Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rosja nie chce Ukrainy w NATO. Biden już w Kijowie

20.11.2014

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji zapowiada, że zrobi wszystko aby nie pozwolić Ukrainie na integrację z NATO, a wiceprezydent USA Joe Biden rozpoczął wizytę na Ukrainie.

Rzecznik rosyjskiego MSZ Aleksandr Łukaszewicz oświadczył w czwartek, że jeśli Kijów podejmie decyzję o zmianie swego statusu państwa neutralnego, pojawi się kwestia gwarancji, iż Ukraina nie wejdzie do NATO.

Oświadczył też, że USA naruszyłyby porozumienia międzynarodowe i zdestabilizowały  sytuację, gdyby dostarczyły broń siłom ukraińskim walczącym z separatystami na wschodzie Ukrainy.

Łukaszewicz twierdzi, iż są "pojedyncze oświadczenia" ukraińskich polityków, że można zmienić zatwierdzony w konstytucji neutralny status państwa.

"Toteż jeśli będzie podejmowana taka zasadnicza decyzja polityczna o zmianie neutralnego statusu, to, oczywiście, kwestia gwarancji pojawi się w sposób naturalny" - oświadczył. Jego zdaniem jest oczywiste, że takie gwarancje mogłyby sprzyjać rozładowaniu napięć.

W przeddzień szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow powiedział, że rezygnacja Kijowa z neutralności byłaby "kursem na rozwiązanie siłowe" w Donbasie. W niedawnym wywiadzie dla BBC rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow oświadczył, że Rosja chce stuprocentowej gwarancji, że Ukraina nie wejdzie do NATO, i że, jak to ujął, "nikt nawet nie pomyśli" o przyjęciu Ukrainy do NATO. Zarzucił też Sojuszowi Północnoatlantyckiemu niedotrzymanie historycznej obietnicy poprzez stopniowe zbliżanie się do granic Rosji. Zachód niejednokrotnie zaprzeczał, by obiecywał, że nie przyjmie w swe szeregi byłych radzieckich republik.

Nawiązując do wypowiedzi przedstawicieli USA, którzy sugerowali, że Waszyngton powinien rozważyć dostarczenie broni na Ukrainę, rzecznik MSZ Rosji ocenił, że zdestabilizowałoby to sytuację i byłoby naruszeniem umów zawartych z udziałem USA. Powiedział, że chodzi o porozumienie z  Genewy.

Na genewskim spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Rosji, USA, Ukrainy i ówczesnej szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton 17 kwietnia 2014 roku wydano wspólne oświadczenie, w którym ustalono konkretne kroki w celu deeskalacji napięcia na wschodzie Ukrainy i zagwarantowania bezpieczeństwa obywateli, przewidujące m.in. powstrzymanie się od przemocy.

Łukaszewicz podkreślił, że strona rosyjska zwróciła uwagę nie tylko na oświadczenia przedstawicieli amerykańskich władz, lecz i na rozpoczynającą się w czwartek wizytę wiceprezydenta USA Joe Bidena na Ukrainie, co może świadczyć o zasadniczej zmianie polityki USA wobec konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Dziś rozpoczęła się zapowiadana wizyta Joe Bidena na Ukrainie.

„Stany Zjednoczone gotowe są do pogłębiania presji na Rosję za jej agresję wobec Ukrainy i będą wspierały władze w Kijowie w reformach oraz wzmacnianiu bezpieczeństwa” - oświadczył wiceprezydent USA Joe Biden, który przybywa w czwartek wieczorem na Ukrainę.

"Powiem otwarcie: Ukraina ma pełne prawo do obrony przed trwającą agresją, a my udzielamy Ukrainie pomocy, by wesprzeć te wysiłki" - powiedział w rozmowie opublikowanej na stronach internetowych kijowskiej gazety "Deń".

Biden poinformował, że podczas zaplanowanych na piątek spotkań z ukraińskimi przywódcami przekaże "poważne wiadomości" dotyczące poparcia ze strony jego kraju.  "Rok temu Ukraińcy wystąpili z żądaniami poszanowania swej godności, lepszej przyszłości, europejskiego kursu, wstrzymania korupcji i przeprowadzenia radykalnych reform. Prezydent Poroszenko i premier Jaceniuk zapoczątkowali ten proces. Teraz, gdy Rada Najwyższa szykuje się do pierwszego posiedzenia, ważne jest zrealizowanie tych oczekiwań" - powiedział odnosząc się do piątkowych obchodów pierwszej rocznicy Euromajdanu, protestów minionej zimy, nazywanych przez Ukraińców Rewolucją Godności. Wiceprezydent zapowiedział, że władze USA przygotowują dodatkowe wsparcie dla ukraińskiej gospodarki, reform oraz bezpieczeństwa.

"Pozostaniemy z narodem Ukrainy, który okazuje niezłomną wolę, występując w obronie swej suwerenności i jedności terytorialnej, w reformach, rozwoju demokracji, walce z korupcją i w leczeniu gospodarki" - zaznaczył.

Biden oświadczył, że wydarzenia na wschodniej Ukrainie to otwarta agresja Rosji na terytorium suwerennego państwa.

"Ten konflikt został wywołany przez bezpośrednią agresję rosyjską i jest to dla wszystkich jasne. Wiemy, że separatyści, z których wielu zostało zwerbowanych w Rosji, otrzymują ciężki sprzęt wojskowy, są szkoleni i finansowani przez rosyjski rząd" - powiedział.

"Rosyjskie jednostki wojskowe, z rosyjską bronią, rosyjskimi czołgami, przekraczały granice Ukrainy i bezpośrednio pomagały separatystom w walce z ukraińskimi wojskami. Konsekwentnie twierdzę, że Rosja brutalnie narusza suwerenność i jedność terytorialną Ukrainy. Łamie normy prawa międzynarodowego i ustalenia dotyczące nienaruszalności granic" - dodał.

Biden zapewnił, że jeśli Rosja nie zmieni swego stosunku do Ukrainy, Zachód będzie wzmacniał wymierzone w nią sankcje.

"Sankcje wywarły wpływ na rosyjską gospodarkę i wciąż są korzystnym instrumentem dla podnoszenia ceny, którą Rosja płaci za ingerencję w sprawy niepodległego państwa" - oświadczył.

Zwrócił uwagę, że Kreml może sam doprowadzić do ograniczenia nacisków, jeśli tylko zacznie wypełniać ustalenia pokojowe z Mińska.

"Jeśli jednak tego nie zrobi, gotowi będziemy podwyższyć cenę za agresywne działania Rosji na Ukrainie. Chcę jeszcze raz potępić okupację i dokonaną przez Rosję aneksję Krymu. Stany  Zjednoczone w porozumieniu z naszymi sojusznikami gotowe są do rozpatrzenia dodatkowych działań, by jasno pokazać, że działania Rosji są nie do przyjęcia" - powiedział Biden w rozmowie z gazetą "Deń".

tk/PAP

fot. PAP/EPA

Słowa kluczowe:

Rosja Ukraina

,

Rosja

,

Ukraina

,

USA

,

Biden

,

NATO

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook