Jedynie prawda jest ciekawa


Prezydent Rumunii reaguje na zamieszki

02.02.2017

Klaus Iohannis zaskarżył rządowe rozporządzenie do Trybunału Konstytucyjnego.

Prezydent Rumunii Klaus Iohannis zaskarżył w czwartek w Trybunale Konstytucyjnym rządowe rozporządzenie depenalizujące niektóre wykroczenia korupcyjne. Kontrowersyjne zmiany wywoływały w ostatnich dniach masowe protesty i doprowadziły do dymisji ministra.

Prezydent wezwał koalicyjny rząd z postkomunistyczną Partią Socjaldemokratyczną (PSD) na czele do uchylenia rozporządzenia, które przyjęto we wtorek wieczorem. Ma ono wejść w życie za ponad tydzień, chyba że zablokuje je Trybunał Konstytucyjny.

Wcześniej minister ds. przedsiębiorczości, handlu i kontaktów ze środowiskiem biznesu Florin Nicolae Jianu ogłosił na Facebooku, że kończy swą działalność rządową, bo "tak dyktuje mu sumienie". "Być może ten przykład im się przyda" - dodał, zwracając się do członków rządu.

W środę wieczorem 200-250 tys. osób protestowało w Bukareszcie i kilku innych miastach przeciwko zmianom w kodeksie karnym, które depenalizują niektóre wykroczenia korupcyjne. Według mediów były to największe demonstracje od upadku komunizmu w 1989 roku. Na czwartek zapowiedziano kolejne protesty.

Nie ma oznak, aby premier Sorin Grindeanu zamierzał się ugiąć pod presją ulicy i krytyką z zagranicy. W środę wysłał list do szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera, w którym szczegółowo opisał powody przyjęcia rozporządzenia, a także skierowania pod obrady parlamentu projektu ustawy o amnestii.

Rząd tłumaczy, że te kroki mają na celu zmniejszenie przepełnienia więzień i przystosowanie kodeksu karnego do niedawnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Juncker oświadczył, że jest poważnie zaniepokojony wydarzeniami w kraju i ostrzegł przed niweczeniem sukcesów w walce z korupcją.

Ambasady USA, Kanady, Niemiec, Francji, Holandii i Belgii wydały w środę wspólną deklarację, w której także wyraziły zaniepokojenie z powodu rozporządzenia, które ich zdaniem podważa dotychczasowe postępy w walce z łapówkarstwem.

W ostatnich latach prokuratura antykorupcyjna doprowadziła do skazania wielu przedstawicieli władz i biznesmenów, wszczynając różnorodne dochodzenia, ale także ściągając na siebie krytykę z powodu rzekomych nadmiernych działań.

Przyjęte ku zaskoczeniu opinii publicznej przez socjaldemokratyczny rząd Grindeanu rozporządzenie wprowadza zmiany w kodeksie karnym, które depenalizują niektóre wykroczenia administracyjne i podnoszą do wysokości 198,2 tysięcy lejów (44 tysięcy euro) próg uszczerbku dla skarbu państwa, który podlega ściganiu z urzędu.

W ocenie ekspertów zmiany służą przede wszystkim rządzącej PSD, której lider Liviu Dragnea we wtorek stanął przed sądem. Jest oskarżony o zatrudnianie fikcyjnych osób w podlegających mu spółkach, czym naraził skarb państwa na straty w wysokości ok. 108 tys. lejów (tj. ok. 24 tys. euro). Po przyjęciu nowego progu oskarżenie wobec Dragnei będzie bezprzedmiotowe.

Jednocześnie z nowelizacją kodeksu karnego rząd zdecydował się we wtorek na skierowanie pod obrady parlamentu projektu ustawy o amnestii dla 2,5 tys. osób odbywających kary więzienia do 5 lat. Początkowo było to rozporządzenie przyjęte w podobnym trybie jak wtorkowy dokument o depenalizacji niektórych wykroczeń, ale wywołało protesty.

W niedzielę sprzeciwiły się mu dziesiątki tysięcy osób, które wzięły udział w marszach w kilkunastu miastach Rumunii. Premier Grindeanu oświadczył wówczas, że protesty zostały "upolitycznione", oraz skrytykował prezydenta Iohannisa, który wziął udział w podobnej demonstracji, zorganizowanej tydzień wcześniej. Prezydent mówił wówczas, że "gang polityków, którzy mają problemy z prawem, chce zmienić ustawy i osłabić państwo prawa".

W grudniu 2015 roku poprzedni rząd PSD upadł na skutek masowych demonstracji na ulicach rumuńskich miast. Bezpośrednią przyczyną stał się pożar w bukareszteńskim klubie Colectiv, gdzie z powodu złamania wszelkich norm bezpieczeństwa zginęły 64 osoby. Tragedia stała się symbolem endemicznej korupcji, jaka przeżarła kraj i skłoniła wielu Rumunów do wyjścia na ulice przeciwko rządowi.

Mly/PAP

fot. [PAP/EPA]

Warto poczytać

  1. pizza-17072018 17.07.2018

    Znana sieć pizzerii oskarżona o rasizm. Właściciel użył "zakazanego słowa"

    John Schnatter, założyciel powoli wchodzącej do Polski popularnej sieci pizzerii "Papa John’s" musiał zrezygnować ze stanowiska szefa rady nadzorczej własnej firmy. Wszystko przez to, że w ramach ćwiczeń użył... niewłaściwego słowa.

  2. krokodyl17072018 17.07.2018

    Krokodyl w Rzymie? Karabinierzy przeszukują kanały

    W rejonie Rzymu trwają poszukiwania krokodyla, choć nie ma pewności czy istnieje. Ci, którzy twierdzą, że go widzieli w jednym z kanałów, mówią, że gad jest ogromny. Okolice miasteczka Fiumicino przeszukują karabinierzy.

  3. schwarzenegger117072018 17.07.2018

    Schwarzenegger w ostrych słowach do Trumpa. "Sprzedał pan nasz kraj" [WIDEO]

    Były gwiazdor filmów akcji i b. gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger w zamieszczonym na Twitterze nagraniu wideo powiedział, że prezydent Donald Trump na konferencji prasowej z prezydentem Rosji "sprzedał wywiad, wymiar sprawiedliwości i swój kraj".

  4. kolinda-grabar-kitarovic-17072018 17.07.2018

    Te zdjęcia prezydent Chorwacji stały się hitem sieci. Kto odpowiada za tę manipulację?

    Finałowe starcie na stadionie Łużniki w Moskwie pomiędzy Chorwacją oraz Francją skupiło na sobie uwagę milionów osób na całym świecie.

  5. justice16072018 16.07.2018

    Czy właściciel firmy może odmówić świadczenia usług klientowi ze względu na orientację seksualną? Przełomowy wyrok

    Joanna Duka i Breanna Koski, właścicielki studia Brush&Nib w Phoenix zajmującego się tworzeniem zaproszeń na śluby, odwołały się od wyroku sądu apelacyjnego stanu Arizona. Walczą z przepisami antydyskryminacyjnymi wprowadzonymi w ich mieście, jednak sprawa może mieć dużo dalej idące konsekwencje.

  6. bokoharam17062018 16.07.2018

    Boko Haram zdobyło bazę wojskową w Nigerii. Chrześcijanie boją się ludobójstwa

    Anonimowe źródła w rządzie Nigerii poinformowały agencję AFP, że islamscy terroryści z organizacji Boko Haram zdobyli bazę wojskową na północnym wschodzie kraju. Los setek nigeryjskich żołnierzy jest nieznany, ale wszyscy obawiają się najgorszego.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook