity. Największy prywatny bank w Rosji, z którego usług lubią korzystać oligarchowie i politycy, nazywa się Alfa a nie Alpha. I tak dalej. Wszystko to są rzeczy, których ekspert od Rosji – a za takiego podawał się Steele – nie miał prawa nie wiedzieć.

Dziwi również przewijająca się postać Cartera Page'a, doradcy Trumpa który miał być jednym z jego pośredników w kontaktach z Kremlem. Page faktycznie przedstawiał się jako doradca Trumpa, zwłaszcza w rosyjskiej telewizji, do której chętnie jest zapraszany. A Trump rzucił jego nazwiskiem – i kilkoma innymi - gdy podczas kampanii dziennikarz przyciskał go o to kto mu doradza w kwestii polityki zagranicznej. Ale inni członkowie jego kampanii wielokrotnie twierdzili, że Page nigdy nie spotkał się z prezydentem ani nie brał udziału w pracach sztabu – a większość z nich nawet nie kojarzyła kim on jest.

Jednak to inny fragment rosyjskiej teczki powinien wzbudzić największe podejrzenia. Steele twierdzi, że Michael Cohen – prawnik Trumpa – miał spotkać się w Pradze z przedstawicielami Rossotrudniczestwa – podlegającej pod MSZ organizacji kulturalnej. Miał z nimi rozmawiać o tym, jak zapłacić hakerom, którzy z polecenia Kremla mieli dokonać włamania i pozyskać kompromitujące Clinton materiały. Ci hakerzy mieli pochodzić z Rumunii. Jedynym takim włamaniem podczas kampanii wyborczej było włamanie na serwery DNC, które zaowocowało publikacją ich maili na serwerach Wikileaks. Tyle tylko, że Crowdstrike – firma, która badała ten włam – ustaliła, że stały za nim dwie grupy hakerów – Fuzzy Bear i Fancy Bear – związane bezpośrednio z FSB. A sam atak zaczął się już w 2014 roku. Dlaczego Cohen miał szukać przez pośrednictwo Rosjan kontaktu z rumuńskimi hakerami, i to dwa lata po rozpoczęciu ataku?

Otóż odpowiedzialność za ten atak wziął na siebie haker o pseudonimie Guccifier 2.0, który podawał się za Rumuna, chociaż późniejsze śledztwo wykazało, że nim na pewno nie jest i najprawdopodobniej działa z terenu Rosji. Steele pracując nad rosyjską teczką nie znał jeszcze wyników śledztwa Crowdstrike, nie wiedział, że atak zaczął się w 2014 roku i że Guccifier nie jest Rumunem. Wyciek z DNC miał miejsce w lipcu 2016, w tym samym miesiącu Steele zaczął dostarczać swoim klientom rosyjską teczkę. W świetle tego, co pisała wtedy amerykańska prasa, jego historia wydawała się prawdopodobna – dopiero przyszłość pokazała, że nowe informacje sprawiły, że stała się bezsensowna.

Czy właśnie tym jest rosyjska teczka? Zbiorem kłamstw lub informacji nie do zweryfikowania, doprawionych informacjami z artykułów prasowych? Czy sztab Clinton i DNC dali się oszukać hochsztaplerowi? Być może wkrótce się dowiemy. Rosyjska teczka w ostatnim roku napsuła Republikanom tyle krwi, że raczej nie odpuszczą aż prawda wyjdzie na jaw – a dzięki informacjom WaPo wiadomo już gdzie zacząć poszukiwania.  

Warto poczytać

  1. AngliaPolakBohater 20.05.2018

    Anglia ma nowego bohatera. To... Polak!

    Do niesamowitej historii doszło w angielskim Reading. Polski imigrant uratował pięć osób z pożaru. - Nie czuję się bohaterem - tłumaczy

  2. 1270portf 19.05.2018

    Portugalskie myśliwce udaremniły tajną operację Rosjan

    Myśliwce F-16 sił powietrznych Portugalii udaremniły tajną operację Rosjan na Półwyspie Iberyjskim. Śmigłowiec, którym lecieli rosyjscy piloci, został zmuszony do lądowania w okolicach Lizbony - poinformował w sobotę dziennik "Diario de Noticias".

  3. 1270royalwed 19.05.2018

    Książę Harry ożenił się z Meghan Markle

    Szósty w linii sukcesji do brytyjskiego tronu książę Harry ożenił się w sobotę w kaplicy św. Jerzego na zamku w Windsorze z amerykańską aktorką Meghan Markle.

  4. Papiez04052018 19.05.2018

    Kościół będzie miał nowych świętych. Kim są?

    Papież Franciszek ogłosił kiedy odbędzie się kanonizacja sześciu nowych świętych Kościoła Katolickiego

  5. Ramadanwiki 18.05.2018

    Smutny znak czasów. Belgijski Ramadan rozpoczął się w... kościele

    Czy Kościół w Europie Zachodniej jeszcze funkcjonuje? Jeszcze niedawno alarmowano, że w brukselskiej diecezji zdesakralizowany ma zostać co piąty kościół. Lukę po chrześcijanach szybko wypełniają muzułmanie.

  6. Putin18052018 18.05.2018

    Cynizm Putina nie zna granic. To co powiedział wprawiło świat w zdziwienie

    Prezydent Rosji Władimir Putin skomentował w piątek słowami: "daj mu Boże zdrowie" informację o tym, że były agent GRU Siergiej Skripal opuścił szpital w Salisbury. Skripal zdaniem brytyjskich służb był zaatakowany bojowym środkiem trującym Nowiczok

  7. fuloppap18052018 18.05.2018

    Burmistrz Jersey City znów atakuje nasz kraj! „Nie przeproszę Polski”

    Zaledwie dzień po wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w amerykańskim Jersey City, burmistrz tego miasta znów zaatakował Polskę na Twitterze.

  8. 1270dzidzius 18.05.2018

    Do tego prowadzi aborcja. Zabili nie to dziecko, co chcieli!

    Koszmar w Australii – matka nosząca pod sercem dwóch bliźniaków postanowiła dokonać aborcji eugenicznej jednego z nienarodzonych chłopców. Powodem była stwierdzona u niego wada serca. Lekarze przez przypadek zabili jego zdrowego brata.

CS155fotMINI

Czas Stefczyka 155/2018

PDF (11,86 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook