Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pocałunki dla uzbeckiego tyrana

15.11.2011

Kto kolejny do odstrzału po Kaddafim? Światowe media spekulują na temat przyszłości dyktatorów w kontekście libijskiej rewolucji. Tom Malinovski, ekspert z Human Right Watch, zastanawia się nad polityką amerykańską wobec prezydenta Uzbekistanu Isłama Karimowa.

Między Kadaffim a Karimowem występują pewne analogie. Oba przypadki to brutalni dyktatorzy, którzy zaoferowali Białemu Domowi coś, za co ten zgodził się ich tolerować. Kaddafi zrezygnował z programu nuklearnego i poparcia dla terroryzmu. To jednak na dłuższą metę okazało się niewystarczające i Amerykanie w końcu pomogli zrewoltowanym Libijczykom go obalić.

Karimow ma znacznie poważniejszy atut. Jego państwo graniczy z Afganistanem. Waszyngton potrzebuje natomiast baz tranzytowych w Uzbekistanie, przez które idą dostawy sprzętu dla wojsk amerykańskich, oraz musi korzystać z uzbeckiej przestrzeni powietrznej. W tym celu administracja prezydenta Baracka Obamy zwróciła się do Kongresu, żeby cofnąć ograniczenia dotyczące pomocy wojskowej dla Uzbekistanu, wprowadzone po tym, jak władze tego kraju strzelały do demonstrantów w roku 2005. Z tego samego powodu sekretarz stanu Hillary Clinton udała się z wizytą do Taszkientu, żeby umacniać dwustronne relacje.

Czy jednak Karimow może być spokojny o swój los? Pytanie pozostaje otwarte. Ale z pewnością jeśli dojdzie do takiej sytuacji, jaka nastąpiła w tym roku w Libii, Waszyngton raczej nie zawaha się skorzystać z okazji, żeby usunąć dyktatora. Współpraca z kimś takim nie przynosi chluby amerykańskiej demokracji – konkluduje Malinovski.

Foreign Policy/FM

[Fot. Wikipedia.pl]

Słowa kluczowe:

uzbekistan

,

władza

,

dyktator

Warto poczytać

Facebook