Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Papież w mieście św. Franciszka

05.10.2013

W liturgiczne święto św. Franciszka – głównego patrona Włoch – 4 października papież odwiedził jego miasto rodzinne, w którym Biedaczyna spędził niemal całe swoje życie. Od świtu było ono oblegane przez pielgrzymów, których – jak oceniły władze Asyżu – przybyło ponad 100 tys.; wśród nich był premier Włoch Enrico Letta. Była to trzecia podróż obecnego papieża po ziemi włoskiej.

Wśród chorych

Pierwszym punktem papieskiej pielgrzymki był Instytut Seraficki – ośrodek rehabilitacyjny dla dzieci i młodzieży, gdzie śmigłowiec papieski wylądował wcześniej niż planowano. Ojciec Święty spotkał się tam z chorymi i niepełnosprawnymi dziećmi. Przywitał się osobiście z personelem i pensjonariuszami, zatrzymywał się, przytulał i chwilę rozmawiał z małymi pacjentami.

Nie wygłosił do nich przygotowanego wcześniej przemówienia, lecz pozdrowił spontanicznie zgromadzonych w kościele Instytutu. Mówił o obecności w niepełnosprawnych dzieciach i młodzieży cierpiącego Jezusa i przypomniał o Jego ukrytej obecności w chlebie eucharystycznym. Zaznaczył, iż wie, że w kaplicy Instytutu jest On adorowany. Zachęcił do wsłuchiwania się w tego "Jezusa ukrytego" w chlebie eucharystycznym i w ludzkim cierpieniu. "Wszyscy musimy tutaj powiedzieć: te rany muszą być wysłuchane i przyjęte" – stwierdził papież. Podkreślił przy tym, że ciało Jezusa po Zmartwychwstaniu było piękne, niosąc jednak wyraźne ślady ran.

Ojciec Święty udał się następnie na prywatną modlitwę do kościoła św. Damiana – miejsca nawrócenia św. Franciszka z Asyżu, który właśnie tam usłyszał wezwanie Ukrzyżowanego: „Odbuduj mój Kościół”.

W „Pokoju obnażenia z szat” z ubogimi


Z kolei w siedzibie biskupa Asyżu abp. Domenico Sorrentino papież odwiedził „Pokój obnażenia z szat”, upamiętniający gest św. Franciszka, gdy rozebrał się on do naga przed swym ojcem Pietro di Bernardone. Zebrali się tam ubodzy, którym pomaga miejscowa Caritas.

„Prośmy dla nas wszystkich o łaskę ogołocenia się z ducha świata, który jest trądem, rakiem społeczeństwa i nieprzyjacielem Jezusa” – stwierdził Franciszek w improwizowanym przemówieniu do obecnych. Zauważył, że media oczekiwały dziś od niego jakiegoś spektakularnego gestu, którego miał dokonać w Asyżu w odniesieniu do ubóstwa Kościoła. Przypomniał, że Kościół to "wszyscy" i że chodzi o decyzje dotyczące nas wszystkich. W odpowiedzi na pytanie: z czego Kościół powinien się ogołocić, Ojciec Święty wskazał na zagrażające wszystkim niebezpieczeństwo światowości prowadzące do próżności, arogancji, pychy i która zabija duszę, ludzi, Kościół. Są to bożki, a bałwochwalstwo jest bardzo poważnym grzechem. Podkreślił, że wszyscy jesteśmy Kościołem i wszyscy musimy porzucić światowość. Sam Jezus powiedział nam, że nie można służyć dwóm panom, nie możemy więc przekreślać jedną ręką tego, co napisaliśmy drugą.

Zwracając się do ubogich papież zauważył, że wielu z nich zostało ogołoconych przez zdziczały świat, który nie daje pracy, nie pomaga, nie przejmuje się tym, że są na świecie głodujące dzieci i rodziny, ludzie, którzy muszą uciekać od niewoli głodu. "Jakże straszliwe rzeczy widzieliśmy wczoraj w Lampedusie. Dziś jest dzień płaczu" – dodał, nawiązując do tragedii sprzed kilkunastu godzin.

Podkreślił, że zło jest spowodowane przez ducha tego świata. Dodał, że ogołocenie młodego Franciszka było możliwe dzięki mocy Bożej i przypomniał, że sam Pan Jezus modlił się za nas do Ojca, by nas ustrzegł od ducha tego świata. „Proszę Pana, aby dał nam wszystkim łaskę umiejętności ogołocenia się” – zakończył swe krótkie przemówienie papież.

Natomiast w niewygłoszonym, a przygotowanym wcześniej tekście Ojciec Święty zaznaczył, że gest Franciszka obnażenia z szat przed ojcem był proroczy i był to akt modlitwy, miłości, zawierzenia siebie Ojcu Niebieskiemu. W ten sposób dokonał on wyboru ubóstwa. "Nie był to wybór socjologiczny, ideologiczny, lecz decyzja, aby być jak Jezus, aby Go naśladować, by iść za Nim aż do końca. Jezus jest bowiem Bogiem, który ogołocił się ze swej chwały, będąc Bogiem urodził się nagi, został złożony w żłobie, umarł nagi, będąc ukrzyżowanym" - czytamy w tekście przemówienia.

Papież przypomniał, że Franciszek ogołocił się ze wszystkiego, ze swojego życia światowego, z samego siebie, aby iść za Jezusem. "Ogołocenie Franciszka mówi nam to, czego naucza Ewangelia: naśladowanie Jezusa oznacza umieszczenie Go na pierwszym miejscu, ogołocenie się z wielu posiadanych rzeczy, tłumiących nasze serce, wyrzeczenie się samego siebie, wzięcie krzyża i niesienie go z Jezusem. Ogołocenie się z egoistycznego «ja» i oderwanie się od żądzy posiadania, od pieniędzy będących bożkiem, który nas posiada" - zaznaczył Franciszek.

Podkreślił, że wszyscy jesteśmy wezwani, by być ubogimi, by ogołocić się z samych siebie. Dlatego musimy nauczyć się przebywania z ubogimi, dzielić się z nimi, dotykać ciała Chrystusa. "Chrześcijanin jest nie tym, który wiele mówi o biednych, ale tym, który ich spotyka, patrzy im w oczy, dotyka ich" - zaznaczył. Dodał, że przybył do Asyżu nie po to, żeby wiadomość o tym pojawiła się na pierwszych stronach gazet, ale żeby wskazać, że jest to droga chrześcijańska, którą przebył święty Franciszek.

Następnie papież zauważył, że Kościół musi się ogołocić się z wszelkiej światowości duchowej, będącej pokusą dla wszystkich, z wszelkiego działania, które nie jest dla Boga i nie pochodzi od Boga, od lęku, by otworzyć bramy i wyjść na spotkanie wszystkich, a zwłaszcza najuboższych, potrzebujących, dalekich, bez oczekiwania. Zaznaczył, że trzeba odważnie nieść światło Chrystusa i Ewangelii, nawet w ciemności, gdzie nic nie można zobaczyć, gdzie można się potknąć. Ogołocić się z pozornego spokoju, jakie dają struktury, z pewnością niezbędne i ważne, ale które nigdy nie mogą przysłaniać jedynej prawdziwej mocy, którą Kościół w sobie nosi – mocy Bożej. Bóg jest naszą siłą – podkreślił Ojciec Święty. Wezwał, aby jedynym punktem odniesienia był Chrystus.

Papież podkreślił, że pójście drogą ubóstwa jest decyzją niezbędną dla całego świata. Nie chodzi o biedę, którą trzeba zwalczać, lecz o umiejętność dzielenia się z innymi, bycia solidarnym z potrzebującymi, większego zaufania Bogu niż naszym ludzkim siłom. "Każdy chrześcijanin, każdy człowiek dobrej woli powinien umieć ogołocić się z tego, co nie jest istotne, aby wyjść na spotkanie ubogich i proszących, aby być kochanymi" - czytamy w przygotowanym na to spotkanie tekście przemówienia papieskiego.

Msza św.: Franciszku, wyproś dla nas pokój


Po modlitwie przy relikwiach Biedaczyny w bazylice św. Franciszka, o 11.00 na placu przed świątynią rozpoczęła się Msza św. pod przewodnictwem Ojca Świętego. Przybyło na nią ok. 100 tys. osób. W kazaniu podczas niej zaapelował o pokój w Ziemi Świętej, w Syrii, na Bliskim Wschodzie i na całym świecie.

Na początku zwrócił się do zebranych franciszkańskim pozdrowieniem: "Pokój i dobro wszystkim!" Podkreślił, że przybył, aby "uwielbiać Ojca za to wszystko, co zechciał objawić jednemu z tych «maluczkich», o których mówi Ewangelia: Franciszka, syna bogatego kupca z Asyżu". "Czego świadkiem jest Franciszek dla nas, dzisiaj? Co nam mówi, nie słowami, bo to łatwe, ale swoim życiem?" – zapytał Ojciec Święty i odpowiedział: "Podstawowym faktem, o jakim nam świadczy, jest to, że bycie chrześcijaninem jest życiodajną relacją z Osobą Jezusa, jest przyobleczeniem się w Niego, upodobnieniem się do Niego".

A nawiązując do nawrócenia Franciszka w kościele św. Damiana, gdy modlił się on przed krucyfiksem, zaznaczył: "Ten, kto pozwala, by spojrzał na niego ukrzyżowany Jezus, zostaje stworzony na nowo, staje się «nowym stworzeniem». Stąd wynika wszystko: jest to doświadczenie łaski, która przemienia, bycia kochanym bez zasługi, choć jesteśmy grzesznikami". Potem Ojciec Święty modlił się: "Zwracamy się do Ciebie, Franciszku i prosimy: naucz nas trwać przed krucyfiksem, pozwolić, żeby On na nas spoglądał, pozwolić, aby nam przebaczył, stworzył nas na nowo swoją miłością".

Papież podkreślił, że "kto idzie za Chrystusem, otrzymuje prawdziwy pokój, ten pokój, który tylko On, a nie świat mogą nam dać". Zwrócił uwagę, że wiele osób łączy św. Franciszka z pokojem i jest to słuszne, ale niewielu zmierza do głębi. "Franciszkowy pokój nie jest ckliwym uczuciem. Proszę was: taki święty Franciszek nie istnieje! Nie jest on też jakimś rodzajem panteistycznej harmonii z energiami wszechświata. Jest to jakaś idea stworzona przez pewnych ludzi!” – przestrzegł Ojciec Święty i wyjaśnił: "Pokój św. Franciszka jest pokojem Chrystusa, a znajduje go ten, kto bierze na siebie Jego «jarzmo», czyli Jego przykazanie: Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem. Nie można tego jarzma nieść z arogancją, zarozumialstwem, pychą, ale jedynie z łagodnością i pokorą serca" – powiedział kaznodzieja.

Mówiąc o kolejnej "lekcji", jaką daje nam dzisiaj św. Franciszek, wskazał, że jest nią miłość do wszelkiego stworzenia, do jego harmonii. "Święty z Asyżu świadczy o poszanowaniu tego wszystkiego, co Bóg stworzył i o tym, że człowiek jest powołany do strzeżenia i chronienia, ale przede wszystkim świadczy o szacunku i miłości do każdej istoty ludzkiej" - przypomniał papież.

"Bóg stworzył świat, aby był miejscem rozwoju w zgodzie i pokoju. Zgoda i pokój! Franciszek był człowiekiem zgody i pokoju" - podkreślił mówca i wezwał: "Z tego Miasta Pokoju powtarzam z mocą i łagodnością miłości: szanujmy stworzenie, nie bądźmy narzędziami zniszczenia! Szanujmy każdą istotę ludzką: niech ustaną konflikty zbrojne, plamiące ziemię krwią, niech ucichnie broń a wszędzie nienawiść ustąpi miejsca miłości, zniewaga przebaczeniu a niezgoda – jedności. Usłyszmy wołanie tych, którzy płaczą, cierpią i umierają z powodu przemocy, terroryzmu i wojny, w tak bardzo umiłowanej przez świętego Franciszka Ziemi Świętej, w Syrii, na całym Bliskim Wschodzie, na całym świecie".

Ojciec Święty przypomniał że dzisiaj Włochy świętują też św. Franciszka jako swego Patrona i wezwał do modlitwy słowami świętego za naród włoski i świat.

W modlitwie wiernych modlono się za: Kościół święty – oblubienicę Chrystusa, aby stał się dla każdego znakiem zbawienia, za papieża Franciszka, by natchniony przez Ducha Świętego prowadził Kościół wypełniający wolę Bożą, za Włochy i władze, by kierowały się autentycznym duchem służby budując sprawiedliwość, solidarność i pokój i zwracając szczególną uwagę na biednych i potrzebujących, za mieszkańców Umbrii, aby oświeceni przez wiarę poszukiwali prawdy w nadziei i miłości, za cierpiących, samotnych i dotkniętych przez kryzys ekonomiczny i moralny, aby doświadczyli bliskości i wsparcia ze strony chrześcijan, za wszystkie duchowe dzieci św. Franciszka, aby naśladując jego przykład i wsparci jego wstawiennictwem żyli Ewangelią.

Dziękując papieżowi za jego obecność przewodniczący regionalnej Konferencji Biskupiej Umbrii, arcybiskup Perugii Gualtiero Bassetti przypomniał wizyty jego poprzedników: Jana XXIII, Jana Pawła II i Benedykta XVI w tym mieście, wskazując w sposób szczególny na organizowane tutaj modlitwy o pokój i współpracę
między narodami i religiami.

Podziękowanie za wizytę złożyła również Catiuscia Marini przewodnicząca Regionu Umbrii i przypomniała pochodzącego z Perugii włoskiego filozofa-pacyfistę Aldo Capitiniego, który zapoczątkował w 1961 r. słynne marsze pokoju w Asyżu.

Na zakończenie Mszy św. papież poświęcił ofiarowaną przez region Umbria oliwę do lampy wotywnej, która pali się przed grobem Franciszka.

Obiad z ubogimi w ośrodku Caritas i odwiedziny Carceri

Ojciec Święty udał się następnie do Ośrodka Pierwszego Przyjęcia, prowadzonego przez Caritas przy dworcu kolejowym Matki Bożej Anielskiej, gdzie spożył obiad z ubogimi, następnie odwiedził erem Carceri – położone 4 km od Asyżu na zboczach góry Subasio groty, w których św. Franciszek i jego towarzysze gromadzili się na modlitwę.

W katedrze św. Rufina spotkanie z duchowieństwem

Słuchajcie Słowa Bożego, po bratersku podążajcie razem, głoście Ewangelię na peryferiach - zachęcił Ojciec Święty duchowieństwo, osoby konsekrowane i członków rad duszpasterskich diecezji asyskiej w katedrze św. Rufina.

Przypomniał, że Kościół jest wspólnotą słuchającą z wiarą i miłością przemawiającego Pana Jezusa. "To bowiem Słowo Boże budzi wiarę, karmi ją i odradza. To Słowo Boże dotyka serc, nawraca je do Boga i Jego logiki, tak różnej od naszej. Słowo Boże nieustannie odnawia nasze wspólnoty" – stwierdził papież. Zachęcił byśmy bardziej słuchali Słowa Bożego, gdyż bez tego zasłuchania nie można być kaznodzieją, rodzicami przekazującymi dzieciom wiarę, katechetą czy wychowawcą. Nie można mówić o wierze językiem telewizyjnych newsów. "Nie wystarcza czytać Pismo Święte, trzeba słuchać Jezusa, który w nim mówi, trzeba być antenami odbiorczymi, dostrojonymi do Słowa Bożego, żeby być antenami nadawczymi!" – powiedział obrazowo Franciszek.

Podkreślił też znaczenie wspólnego podążania duchownych z Ludem Bożym, współpracując, pomagając sobie nawzajem, prosząc o wybaczenie, uznając swoje błędy i wybaczając sobie nawzajem. Przypomniał, że w małżeństwie mogą "latać talerze", ale wieczorem mąż i żona muszą się pojednać. "Iść razem, bez ucieczki do przodu, bez nostalgii za przeszłością. A gdy idziemy, mówimy ze sobą, poznajemy siebie nawzajem, opowiadamy o sobie, wzrasta się w poczuciu rodzinności" – zauważył Ojciec Święty.

Trzecia papieska zachęta dotyczyła aspektu misyjnego - głoszenia Ewangelii, aż na peryferie, nie tylko w sensie geograficznym, lecz także w odniesieniu do osób, sytuacji życiowych. Ojciec Święty podkreślił, że chodzi tu także o ludzi dalekich duchowo, o dzieci, które nie potrafią zrobić znaku krzyża. "Nie lękajcie się wychodzić i iść na spotkanie tych osób, tych sytuacji. Nie dajcie się zablokować uprzedzeniami, nawykami, surowości umysłowej czy duszpasterskiej, stwierdzeniami, że tak było zawsze! Jednakże można iść na peryferie tylko wtedy, jeśli niesiemy Słowo Boże w sercu i podążamy z Kościołem, jak święty Franciszek. W przeciwnym wypadku niesiemy samych siebie, a to nie jest dobre, nikomu nie służy! To nie my zbawiamy świat: to Pan Bóg" - powiedział papież. Zaznaczył, że nie daje nowych recept i przestrzegł, przed tymi, którzy utrzymują, że je posiadają.

Bazylika św. Klary u klarysek: radośnie rozważajcie Ukrzyżowanego

Następnie udał się do bazyliki św. Klary na spotkanie z mieszkającymi tam klaryskami. W zaimprowizowanym przemówieniu do nich zwrócił uwagę na znaczenie radości, wypływającej z kontemplacji ukrzyżowanego Jezusa i troski o życie wspólnotowe. Papież złożył tam biało-żółte kwiaty i pomodlił się w ciszy przy grobie ich założycielki – św. Klary. Modlił się także przed krzyżem z San Damiano - ikoną Ukrzyżowanego, z której Chrystus miał przemówić do św. Franciszka.

Ojciec Święty rozpoczął swe refleksje od żartobliwej uwagi: „Myślałem, że będzie to spotkanie, podobnie jak już dwa razy w Castel Gandolfo, w kapitularzu, tylko z siostrami, ale przyznam się wam, że nie mam odwagi odesłać kardynałów!”. Podziękował za przyjcie i za modlitwę w intencji Kościoła.

Z kolei zaznaczył, że nie zawsze łatwo zrozumieć, dlaczego jakaś mniszka klauzurowa poświęca całe swoje życie Panu, żeby modlić za Kościół. Sądzi się, że powinna być ona odcięta od świata, przebywając jedynie z Bogiem i prowadzić życie ascetyczne, pokutne. Ale tak nie jest. Drogą katolickiej zakonnicy klauzurowej jest Jezus Chrystus, który jest w centrum wszystkiego, życia, pokuty, życia wspólnotowego, modlitwy i powszechności modlitwy. Dlatego rzecz wygląda dokładnie odwrotnie: kiedy zakonnica klauzurowa idzie drogą Jezusa, staje się w jeszcze większym stopniu człowiekiem.

Siostry klauzurowe są powołane do wielkiego człowieczeństwa, potrafiąc przebaczać, jak Kościół rozumiejąc człowieka i jego słabości. A znakiem tego człowieczeństwa jest radość. Nie chodzi o uśmiech jak u stewardesy! - zaznaczył papież. Chodzi o radość wewnętrzną. "Smutno mi, gdy widzę siostry smutne, bez radości wewnętrznej, wypływającej z Jezusa Chrystusa" - wyznał Ojciec Święty. Podkreślił, że przedmiotem kontemplacji mniszek jest rzeczywistość Jezusa Chrystusa, Jego ran. Z krzyża Jezus patrzy na świat. Siostra klauzurowa, spoglądając na Jezusa, patrzy na świat Jego oczami, oczami Matki. Kościół chce, byście były matkami, oddawały życie przez modlitwę, za kapłanów, kleryków, osoby świeckie - powiedział papież.

Zwrócił też uwagę na aspekt życia wspólnotowego sióstr klauzurowych. Zauważył, że nie jest ono łatwe i czasami mogą pojawiać się napięcia. Zachęcił do kultywowania przyjaźni, aby klasztor był rodziną. Niech zawsze będzie miłość, niech nie będzie rywalizacji. Przebaczajcie sobie nawzajem, nie mówcie źle o sobie, dbajcie o przyjaźń i miłość wzajemną. Niech klasztor nie będzie czyśćcem, ale niech będzie rodziną! - zaapelował Franciszek. Przyznał, że problemy były i są, ale trzeba je rozwiązywać z miłością, nie niszcząc się nawzajem. Na zakończenie Ojciec Święty poprosił mniszki, by się za niego modliły, nigdy o tym nie zapomniały.

Po udzieleniu błogosławieństwa podszedł do dwóch starszych sióstr, przewożonych na wózku inwalidzkim, a następnie podchodziły do niego poszczególne mniszki, zamieniając z nim kilka słów.

Do młodych: bądźcie wierni swemu powołaniu i głoście Ewangelię


Następnie na placu przed bazyliką św. Franciszka Ojciec Święty spotkał się z młodymi z regionu Umbrii. Wezwał ich do dochowania wierności powołaniu do małżeństwa bądź do życia konsekrowanego i przypomniał im również o potrzebie oparcia się na Ewangelii w działalności społecznej i w życiu codziennym.

Przemówienie to było odpowiedzią na cztery pytania zadane papieżowi wcześniej przez młodzież. Franciszek wyraził radość, że jako pierwsi zapytali go młodzi małżonkowie, co dało mu okazję do przedstawienia kilku uwag na temat małżeństwa, rodziny i powołania. „Małżeństwo jest prawdziwym i właściwym powołaniem, podobnie jak kapłaństwo i życie zakonne” – przypomniał Ojciec Święty. Wyjaśnił, że „dwoje chrześcijan, którzy się pobrali, rozpoznali w swej historii miłości wezwanie od Pana, powołanie do utworzenia z dwojga – tego, co męskie i żeńskie – jednego tylko ciała i jednego życia”. A sakrament małżeństwa umacnia tę miłość łaską Bożą, zakorzenia je w samym Bogu i dzięki temu darowi, mając pewność powołania, można być pewnym, nie bać się niczego, stawić czoła wszystkiemu, razem.

Franciszek zwrócił uwagę, że nasi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie, chociaż pobierali się często w trudniejszych warunkach niż obecnie, niekiedy w czasie wojny lub tuż po niej bądź jako imigranci, czerpali siłę z tej pewności, że Pan jest z nimi, że Bóg pobłogosławił rodzinę swym sakramentem oraz że błogosławiona jest również misja wydawania na świat dzieci i wychowywania ich. Dzięki temu mogli pokonywać najcięższe próby, była to prosta pewność, ale prawdziwa, tworząca kolumny wspierające ich miłość – podkreślił.

Zaznaczył, że młodzi ludzie też potrzebują dzisiaj tej podstawy moralnej i duchowej, aby budować dobro, ale niestety podstawy tej nie zapewniają już rodziny ani tradycja społeczna. Co gorsza, obecne społeczeństwo stawia na pierwszym miejscu bardziej prawa jednostki niż rodziny oraz więzi, które trwają jedynie do pojawienia się trudności. Dlatego też często mówi się o stosunkach małżeńskich i rodzinnych w sposób powierzchowny i błędny – ubolewał papież.

Przypomniał, że Duch Święty, którego „wyobraźnia jest nieskończona”, wzbudza wciąż nowe odpowiedzi na nowe wymagania i dziś w Kościele mamy kursy przedmałżeńskie, parafialne grupy młodych małżeństw, ruchy rodzinne itp. Są one punktami odniesienia dla wszystkich: młodych poszukujących, par małżeńskich przeżywających kryzys, rodziców mających trudne relacje z dziećmi i odwrotnie. Franciszek zachęcił swych młodych słuchaczy, aby nie lękali się postawić ostatecznych kroków w życiu w postaci małżeństwa, aby pogłębiali swą miłość, modlili się, dobrze się przygotowali do tej drogi życiowej, a przy tym aby zaufali Panu, który nigdy nie zostawi ich samych. „Sprawcie, aby wszedł On do waszego domu jak członek rodziny, On zawsze będzie was wspierał” – życzył Ojciec Święty.

Zaznaczył następnie, że istnieje jeszcze inne powołanie – do celibatu i dziewictwa dla Królestwa Niebieskiego. Jest to doświadczenie samego Jezusa, a to, jak można je rozpoznać i za nim pójść, stanowi odpowiedź na trzecie pytanie. Papież wyjaśnił, że w tym celu trzeba się modlić i kroczyć w Kościele, a te dwie sprawy idą razem i wzajemnie się przeplatają. „U początku każdego powołania do życia konsekrowanego leży zawsze mocne doświadczenie Boga, które się pamięta całe życie. Nie można go wyliczyć ani zaprogramować” – zapewnił mówca. Dodał, że ważne jest też pozostawanie w codziennej relacji z Bogiem wsłuchiwanie się w milczeniu przed tabernakulum w Jego głos.

Odpowiadając na pytania dotyczące zaangażowania społecznego w obecnym okresie kryzysu i na temat ewangelizacji, Ojciec Święty zachęcił młodzież Umbrii do niesienia światu Ewangelii. Zaznaczył, że dotyczy to nie tylko życia religijnego, ale człowieka we wszystkich jego wymiarach oraz świata, społeczeństwa, ludzkiej cywilizacji. "Ewangelia jest zbawczym orędziem Boga dla ludzkości" – stwierdził papież. Zaznaczył, że nie są to puste słowa, bo ludzkość naprawdę potrzebuje zbawienia. Widzimy to codziennie, przeglądając gazety lub oglądając telewizję, ale widzimy to też wokół nas, w ludziach, w różnych sytuacjach oraz w nas samych. „Każdy z nas potrzebuje zbawienia!" – powiedział Franciszek.

Podkreślił, że otaczające nas zło nie jest nieprzezwyciężalne, a chrześcijanin nie rezygnuje w jego obliczu. Bóg jest większy niż zło: jest On nieskończoną miłością, bezgranicznym miłosierdziem i to ta Miłość zwyciężyła zło u samego korzenia przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Z Nim możemy walczyć ze złem i zwyciężać je każdego dnia - podkreślił papież. Wskazał też, że Ewangelia budzi wiarę, prowadzi do ewangelizacji oraz zachęca do przemieniania świata według Bożego planu – oto chrześcijańska inspiracja życia społecznego. "Są to dwa aspekty tej samej misji: niesienie Ewangelii świadectwem naszego życia przemienia świat! Tą drogą trzeba iść!" – zaznaczył mówca. Wskazał na przykład św. Franciszka, który niosąc Ewangelię, sprawił, że wiara wzrastała, odnowił Kościół a zarazem społeczeństwo i uczynił je bardziej braterskim, ale zawsze za pomocą Ewangelii.

Ojciec Święty zachęcił młodzież Umbrii, by z Ewangelią w sercu i w ręku świadczyła o wierze. "Nieście Chrystusa do swych domów, głoście Go wśród przyjaciół, przyjmijcie Go i służcie Mu w ubogich. Przekażcie Umbrii orędzie życia, pokoju i nadziei!" – zaapelował Franciszek na zakończenie swego przemówienia.

Po spotkaniu z młodzieżą papież odwiedził odległe 3 km od Asyżu sanktuarium Matki Bożej w Rivotorto, gdzie znajduje się kamienna szopa (Sacro Tugurio), w której mieszkał św. Franciszek z pierwszymi towarzyszami - to tu powstała pierwsza wspólnota franciszkańska. Następnie śmigłowcem odleciał do Watykanu, dokąd przybył około godz. 20.00.

Ojcu Świętemu towarzyszyli m.in. 8 członków Rady Kardynałów, którzy od 1 października pod jego przewodnictwem obradowali w Watykanie na temat zarządzania Kościołem i reformy Kurii Rzymskiej oraz biskup Asyżu abp Domenico Sorrentino.

Była to 33. wizyta Ojca Świętego w Asyżu, Franciszek zaś stał się 19. papieżem odwiedzającym to miasto, które jest – po Rzymie – najczęściej odwiedzanym przez papieży miejscem na świecie.. Przyjeżdżają tam oni już od 785 lat. Pierwszym był Grzegorz IX w 1228 r.

KAI/mall
[Fot. PAP/EPA]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook