Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rosja ma dość wytykania palcami

07.04.2014

Rosja oświadczyła, że dość ma "wytykania jej palcami" i obarczania winą za wszystkie nieszczęścia dzisiejszej Ukrainy. Biały Dom ostrzega rosyjskiego prezydenta Władimira Putina przed interwencją na wschodniej Ukrainie.

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk oskarżył Rosję o podsycanie nastrojów separatystycznych, czego przejawem jest przejmowanie przez radykalne środowiska prorosyjskie siedzib administracji państwowej we wschodniej Ukrainie.

"Rosja pilnie śledzi to, co się dzieje we wschodnich i południowych regionach Ukrainy, zwłaszcza w obwodach donieckim, ługańskim, charkowskim" - głosi oświadczenie rosyjskiego MSZ.

Powtórzono w nim apel o przeprowadzenie na Ukrainie "realnej reformy konstytucyjnej, w ramach której poprzez federalizację byłyby chronione interesy wszystkich regionów kraju, jego neutralny status, szczególna rola języka rosyjskiego". Bez takiej reformy, jak napisano w oświadczeniu rosyjskiego resortu dyplomacji, "trudno liczyć na długoterminową stabilizację państwa ukraińskiego".

"Jeśli nieodpowiedzialny stosunek do losów kraju, do losu własnego narodu utrzyma się wśród sił politycznych, które się mianują ukraińskimi władzami, Ukraina będzie nieuchronnie narażona na nowe trudności i kryzysy" - twierdzi MSZ Rosji.

Pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow zapowiedział w poniedziałek operacje antyterrorystyczne wymierzone przeciwko prorosyjskim separatystom, dążącym do oderwania wschodnich regionów kraju.

Wydarzenia, do jakich dochodzi w ostatnich dniach w Doniecku, Charkowie i Ługańsku, Turczynow nazwał "drugim etapem operacji specjalnej prowadzonej przez Rosję w celu destabilizacji sytuacji na Ukrainie".

W Doniecku, Ługańsku i Charkowie doszło w czasie weekendu do zajęcia przez prorosyjskich separatystów gmachów publicznych, m.in. siedzib władz obwodowych.

Biały Dom ostrzega rosyjskiego prezydenta Władimira Putina przed interwencją na wschodniej Ukrainie - oświadczył w poniedziałek rzecznik Białego Domu Jay Carney. Zagroził nowymi sankcjami wymierzonymi w rosyjską gospodarkę.

"Jesteśmy zaniepokojeni ostatnimi wydarzeniami zmierzającymi w stronę eskalacji. Dostrzegamy w tym rezultat rosnących rosyjskich presji" - oświadczył rzecznik. Podkreślił, że istnieją dowody świadczące o tym, że niektórzy prorosyjscy separatyści, uczestniczący w blokadzie gmachów władz obwodowych na wschodzie Ukrainy, zostali opłaceni i nie byli mieszkańcami Ukrainy.

"Apelujemy do prezydenta Putina i jego rządu, by położył kres wysiłkom na rzecz destabilizacji Ukrainy" - mówił.

Carney ostrzegł następnie, że jeśli Rosja wkroczy na terytorium wschodniej Ukrainy, czy to w sposób jawny, czy pod przykryciem, będzie to bardzo poważna eskalacja. Zaznaczył, że Rosja musi wycofać swoje siły zgromadzone przy granicy z Ukrainą.

W niedzielę prorosyjscy separatyści, którzy - tak jak władze Rosji - domagają się federalizacji Ukrainy, zajęli siedziby władz obwodowych w Charkowie i Doniecku, a także opanowali biura Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Doniecku i Ługańsku.

W poniedziałek w Doniecku separatyści ogłosili powstanie Donieckiej Republiki Ludowej i przyłączenie jej do Federacji Rosyjskiej. Zapowiedzieli, że 11 maja odbędzie się tam referendum niepodległościowe, i ostrzegli, że jeśli władze w Kijowie spróbują przeszkodzić w jego przeprowadzeniu, zwrócą się do Rosji z prośbą o wprowadzenie na Ukrainę "wojskowych oddziałów pokojowych".

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk oskarżył Moskwę o podsycanie nastrojów separatystycznych.

PAP, lz

[fot: PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Rosja Ukraina

,

USA

,

Biały Dom

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook