Jedynie prawda jest ciekawa


Szef MSZ Łotwy: Nie ma powodów, by wątpić w zobowiązania USA

28.05.2017

Rinkevics komentuje przemówienie Donalda Trumpa na szczycie w Brukseli.

Nie mam żadnych powodów, by wątpić w amerykańskie zobowiązania do obrony państw NATO po przemówieniu prezydenta USA Donalda Trumpa na szczycie w Brukseli - powiedział PAP na konferencji Globsec w Bratysławie minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkevics.

"Nie mam żadnych powodów, by wątpić w amerykańskie zobowiązania wynikające z artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego po przemówieniu prezydenta (USA) Donalda Trumpa na szczycie NATO w Brukseli. Myślę, że przy wielu okazjach przedstawiciele administracji USA, w tym prezydent Trump, podkreślali, że USA są zobowiązane tym artykułem, aby bronić sojuszników" - powiedział minister.

Dodał, że w swoim przemówieniu prezydent Trump zwrócił uwagę na wiele kwestii, którymi powinno zajmować się NATO, jak np. walka z terroryzmem, ale także na zagrożenie ze strony Rosji.

"Dostrzegam zrozumienie dla faktu, że musimy zajmować się wieloma zagrożeniami, że jesteśmy zobowiązani do tego, aby ze sobą współpracować, tak jak to było 2, 5, 15, 20, 50 czy 70 lat temu. Zupełnie nie obawiam się, że zobowiązania USA wobec NATO są obecnie słabsze. Jednocześnie wspieram amerykański punkt widzenia, że wszyscy członkowie NATO powinni wypełnić zobowiązanie przeznaczania 2 proc. PKB na obronność. Mój kraj, Łotwa, osiągnie ten poziom w przyszłym roku. W tym roku będzie to 1,7 proc. PKB, a poziom zobowiązania osiągniemy w przyszłym roku" - podkreślił.

Przywódcy państw Sojuszu Północnoatlantyckiego po raz pierwszy spotkali się na czwartkowym miniszczycie NATO w Brukseli z nowym prezydentem USA. Trump przed objęciem stanowiska krytykował państwa, które nie przeznaczają na obronność 2 proc. PKB, podając nawet w wątpliwość ich obronę przez USA.

Dlatego też podczas szczytu oczekiwano jego publicznej deklaracji o przywiązaniu Stanów Zjednoczonych do stanowiącego podstawę Sojuszu artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi, iż każdy atak na jakiegokolwiek członka NATO powinien być interpretowany przez pozostałe państwa członkowskie jako atak na nie same. Deklaracja ta nie padła jednak podczas jedynego wystąpienia amerykańskiego przywódcy w czasie odsłonięcia przez niego pomnika upamiętniającego ofiary zamachów z 11 września 2001 roku.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg starał się na konferencji prasowej, po spotkaniu liderów państw Sojuszu, bagatelizować sprawę braku deklaracji w sprawie art. 5 ze strony Trumpa,

podkreślając, że amerykański prezydent w rozmowach z nim deklarował przywiązanie do NATO, a to samo przez się oznacza przywiązanie do art. 5. Ze słów Stoltenberga wynika jednak, że Trump nawet podczas zamkniętej sesji nie wygłosił w tej sprawie jasnej deklaracji. Sekretarz przekonywał jednak, że ważniejsze od słów są czyny, a administracja Trumpa zaproponowała w tym tygodniu wzrost wydatków na obecność militarną USA w Europie o 40 proc. "Sądzę, że to najmocniejszy z możliwych znaków przywiązania do NATO" - podkreślił szef Sojuszu.

Przywódcy krajów sojuszniczych rozmawiali na szczycie w Brukseli także o stosunku do Rosji. Stoltenberg podkreślił, że potwierdzono dwutorowe podejście - silną obronę w połączeniu z dialogiem. "NATO to sojusz obronny, NATO nie dąży do konfrontacji z Rosją" – podkreślał Stoltenberg. Wypomniał przy tym Moskwie, że wykorzystuje siły wojskowe, by zmieniać przebieg granic w Europie. Zwrócił w tym kontekście uwagę na agresję Rosji na Ukrainę i nielegalną aneksję Krymu.

Z Bratysławy Łukasz Osiński

mly/PAP

fot. [PAP/EPA]
CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook