Jedynie prawda jest ciekawa

Seksskandal w brytyjskim parlamencie. Sekretarz obrony podaje się do dymisji

02.11.2017
westminuk02112017
Seksskandal w brytyjskim parlamencie. Sekretarz obrony podaje się do dymisji

Michael Fallon, brytyjski minister obrony, zrezygnował ze stanowiska. W liście przekazanym Theresie May stwierdza, że powodem było to, że sam nie dał rady utrzymać wysokich standardów, których wymaga od swoich podwładnych. Chodzi o sprawę sprzed 10 lat, kiedy to miał molestować zaprzyjaźnioną dziennikarkę.

Do zdarzenia miało dojść podczas uroczystej kolacji po konferencji partyjnej. Fallon, który według jego kolegów był już po kilku lampkach wina, kilkukrotnie położył rękę na kolanie zaprzyjaźnionej dziennikarki radiowej, Julii Hartley-Brewer. W końcu zirytowana dziennikarka powiedziała mu, że jeżeli nie przestanie, to uderzy go w twarz. Ona sama twierdzi teraz, że nie czuje się ofiarą – Fallon miał ją na drugi dzień przeprosić i oboje uznali sprawę za niebyłą. Nadal się przyjaźnią. 

Hartley-Brewer już jakiś czas temu opowiedziała o tym zdarzeniu, dodając że potraktowała je w kategoriach rozrywki. Nie ujawniła jednak o którego członka gabinetu chodzi – dopiero tabloid The Sun zidentyfikował, że molestującym miał być minister obrony. Cała sprawa jest błaha i w normalnych warunkach zapewne nie zakończyłaby długoletniej kariery polityka, który służył już czterem premierom i był typowany na następcę May – ale Fallon przyznał, że inne podobne historie o nim mogą wkrótce wyjść na jaw. Być może usuwając się z aktywnej polityki chce, aby osoby, które mogą je upublicznić, straciły do tego motywację. 

Zbiera się na burzę

Fallon nie jest jedynym politykiem, który ma kłopoty przez swoje podejście do kobiet. Po Londynie ma krążyć teczka, przygotowana rzekomo przez rządowych pracowników niższego szczebla, zawierająca oskarżenia pod adresem 36 prominentnych Torysów, w tym 21 którzy są członkami obecnego rządu. Część z nich to równie błahe sprawy jak ta, która kosztowała karierę Fallona, a część – dużo poważniejsze oskarżenia. Jeden z konserwatywnych polityków, o którym na razie wiadomo tylko tyle, że nie pełni żadnej ważnej funkcji, miał na przykład uprawiać seks grupowy z trzema innymi mężczyznami. Wiadomo, że jej kopie są już w rękach dziennikarzy, i wyjście na jaw faktów w niej zawartych to wyłącznie kwestia czasu. 

Na chwilę obecną znane są zarzuty pod adresem dwóch innych polityków, którzy postanowili wyprzedzić burzę i samemu się przyznać. Stephen Crab, były minister ds. Walii, przyznał się, że wysyłał frywolne SMSy dziewiętnastolatce, która starała się o pracę w jego biurze parlamentarnym. Mark Garnier, minister handlu, ujawnił za to, że zwracał się do swojej byłej współpracownicy per „cukrowe cycki” i wysyłał ją do seks-szopów aby kupowała mu wibratory. 

Theresa May obiecała, że nie będzie miała litości dla żadnego polityka, który został oskarżony o niewłaściwe zachowanie. Jednak jej sytuacja jest bardzo trudna. Mniejszościowe rządy w warunkach brytyjskich są bardzo niestabilne nawet w normalnych okolicznościach, a co dopiero w trakcie trudnych negocjacji z UE, których przebieg nie zadowala żadnej ze stron. Strata jednego z najbliższych współpracowników, a do tego polityka cieszącego się sympatią Brytyjczyków, nie zwiększa jej szans na dotarcie do końca kadencji. A gotujący się skandal o takiej skali to niemal gwarancje tego, że Brytyjczyków wkrótce znów czekają wybory. 

Wiktor Młynarz

 
CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook