Jedynie prawda jest ciekawa

Rosja ma chrapkę na Arktykę

20.04.2015

Norweski MSZ zażądał wczoraj wieczorem od Moskwy wyjaśnień ws. wizyty wicepremiera Rosji Dmitrija Rogozina na Spitsbergenie. Rogozin, odpowiedzialny za rosyjski program zbrojeniowy, jest na europejskiej liście osób objętych sankcjami wizowymi w związku z kryzysem na Ukrainie.

„Informowaliśmy jasno stronę rosyjską o tym, że niechętnie widzimy obecność na Svalbardzie osób umieszczonych na liście objętych sankcjami. Dlatego też podróż Rogozina wywołała ubolewanie” - przekazał przedstawiciel norweskiego MSZ agencji NTB. Spitsbergen jest największą wyspą archipelagu Svalbard, najdalej na północ wysuniętego suwerennego terytorium Norwegii.

Wicepremier Rogozin, który wcześniej tego dnia dokonał oficjalnego otwarcia rosyjskiej arktycznej stacji dryfującej "Biegun Północny-2015" oświadczył podczas uroczystości, że Rosja musi "teraz ugruntować na zawsze swą obecność w Arktyce i uczynić ją swoją".

„Przynajmniej tę część, która znajduje się w granicach strefy naszej odpowiedzialności (...), czy to się komuś podoba, czy nie. Najważniejsze, że nam się podoba i że jest to korzystne dla naszego państwa” - dodał rosyjski wicepremier. Rosyjska delegacja odwiedziła Spitsbergen, korzystając z postanowień traktatu z 1920 r., który przewiduje, że chociaż Svalbard jest administrowany przez Norwegię, to wszyscy sygnatariusze mają do niego wolny dostęp i prawo do eksploatacji gospodarczej.

Rosja przystąpiła do tego traktatu w 1925 roku, zainteresowana m.in. zasobami węgla kamiennego i wody pitnej w tym rejonie. Rosjanie mają tam swoje osiedle, Barentsburg, gdzie wydobywają m.in. węgiel i prowadzą stację naukową.

Stację dryfującą na krze zakładali rosyjscy spadochroniarze. Przed dwoma tygodniami wraz z wyposażeniem udało im się wylądować na bloku lodu. Znajduje się on w odległości 40 km od bieguna północnego i 1280 km na północ od norweskiego archipelagu Svalbard. W bazie pracuje 20 naukowców prowadzących badania lodu, oceanu i powietrza.

Kremlowscy urzędnicy z Władimirem Putinem na czele od dawna podkreślają, że to w Arktyce kryje się "narodowy interes" Rosji. Spowodowane globalnym ociepleniem topnienie lodów umożliwia dostęp do gigantycznych bogactw naturalnych. Za północnym kręgiem polarnym może znajdować się około 30 proc. światowych zasobów gazu oraz 13 proc. ropy naftowej.

Pod dnem arktycznych mórz kryją się także złoża strategicznych metali i szlachetnych kruszców. Dlatego co najmniej pięć krajów - USA, Kanada, Norwegia, Dania i Rosja - stara się zapewnić tam sobie jak najlepsze pozycje.

„W Arktyce są ogromne zapasy minerałów. A wszystko zaczyna się tutaj, na stacji” - podkreślał Rogozin. Rosyjskie MSZ nazwało reakcję Norwegii na wizytę Rogozina na Spitsbergenie "absurdalną".

„Sankcje UE, którymi objęty jest Rogozin i do których dołączyła się Norwegia, "nie zmieniają" artykułu traktatu z 1920 roku, który mówi o swobodnym dostępie na archipelag przedstawicieli państw sygnatariuszy” - oznajmił resort w komunikacie.

W nowej doktrynie wojskowej Rosji z ubiegłego roku zapisano konieczność zwiększeniu zdolności bojowych rosyjskiej armii w Arktyce. Władimir Putin we wrześniu wysłał na daleką Północ żołnierzy, którzy stacjonują w bazie na wyspach Nowosyberyjskich. Prezydent uważa, że archipelag "może mieć kluczowe znaczenie dla kontroli sytuacji w całym regionie Arktyki".

Putin umieścił aktywność w obszarze arktycznym wśród priorytetów rządu. Ogłosił, że Rosja "intensyfikuje rozwój tego obiecującego regionu", więc musi "mieć wszystkie środki do ochrony jego bezpieczeństwa i interesów narodowych".

Ryb, gazeta.pl, PAP, onet. pl

Fot. [kremlin.ru]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook