Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Reakcja Rosji na Marsz Niepodległości

12.11.2013

W związku z poniedziałkowymi burdami przed ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie do MSZ Rosji we wtorek został wezwany ambasador Polski w FR Wojciech Zajączkowski. Rosyjscy politycy mówią o „pełnym bezprawiu” w Polsce.

Władze Moskwy w nocy z poniedziałku na wtorek wzmocniły ochronę ambasady RP. Przed polską misją dyplomatyczną pojawiły się dodatkowe siły policyjne. Teren wokół placówki jest patrolowany przez policjantów uzbrojonych w broń automatyczną. Przed gmachem stoi kilka pojazdów policyjnych.

Moskiewskie władze nie podały, jakie są przyczyny tych kroków. Według radia Echo Moskwy stołeczne władze najwyraźniej obawiają się, że ktoś może chcieć zemścić się za poniedziałkowy atak na rosyjską ambasadę w Warszawie.

W poniedziałek po południu ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości zorganizowany przez środowiska narodowe. Gdy przechodził ulicą Spacerową, na tyłach ambasady rosyjskiej w ogniu stanęła budka policji ochraniającej budynek. Na teren placówki dyplomatycznej rzucano petardy i race. Kilku uczestników marszu próbowało wspiąć się na ogrodzenie ambasady, podpalono też stertę śmieci na podwórku kamienicy obok

Wydarzenia w Warszawie dowiodły, że nacjonalizm w niektórych krajach Unii Europejskiej jest silniejszy niż w Rosji - oświadczył we wtorek przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, Aleksiej Puszkow.

W ten sposób Puszkow odniósł się do burd, do jakich doszło w poniedziałek przed ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie.

"Wydarzenia w Warszawie dowodzą, że nacjonalizm w niektórych krajach Unii Europejskiej jest o wiele silniejszy niż w Rosji. UE powinna zająć się swoimi członkami, a nie pouczać nas" – napisał rosyjski deputowany na swoim koncie na Twitterze.

Jako "pełne bezprawie" określił we wtorek lider nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimir Żyrinowski poniedziałkowe wydarzenia przed ambasadą Federacji Rosyjskiej w Polsce.

Żyrinowski mówił o tym w kuluarach Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu. Przywódca LDPR wyraził przypuszczenie, że "ambasada Polski w Moskwie najpewniej obawia się, że ktoś przypadkiem może teraz przejść przed jej gmachem rosyjskim marszem".

Żyrinowski skrytykował obrońców praw człowieka w Rosji za brak reakcji na burdy przed rosyjską ambasadą w Warszawie. "Nasi obrońcy praw człowieka milczą. Interesuje ich tylko jedno: (plac) Bołotny, Pussy Riot i (Michaił) Chodorkowski. To wszystko. A jeśli naszych obywateli gdzieś biją lub obrażają, to ich to już nie interesuje" - grzmiał.

Lider LDPR zaapelował do parlamentarzystów w państwach zachodnich, by więcej uwagi poświęcali problemom przestrzegania praw ludności rosyjskojęzycznej w Europie Wschodniej. Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji to jedno z ugrupowań stanowiących zaplecze polityczne Kremla.

W ważnych głosowaniach w Dumie Państwowej partia Żyrinowskiego zawsze popiera Kreml. Sam Żyrinowski ma opinię polityka, który często mówi to, czego z różnych powodów powiedzieć nie może lub nie chce Kreml.

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

PAP, lz

[fot: PAP/Leszek Szymanski]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook