Jedynie prawda jest ciekawa

Powódź opanowała Włochy i Bułgarię

03.08.2014

Intensywne opady deszczu na północy Włoch doprowadziły do powodzi, w wyniku której zgięły cztery osoby, a 20 zostało rannych. Wielka woda nie ominęła również bułgarskiego miasta Mizia na północnym zachodzie kraju.

Do zdarzenia doszło nieopodal alpejskiej miejscowości Refrontolo w sobotę w późnych godzinach wieczornych. Około 100 osób zebrało się tam przy miejscowym potoku, aby uczestniczyć w dorocznym festiwalu. Lokalne służby relacjonują, że w trakcie obchodów zerwała się burza z intensywnymi opadami deszczu, które doprowadziły do nagłej powodzi.

"Nikt jeszcze czegoś takiego nie widział. Tam były ze dwa metry wody. Ludzie wspinali się na drzewa, aby się ratować" - mówił włoskiej telewizji członek służb ratunkowych Mirco Lorenzon.

Burza doprowadziła do około 50 osunięć się ziemi, w wyniku czego wiele okolicznych nieruchomości zostało uszkodzonych. Relacje wideo z miejsca katastrofy pokazują m.in. powywracane przez falę powodziową samochody.

"Przez około półtorej godziny deszcz padał tak mocno, że nic nie było widać" - mówił gubernator regionu Veneto Luca Zaia, który w niedzielę przyjechał na miejsce powodzi i zapowiedział wprowadzenie stanu wyjątkowego dla dotkniętego żywiołem obszaru.

W listopadzie 2013 roku wywołane intensywnymi deszczami powodzie doprowadziły do śmierci 18 osób.

Woda z rzeki Skat i dwóch zbiorników retencyjnych zalała w nocy z soboty na niedzielę miasto Mizia na północnym zachodzie Bułgarii, w wyniku czego zginęła jedna osoba. MSW informuje o "dziesiątkach zawalonych domów i setkach podtopionych".

Intensywne opady deszczu, które spowodowały w mijającym tygodniu powodzie w zachodniej części kraju, skierowały się na północ. Według szefa straży pożarnej Nikołaja Nikołowa podczas ostatniej doby w najbardziej dotkniętym klęską regionie Wracy spadło prawie 100 litrów na metr kwadratowy.

Mieszkańcy Mizzi byli uprzedzeni o konieczności ewakuacji, jednak większość nie dostosowała się do poleceń władz - dodał szef lokalnej straży pożarnej. W nocy służby ewakuowały ponad 400 osób i 100 z sąsiedniej wsi Kruszowci. Akcja cały czas trwa.

Według Nikołowa dotychczas otrzymano informacje o jednej ofierze śmiertelnej, jednak nie można wykluczyć, że w ruinach zawalonych domów mogą być następne.

Poziom wody w Mizii sięga 3-4 metrów. W mieście nie ma prądu, utrudniona jest też komunikacja za pomocą telefonii komórkowej.

Od początku mijającego tygodnia w powodziach w zachodniej, północno-zachodniej i środkowej części kraju zginęły cztery osoby, w czerwcu w Warnie i Dobriczu ofiarami powodzi padło 15 osób.

Władze oceniają, że ulewy poczyniły bardzo poważne straty w rolnictwie.

PAP, lz

[fot:  PAP/EPA]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook