Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rumuni wybierają parlament

09.12.2012

Sondaże wskazują na zwycięstwo centrolewicowej koalicji premiera Victora Ponty. Rywalizują z nią liberałowie prezydenta Traiana Basescu. Początek wyborów utrudniły gwałtowne opady śniegu.

Z powodu śnieżycy, która zablokowała drogi i zerwała trakcje elektryczne w wielu miejscach kraju, 250 lokali wyborczych nie otworzono o czasie. Na pomoc w walce ze skutkami zamieci władze wezwały wojsko.

Uprawnionych do głosowania jest nieco ponad 18 mln obywateli. Wybiorą oni 334 deputowanych izby niższej i 137 senatorów. Niemal 300 spośród ponad 18 tys. lokali wyborczych znajduje się za granicą - we Włoszech, Francji, Hiszpanii i USA, które są najczęstszym kierunkiem emigracji zarobkowej Rumunów. Ponadto w Mołdawii, gdzie około 100 tys. mieszkańców ma obywatelstwo rumuńskie, otworzono 19 lokali wyborczych, gdzie mogą oni oddać głos.

Według sondaży wybory wygra centrolewicowa Unia Społeczno-Liberalna (USL) skupiająca Partię Socjaldemokratyczną (PSD) premiera Ponty, liberałów z Partii Narodowo-Liberalnej (PNL) Crina Antonescu i niewielką Partię Konserwatywną (PC). Ostatnie sondaże dają jej około 60 proc. głosów. Głównym przeciwnikiem USL w wyborach będzie Prawicowe Przymierze Rumunii (ARD); koalicja ta skupia Partię Demokratyczno-Liberalną, z której wywodzi się prezydent Traian Basescu, oraz dwa inne niewielkie ugrupowania. Może ona liczyć na 16 do 23 proc. głosów.

Najważniejszym pytaniem w rumuńskich wyborach jest to, czy po nich nie dojdzie do odnowienia walki politycznej między dwoma obozami skupionymi wokół premiera Ponty i prezydenta Basescu. Obaj politycy nie kryją wrogiego nastawienia wobec siebie. W lipcu szef rządu próbował doprowadzić do odwołania głowy państwa w drodze referendum, zawiodła jednak frekwencja - wyniosła mniej niż 50 procent.

Teraz USL, choć zapewne wygra wybory, i tak będzie się musiała podzielić władzą z Basescu. Jego kadencja kończy się bowiem dopiero w 2014 roku, a w Rumunii prezydent ma znaczne kompetencje - między innymi to właśnie on mianuje premiera. Basescu zapowiedział już, że nie mianuje Ponty ponownie na to stanowisko.

Jego pole manewru będzie jednak znacznie ograniczone, jeśli USL zdobędzie w wyniku wyborów konstytucyjną większość. USL zapowiedziała chęć zmiany konstytucji, tak aby uczynić z Rumunii państwo o ustroju parlamentarnym, a nie prezydencko-parlamentarnym.

Nowa odsłona konfliktu między głównymi siłami politycznymi groziłaby zdestabilizowaniem sytuacji w Rumunii w ważnym momencie, gdy Bukareszt negocjuje pożyczkę z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW).

Prócz dwóch głównych sił politycznych w wyborach liczy się populistyczna Partia Ludowa biznesmena Dana Diaconescu. Zajmuje ona trzecią pozycję w sondażach, z wynikiem 12,9 proc.

Pięcioprocentowy próg wyborczy przekroczy także najprawdopodobniej Związek Węgrów w Rumunii.

Analitycy przewidują niską frekwencję. Ekspert warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich Tomasz Dąborowski nie spodziewa się, aby udział był znacząco wyższy niż podczas referendum w sprawie odwołania prezydenta, ponieważ "większość rumuńskiego społeczeństwa jest sfrustrowana całą klasą polityczną i zmęczona nieustanną wojną na górze".

Planowo lokale wyborcze powinny zostać zamknięte o godz. 21 czasu miejscowego (20 w Polsce). Wtedy też zostaną podane pierwsze wyniki głosowania.

PAP/JKUB

[fot. PAP/EPA]
Słowa kluczowe:

Rumunia

,

wybory parlamentarne

,

wojsko

,

sondaż

,

wyniki

Warto poczytać

Facebook