Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Syn bin Ladena grozi Stanom zemstą

10.07.2016

Syn zabitego przez amerykańskich komandosów w 2011 r. w Pakistanie przywódcy Al-Kaidy Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca - wynika z nagrania audio zamieszczonego w internecie.

Jak podaje amerykański ośrodek SITE monitorujący strony dżihadystów, w 21-min. nagraniu audio zatytułowanym "Wszyscy jesteśmy Osamami" Hamza bin Laden zapowiada, że globalna walka przeciwko Stanom Zjednoczonym będzie nadal się toczyła. 

"Będziemy dalej was atakować, będziemy uderzać w wasze cele w kraju i za granicą w odpowiedzi na wasze prześladowania ludności Palestyny, Afganistanu, Syrii, Iraku, Jemenu, Somalii i reszty ziem muzułmańskich, które nie przetrwały waszej opresji" - zapowiada Hamza. 

Jak tłumaczy, nie chodzi o osobistą zemstę za śmierć Osamy, lecz za tych, którzy bronią islamu. 

Osama bin Laden został zabity 1 maja 2011 r. w Pakistanie przez komandosów z wyspecjalizowanej jednostki Navy SEALs. Przywódca Al-Kaidy był ścigany przez służby wielu krajów przez dekadę w związku z zamachami na World Trade Center 11 września 2001 r. 

Obecnie mający 25-letni Hamza przed zamachami z 11 września przebywał z ojcem i rodziną w Afganistanie, a następnie w Pakistanie, dokąd przeniosło się kierownictwo Al-Kaidy po amerykańskiej inwazji pod Hindukuszem. 

Przedstawiony w ub. roku w nagraniu audio przez obecnego szefa Al-Kaidy Ajmana al-Zawahiriego Hamza bin Laden jest młodszym głosem tej międzynarodowej siatki terrorystycznej - zauważa agencja Reutera. Jej starzejącym się liderom z trudem udaje się inspirować kolejnych bojowników na całym świecie, zafascynowanych dżihadystyczną organizację Państwo Islamskie, która w 2014 r. na części zdobytych terenów w Iraku i Syrii ogłosiła kalifat. 

"Hamza stanowi nową twarz dla Al-Kaidy, kogoś, kto bezpośrednio jest związany z założycielem organizacji. On jest wyraźnym i niebezpiecznym wrogiem" - uważa Bruce Riedel z amerykańskiego think tanku Brookings Institution. 

ak/PAP 

[fot. Wikipedia]

Warto poczytać

Facebook