Jedynie prawda jest ciekawa

Śmierć 30 bojowników PKK

29.09.2015

"W nocy przeprowadziliśmy operacje transgraniczne i zabitych zostało ponad 30 bojowników PKK. Operacje będą trwały, ale powinniście wiedzieć, że to ich ostatnia bitwa".

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył we wtorek, że tureckie wojsko zabiło ponad 30 bojowników Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w transgranicznych operacjach przeprowadzonych w piątek. Szef państwa twierdzi, że była to ostatnia bitwa rebeliantów.

Zwracając się do przedstawicieli władz lokalnych zebranych w pałacu prezydenckim, Erdogan nie wyjaśnił, gdzie znajdowały się atakowane cele. Jednak od załamania się rozejmu w lipcu armia prowadzi naloty na cele PKK w górach na północy Iraku oraz na zamieszkanym głównie przez Kudrów południowym wschodzie Turcji. "Nasze siły bezpieczeństwa kontynuują operacje zarówno na terenie kraju jak i poza granicami" - powiedział Erdogan.

"W nocy przeprowadziliśmy operacje transgraniczne i zabitych zostało ponad 30 bojowników PKK. Operacje będą trwały, ale powinniście wiedzieć, że to ich ostatnia bitwa" - dodał. We wtorkowym oświadczeniu tureckie wojsko podało, że sześciu kurdyjskich bojowników zginęło w nocnych operacjach w południowo-wschodniej prowincji Hakkari. Armia poinformowała też, że w ubiegły piątek przeprowadziła naloty w północnym Iraku. Śmierć poniosło wówczas 19 członków PKK. Jak podały siły bezpieczeństwa, w zamieszkanej w większości przez Kurdów miejscowości Bismil, na południowym wschodzie, wprowadzono godzinę policyjną. W niedzielę w Bismil zginęła 9-letnia dziewczynka, gdy rakieta wystrzelona przez kurdyjskich bojowników trafiła w dom.

Według lokalnych mediów w południowej prowincji Adana, gdzie również mieszka sporo Kurdów, w poniedziałek wieczorem zabitych zostało dwóch policjantów. O atak podejrzewani są bojownicy PKK. Blisko dwa miesiące temu doszło do wznowienia walk między siłami tureckimi a bojownikami z PKK. Bojownicy zwiększyli liczbę ataków na tureckie siły bezpieczeństwa, a te odpowiedziały atakami na kurdyjskie obozy, także w północnym Iraku.

Według bilansu opracowanego przez prorządową prasę w Turcji od końca lipca w wyniku rozgorzałego na nowo konfliktu zginęło blisko 150 żołnierzy i policjantów oraz ok. 1,1 tys. rebeliantów. Eskalacja konfliktu doprowadziła do zerwania rozmów pokojowych prowadzonych od końca 2012 roku przez rząd i PKK. Szacuje się, że od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki pociągnął za sobą ok. 40 tys. ofiar śmiertelnych. W związku z rozlewem krwi w Turcji wzrosły napięcia polityczne przez wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 1 listopada. Erdogan i Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), której jest założycielem, oskarża prokurdyjskich deputowanych o to, że są sympatykami PKK, czemu ci zaprzeczają.

Wznowienie konfliktu komplikuje też stosunki między należącą do NATO Turcją a USA, które traktują powiązane z PKK kurdyjskie bojówki jako głównego sojusznika w walce z dżihadystami z Państwa Islamskiego. Rząd w Ankarze oskarża PKK o to, że wykorzystał 2,5-letni rozejm, by zgromadzić broń. Z kolei opozycja uważa, że rząd zakończył proces pokojowy, gdyż w czerwcowych wyborach partia prokurdyjska zdobyła wystarczającą liczbę głosów, by wejść do parlamentu i pozbawić AKP większości, którą dysponowała od 2002 roku.

PAP/es

fot.PAP/EPA

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook