Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rosyjska wirtualna wojna propagandowa

29.03.2014

Internet w Rosji "monitorują służby specjalne, specjalny urząd Roskomnadzor decyduje o wydawaniu licencji na działalność w sieci i prowadzi tzw. czarną listę zakazanych stron" - tłumaczy Jadwiga Rogoży.

Internet jest medium, w którym każdy może wyrazić swoją opinię. Jednak takie zjawisko zdecydowanie nie jest po myśli prezydenta Rosji - Władimira Putina, który - delikatnie mówiąc - lubi mieć wszystko pod kontrolą. Dlatego też opłaca ludzi, którzy do internetu wrzucają prokremlowskie treści i trollują oponentów Kremla

Rosyjskie władze zainteresowały się internetem ok. 2011-2012 r., kiedy to w sieci zaczęły pojawiać się na masową skale negatywne opinie dotyczące prezydenta Federacji. Wówczas Kreml poczuł zagrożenie, wiedząc, że ok. 40 proc. Rosjan codziennie korzysta z internetu. Od tego czasu internet "monitorują służby specjalne, specjalny urząd Roskomnadzor decyduje o wydawaniu licencji na działalność w sieci i prowadzi tzw. czarną listę zakazanych stron" - tłumaczy w rozmowie z "Wyborczą" Jadwiga Rogoży, ekspertem z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Od tego czasu kremlowska propaganda w sieci rozwinęła się jednak jeszcze bardziej. "Za pośrednictwem różnych struktur władza uruchamia armię anonimowych użytkowników, którzy wrzucają treści prokremlowskie, bądź trollują strony i blogi oponentów władz." Sposób działania Kremla od tego czasu się jednak zmienił. "Teraz Kreml zaczął stawiać raczej na sprzymierzeńców, którzy zrobią to subtelniej. Rekrutuje ich spośród popularnych blogerów albo pozyskuje osoby o prokremlowskich poglądach. Trudno zmierzyć skalę zjawiska, ale są to tysiące osób. Przykładem jest popularny bloger i fotograf Ilja Warłamow, piszący pod nickiem "zyalt", który wyraża poglądy umiarkowanie opozycyjne, ale w rzeczywistości prowadzi podwójną grę" - tłumaczy Rogoży. 

W czasie kryzysu krymskiego propaganda moskiewska przekroczyła już granice Federacji Rosyjskiej i "rozlewa się" także w krajach zachodnich, m. in. w Polsce. Przykładem jest serwis z prokremlowskimi komentarzami, który chwali się współpracą z fundacją "Russkij Mir". "Dyrektorem tej fundacji jest prokremlowski politolog Wiaczesław Nikonow. Jej oficjalną funkcją jest wspieranie kultury rosyjskiej i języka rosyjskiego. Wiadomo, że fundacja wspiera też media" - mówi ekspert.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

mc,"GW"

[fot. sxc.hu]

Słowa kluczowe:

internet

,

kontrola

,

Kreml

,

Władimir Putin

,

propaganda

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook