Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Syryjska opozycja traci ludzi

27.02.2016

Śmierć żołnierzy opozycji ma być dowodem na zerwanie zawieszenia broni.

Zbrojne ugrupowanie syryjskiej opozycji poinformowało, że trzej jego bojownicy zginęli w sobotę w ataku sił rządowych w prowincji Latakia na północnym zachodzie Syrii. Ich zdaniem jest to naruszenie obowiązującego od nocy zawieszenia broni.

Incydent miał miejsce ok. godz. 4 (3 czasu polskiego) w części prowincji położonej przy granicy z Turcją - powiedział w rozmowie z agencją Reutera Fadi Ahmad, rzecznik Drugiej Dywizji Wybrzeża, która wchodzi w skład luźnego sojuszu opozycyjnych grup zbrojnych znanego jako Wolna Armia Syryjska. Zaznaczył, że siły rządowe przypuściły atak lądowy, bez wsparcia lotnictwa.

To naruszenie porozumienia o rozejmie - podkreślił, dodając, że "obecnie reżim wstrzymał atak".

Od godz. 23 czasu polskiego w piątek w Syrii obowiązuje uzgodniony przez Rosję i USA rozejm. Są z niego wyłączone dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS) oraz związany z Al-Kaidą Front al-Nusra, przeciw którym mają być kontynuowane ataki syryjskiej armii rządowej, rosyjskiego lotnictwa i dowodzonej przez USA koalicji.

Front al-Nusra jest obecny w północno-zachodniej części Syrii, Ahmad podkreślił jednak, że obszar zaatakowany w sobotę przez siły rządowe znajduje się pod kontrolą jego ugrupowania.

Również w sobotę co najmniej dwie osoby zginęły, a kilka odniosło obrażenia, gdy eksplodował samochód pułapka w mieście Salamijja, w graniczącej z Latakią prowincji Hama - poinformowała syryjska telewizja państwowa.

Kilka godzin później do ataku przyznało się w oświadczeniu Państwo Islamskie, potwierdzając tym samym wcześniejsze informacje Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, opozycyjnej organizacji siedzibą w Wielkiej Brytanii, ale dysponującej siatką informatorów w Syrii. Szef Obserwatorium Rami Abdel Rahman podkreślił, że atak nie stanowi naruszenia rozejmu, ponieważ Salamijja znajduje się na linii walk między siłami reżimu w Damaszku a bojownikami IS.

Obserwatorium oceniło, że od wejścia rozejmu w życie w wielu częściach Syrii panuje spokój.

W piątek grupujący syryjską opozycję Wysoki Komitet Negocjacyjny (HNC) ogłosił, że prawie 100 ugrupowań rebelianckich zgodziło się respektować porozumienie. Także syryjski rząd oświadczył, że będzie go przestrzegał; zastrzegł sobie jednak prawo do odpowiedzi na wszelkie ataki oraz poinformował, że Syria i jej rosyjski sojusznik nie zaprzestaną operacji bojowych przeciwko IS i al- Nusrze. Rebelianci uważani przez Zachód za siły umiarkowane obawiają się, że będzie to  wykorzystywane, by usprawiedliwić ataki na nich samych - zwracał uwagę Reuters.

Specjalny wysłannik ONZ do Syrii Staffan de Mistura zapowiedział, że na 7 marca zaplanowano wznowienie syryjskich rozmów pokojowych, zawieszonych na początku lutego, pod warunkiem, że wstrzymanie walk będzie respektowane, a strony konfliktu będą nadal umożliwiały dostęp pomocy humanitarnej dla ofiar.

Rosyjskie ministerstwo obrony w sobotę poinformowało, że tego dnia wstrzymuje naloty w Syrii, by wesprzeć obowiązujący od niedawna rozejm oraz by uniknąć pomyłkowego zbombardowania niewłaściwych celów.

 

"Ze względu na to, że w życie weszła rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ popierająca rosyjsko-amerykańskie porozumienie o wstrzymaniu walk, oraz w celu uniknięcia błędów przy prowadzeniu nalotów, rosyjskie samoloty wojskowe, w tym lotnictwo strategiczne, w dniu 27 lutego nie wykonują żadnych lotów" - oświadczył resort w komunikacie.

Przedstawiciel rosyjskich sił powietrznych Siergiej Rudskoj powiedział na konferencji prasowej w Moskwie, że władze przekazały USA listę 6 111 bojowników, którzy poparli rozejm, oraz szczegółową listę 74 zamieszkanych regionów, których nie należy bombardować. Jak powiedział, działania zbrojne na ziemi zostały wstrzymane na 34 obszarach położonych głównie w prowincjach Hama i Hims. 

Według oficjalnych danych od początku syryjskiego konfliktu w marcu 2011 roku zginęło ponad 260 tys. osób, a kilka milionów Syryjczyków musiało uciekać z kraju przed wojną.

mly/PAP

fot. [PAP/EPA]

Warto poczytać

Facebook