Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Po ustaleniach w Genewie, Moskwa zadowolona, Waszyngton - nie bardzo

18.04.2014

Gdyby z winy Rosji kryzys na Ukrainie pogłębił się, Moskwa "poniesie dodatkowe koszty" - ostrzegła Susan Rice.

Jeśli Moskwa nie wdroży postanowień z Genewy dotyczących deeskalacji napięć na Ukrainie, Biały Dom nałoży sankcje na ważne sektory rosyjskiej gospodarki - oświadczyła w piątek doradczyni prezydenta USA ds. bezpieczeństwa Susan Rice.

"Te sankcje mogą być wymierzone w najważniejsze sektory rosyjskiej gospodarki" - dodała.

Waszyngton śledzi bardzo uważnie sytuację na Ukrainie i sprawdza, czy Rosja wywiązuje się z obietnic złożonych podczas czwartkowego spotkania szefów dyplomacji w Genewie. Dotyczą one wykorzystania wpływu, jaki Moskwa ma na separatystów na wschodniej Ukrainie, nakłonienia ich do opuszczenia budynków, które zajęli, i oddania broni - wyjaśniła Rice.

Wcześniej w piątek samozwańczy lider prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy Denis Puszylin powiedział, że nie uważa porozumień, które Rosja zawarła z Ukrainą w Genewie, za wiążące, a jego ludzie opuszczą okupowane budynki dopiero wtedy, gdy rząd w Kijowie poda się do dymisji.

Separatyści okupują gmachy instytucji państwowych i władz lokalnych w kilkunastu miastach na wschodzie Ukrainy.

Kreml jest zadowolony z rezultatów czwartkowych rozmów w Genewie na temat kryzysu ukraińskiego, ale trzeba jeszcze przeanalizować wynik spotkania - powiedział w piątek rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow.

"Pozytywny jest sam fakt, że doszło do dialogu" - podkreślił Pieskow, wypowiadając się na ten temat w rosyjskiej telewizji państwowej. Jak dodał, "produktywność tego dialogu, jego rezultaty należy jeszcze głęboko przeanalizować".

Dodał, że na Kremlu postawa Zachodu w sprawie Ukrainy jest oceniana jako dwulicowość. "Większej hipokryzji nie widziano w prawie międzynarodowym i nie widział też Putin" - mówił Pieskow. "To, do czego doszło na Ukrainie - zbrojny przewrót - zostało bezzwłocznie uznane przez UE i USA za zgodne z prawem" - podkreślił.

Jak wyjaśnił, oddziały rosyjskie znajdują się w rejonie granicy z Ukrainą dlatego, że "w tym kraju dopiero co doszło do przewrotu wojskowego". Ocenianie ich obecności jako wywieranie presji byłoby "absolutnie nieprawidłowe" - zapewnił.

Nawiązał także do odpowiedzi szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso na list Putina w sprawie rosnącego długu Ukrainy za gaz. "Odpowiedź przyszła od pana Barroso; na razie nie jest dla nas jasne, czy reprezentuje on te kraje, które nie są członkami UE, ale są importerami rosyjskiego gazu" - mówił Pieskow, wymieniając kraje bałkańskie i Turcję.

W czwartek w Genewie po wielogodzinnych rozmach z udziałem szefów dyplomacji USA, UE, Ukrainy i

Rosji przyjęto ustalenia, które zakładają, że wszystkie nielegalne grupy zbrojne muszą zostać
rozbrojone, wszystkie nielegalnie zajęte gmachy muszą być zwrócone prawowitym właścicielom, a

okupowane ulice, place i inne miejsca publiczne w miastach ukraińskich muszą zostać opróżnione.

PAP/run

fot. PAP/EPA
Słowa kluczowe:

Genewa

,

Rosja Ukraina

,

USA

,

Moskwa

,

Waszyngton

,

Biały Dom

,

Kreml

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook