Jedynie prawda jest ciekawa

Putin: Uszanujemy wybór Ukraińców

23.05.2014

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zadeklarował dziś że Rosja będzie współpracować z nowymi władzami Ukrainy, które zostaną wyłonione po niedzielnych wyborach prezydenckich.

"My już dzisiaj pracujemy z ludźmi sprawującymi tam władzę. Po wyborach - oczywiście - będziemy pracować z nowo wybranymi strukturami" - oświadczył Putin, odpowiadając podczas 18. Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu na pytanie, czy Rosja uzna wyniki wyborów na Ukrainie.

 

Prezydent FR oznajmił, że Moskwa uszanuje rezultaty głosowania. "Przecież rozumiemy i widzimy, że ludzie na Ukrainie chcą, aby kraj wyszedł z tego przewlekłego kryzysu. My też chcemy, by w końcu nastąpiło uspokojenie sytuacji. Z szacunkiem odniesiemy się do wyboru, którego dokona naród ukraiński" - zapewnił.

Zapytany wprost, czy gotowy jest do współpracy z prawdopodobnym zwycięzcą wyborów Petrem Poroszenką, Putin odpowiedział: "Niech najpierw Ukraina spłaci długi wobec Rosji".

Gospodarz Kremla zapowiedział zarazem, że Rosja będzie uważnie przyglądać się rozwojowi sytuacji na Ukrainie. Powtórzył, że "byłoby mądrzej", gdyby w tym kraju najpierw przyjęto nową konstytucję, a dopiero potem przeprowadzono wybory - zarówno prezydenta, jak i parlamentu.

"Jesteśmy zainteresowani tym, aby na naszych zachodnich rubieżach, w bratniej dla nas Ukrainie - co mówię bez ironii - zapanował pokój, porządek i spokój" - oświadczył. Putin zapewnił, że Moskwa niezmiennie wspiera bezpośrednie kontakty między zwaśnionymi stronami. "Zawsze uważaliśmy i uważamy nadal, że każda konfrontacja kończy się negocjacjami. Im szybciej się zaczną, tym lepiej" - wskazał.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Deszczyca z zadowoleniem przyjął deklarację Putina. „Jeśli to rzeczywiście nastąpi, będziemy – jak oznajmił Deszczyca - z zadowoleniem witać nie tylko oświadczenie Rosji, ale i jej konkretne działania w sprawie uznania ukraińskiego rządu i nawiązania współpracy z prawomocnie wybranymi rządem i prezydentem Ukrainy”.

Według niego na stanowisko Rosji wpływa między innymi reakcja społeczności międzynarodowej. "Sankcje czy zapowiedź możliwych sankcji ma charakter prewencyjny. Mamy nadzieję, że pewne oświadczenia, z którymi Rosja obecnie występuje, i które, jak liczymy, zostaną poparte konkretnymi działaniami, świadczy o tym, że Rosja mimo wszystko wzięła pod uwagę wprowadzenie takich środków ze strony zarówno Unii Europejskiej, jak i USA” – powiedział Deszczyca.

Ze swej strony minister spraw zagranicznych Danii Martin Lidegaard, który wraz z szefem norweskiej dyplomacji Borge Brende'em przebywał dziś w Kijowie, oznajmił, że Europa chciałby zobaczyć konkretne działania ze strony władz Rosji na rzecz deeskalacji sytuacji na Ukrainie.

„Putin wystąpił z takim oświadczeniem i mamy nadzieję, że Rosja rozpocznie współpracę z nowych rządem ukraińskim. Chcielibyśmy jednak także zobaczyć konkretne zmiany w praktyce. Chodzi o przemoc i propagandę” – powiedział Lidegaard, wyrażając przekonanie, że Ukraina przeprowadzi w niedzielę wolne i uczciwe wybory prezydenckie.

Nie wszystko co mówił dziś Putin było jednak utrzymane w tak koncyliacyjnym tonie. Prezydent FR ocenił bowiem, że na Ukrainie "trwa wojna domowa na pełną skalę". Powtórzył ocenę, że na Ukrainie doszło do "przewrotu państwowego", który - jak to ujął - "wsparli nasi partnerzy amerykańscy i europejscy". "Co było dalej? Chaos, a obecnie widzimy wojnę domową na pełną skalę" - powiedział.

Wyraził nadzieję, że po wyborach prezydenckich "niezwłocznie wstrzymane zostaną wszelkie działania bojowe". Zauważył, że "kontakty z obecnymi władzami w Kijowie są utrudnione z powodu prowadzonej przez nie operacji pacyfikacyjnej na południowym wschodzie Ukrainy".

Putin oświadczył również, że jest "niedopuszczalne zatrzymywanie na Ukrainie i przesłuchiwanie przez ukraińskie służby specjalne rosyjskich dziennikarzy, tym bardziej w przededniu wyborów".

Poproszony o odniesienie się do "oskarżeń" o nieszczerość w sprawie Ukrainy, jakie - według pytającego - sformułował pod jego adresem prezydent USA Barack Obama, gospodarz Kremla odparł, że "oskarżeniami powinny zajmować się sądy". "On nie jest sędzią, by kogoś oskarżać. Nie sądzę, by Barack mnie o coś oskarżał. On ma swój punkt widzenia na jakieś procesy, a ja mam swój" - podkreślił.

Putin oznajmił, że Rosja jest już zmęczona formą, w jakiej Zachód rozmawia z nią o Ukrainie. "Was to nie dotyczy. Jesteśmy zmęczeni taką dyskusją bez dyskusji" - powiedział. "Spójrzcie - dokonali przewrotu państwowego, z nami rozmawiać nie chcą. Co możemy sobie o tym pomyśleć? Że kolejnym krokiem będzie Ukraina w NATO. Nikt nas o to nie pytał.

Żadnego dialogu - nie wasza sprawa, was to nie dotyczy. Jutro Ukraina może znaleźć się w NATO, a pojutrze na jej terytorium mogą zostać rozmieszczone elementy tarczy antyrakietowej NATO. Nikt z nami na ten temat nie rozmawia" - wskazał.

Prezydent Rosji oświadczył także, iż sankcje gospodarcze stosowane jako narzędzie nacisku politycznego mają efekt bumerangu i odbijają się na gospodarkach krajów, które je inicjują. Przyznał jednak, że zachodnie sankcje zaszkodziły rosyjskim biznesmenom. Zastrzegł, że nie mają one systemowego wpływu na gospodarkę rosyjską.

Putin wyraził zdumienie, dlaczego Rosji grozi się trzecim pakietem sankcji wymierzonym w sektory gospodarki, skoro Moskwa nie jest winna - jak to określił - "wojnie domowej" na Ukrainie. Odpowiedzialność za chaos na Ukrainie spoczywa na Zachodzie - zaznaczył.

Ocenił też, że "jednobiegunowy model ładu światowego" nie powiódł się. "Dzisiaj jest to oczywiste dla wszystkich, nawet dla tych, którzy wciąż starają się (...) utrzymać monopol, dyktować swoje reguły gry w polityce, handlu i finansach, narzucać standardy w kulturze i sposobie postępowania" - powiedział prezydent Rosji.

Ryb, PAP

fot. PAP/epa

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook