Jedynie prawda jest ciekawa


Piękne sceny w Jersey City. Wsparcie dla Polski z niespodziewanej strony!

15.06.2018
katynpomnik14062018
Piękne sceny w Jersey City. Wsparcie dla Polski z niespodziewanej strony!

Rada miejska Jersey City zdecydowała w nocy z środy na czwartek o przeniesieniu pomnika katyńskiego na nową lokalizację – głosowało za tym sześciu z dziewięciu zasiadających radnych. Posiedzenie potrwało aż sześć godzin i było bardzo burzliwe – a protestujący Polacy otrzymali pomoc z bardzo niespodziewanej strony.

Gdy burmistrz Steven Fulop podjął decyzję o przeniesieniu pomnika katyńskiego na prośbę swojego przyjaciela, developera z firmy Mac-Cali, zapewne nie spodziewał się, że wywoła tym międzynarodowy skandal dyplomatyczny. Radni Jersey też zapewne nie przypuszczali, że posiedzenie w tej sprawie będzie trwało ponad sześć godzin – i że aż 51 osób, zechce zabrać głos w tej sprawie.


Większość osób, które przemawiały, miały polskie korzenie, chociaż swoje oburzenie wyraziło także kilku Amerykanów, Irlandka i Hindus. Nie zabrakło osobistych historii o bliskich zamordowanych w Katyniu lub w innych miejscach kaźni w komunistycznej Rosji. Niektórzy próbowali wytłumaczyć radnym dlaczego ten pomnik jest tak ważny dla Polaków na całym świecie. 

Nie wszyscy byli przy tym kulturalni – o 1:20 nad ranem jeden z polonusów, Mike Kulowski, nie wytrzymał i powiedział przewodniczącemu rady Rolando Lavarro, żeby „pocałował go w jego włochaty tyłek”, za co został usunięty z sali. Nie zabrakło również próby zablokowania głosowania. Mówcy publiczni nie mają limitu czasu swoich przemówień, więc wkrótce po tym wydarzeniu inny przedstawiciel Polonii, Sławek Platta, rozpoczął odczytywanie nazwisk oficerów zamordowanych w Katyniu. Tego typu protesty są w USA stosunkowo popularne i noszą nazwę „filibuster”. Radni zarzucili mu, że mówi nie na temat i jego przemówienie ma na celu doprowadzenie do tego żeby głosowanie nie odbyło się w tej sesji. Po dłuższej sprzeczce Lavarro zagroził, że usunie go z sali siłą i Platta skapitulował.

Tylko dwóch mówców popierało przeniesienie pomnika na nową lokalizację – jednym z nich był Krzysztof Nowak, przewodniczący komitetu, który w latach osiemdziesiątych zbierał finanse na budowę pomnika. Zgromadzony w sali tłum – około 200 osób – przyjął jego wystąpienie buczeniem.

Jednak to nie przemówienia polonusów zrobiły największe wrażenie. Na sali znalazło się kilkunastu czarnoskórych przedstawicieli organizacji Krajowe Stowarzyszenie Postępu Ludzi Kolorowych (NAACP). Kilku z nich również przemawiało przeciwko relokacji, a następnie wspólnie odśpiewali „Ain't gonna let nobody turn me around” - pieśń, która była bardzo popularna wśród walczących z segregacją rasową. Delegacja NAACP przypomniała również radnym, że zostali wybrani demokratycznie.

NAACP to jedna z najstarszych organizacji walczących o prawa człowieka w USA. Powstała już w 1909 roku i ma ogromne zasługi w walce o równouprawnienie czarnoskórych. Nawet dzisiaj jest w USA potężną siłą polityczną i liczy ok. 300 tysięcy aktywnych członków.
Pomimo tego wsparcia radni zadecydowali jednak o przeniesieniu pomnika. W głosowaniu, które rozpoczęło się około 2 nad ranem, sześciu z dziewięciu radnych podjęło decyzję, że pomnik zostanie jednak przeniesiony. Zgromadzeni przyjęli ten wyrok w milczeniu.

Wiktor Młynarz, za NJ.COM, Maria Pioch
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook