Jedynie prawda jest ciekawa


Orban w starciu z KE stosuje podwójną grę

17.01.2016

W starciu z KE premier Węgier Wiktor Orban stosował podwójną grę; w Brukseli był koncyliacyjny, w kraju stanowczo krytykował UE; to zdecydowało o jego sukcesie - ocenia politolog Dominik Hejj. Według niego, podobnie jak w przypadku Węgier, także wobec Polski dojdzie do zaostrzenia działań KE.

Hejj, redaktor naczelny portalu www.kropka.hu poświęconego węgierskiej polityce, ocenił w rozmowie z PAP, że rozpoczęta przez KE wobec Polski procedura mająca na celu przeciwdziałanie zagrożeniom dla państwa prawa - "z góry skazana jest na porażkę, co dobrze pokazał przykład Węgier". Jak zaznaczył, większości wymagane przez tę procedurę są tak duże i tak zbiurokratyzowane, że nawet najbardziej antywęgierskie rezolucje Parlamentu Europejskie nie zapadały taką większością głosów, która umożliwiłaby podjęcie wobec Polski ostatecznego etapu tej procedury. "Cała ta procedura pozostaje de facto zapisem czysto prawnym i wątpię, że przy obecnych nastrojach w UE uda się go przeprowadzić" - dodał.

Politolog zaznaczył, że postępowań KE wobec Węgier i sesji plenarnych PE, na których debatowano o Węgrzech, były setki. "Największy akcent był położony w 2012 r. na zmiany dotyczące banku narodowego, kwestie związane z sądownictwem i Trybunałem Konstytucyjnym oraz ochroną danych osobowych" - dodał. Podkreślił, że Orban brał udział we wszystkich ważniejszych debatach w UE na temat Węgier, przy czym prowadził swoistą podwójną grę.

"Z jednej strony w Brukseli uprzejmie dziękował za możliwość zabrania głosu, podkreślał, że demokracja polega na swobodzie wypowiedzi, że on nie ucieka od odpowiedzialności. Z drugiej strony na Węgrzech atakował Unię Europejską" - tłumaczył ekspert. Podkreślił, że ta "podwójna gra przyniosła niebywałe korzyści Orbanowi".

"Przemówienia Orbana w Brukseli są bardzo koncyliacyjne, wszystkie odpowiedzi są udzielane terminowo" - mówił. Natomiast o tym, jak Orban przejmuje się KE, zaznaczył Hejj, mogą świadczyć chociażby jego odpowiedzi na pytania węgierskich dziennikarzy po tym, jaka Komisja w listopadzie 2015 r. wszczęła postępowanie przeciw Węgrom w związku z planami finansowania przez budżet państwa budowy dwóch nowych reaktorów elektrowni atomowej w Paks. "Na każde z nich odpowiadał: +idziemy dalej+, w domyśle i tak wyjdzie na nasze" - mówił.

Wybiegiem Orbana było też - jak mówił ekspert - to, że dokumenty przekazywane do PE i KE były w języku węgierskim a nie angielskim, więc trzeba było najpierw je przetłumaczyć, przez co węgierski premier zyskuje na czasie.

Pewną metodą jest też to, mówił Hejj, że nie wprowadza się wymaganych przez Brukselę poprawek do ustaw, ale najczęściej uchwala nowe. "W większości niewiele różniące się od starych. Zmiany te uzasadnia się w ten sposób: praktyka prawna skłoniła nas do wniosku, że trzeba wprowadzić tę zmianę; broń boże nie KE nam kazała" - mówił politolog.

Tak było na przykład z zapisami dotyczącymi rady polityki pieniężnej. KE kwestionowała zapis o tym, że projekt posiedzenia musi być przedłożony rządowi, a na samym posiedzeniu może być obecny minister finansów. "Zmieniono ten zapis i na posiedzeniu rady polityki pieniężnej nie ma już ministra, ale zrobiono to, uchwalając nową ustawę o banku narodowym w 2013 r." - dodał.

Ostatnio Orban zaczął mocniej podkreślać konieczność reformy UE, w tym nawet zmian traktatowych, czego nie chcą nawet Brytyjczycy - mówił ekspert. Węgierski premier zaczyna też ostrzej mówić o dominacji dużych krajów UE nad małymi, zjednując sobie tym kolejne kraje UE - ostatnio m.in. Słowenię - których staje się reprezentantem w Brukseli. Według politologa Orban chce być liderem państw naszego regionu.

Ekspert uważa, że Orban, krytykując UE, za każdym razem proponuje pewne rozwiązania. "Za każdym razem podkreśla też znaczenie funduszy unijnych w rozwoju Węgier czy strategicznego partnerstwa z Niemcami. Orban jest do bólu pragmatyczny. Jego podwójna gra pozwala mu na rozgrywanie KE po swojemu, bez żadnych sankcji" - ocenił ekspert.

Najlepszym dowodem na to, że Orban osiągnął w tym sukces, mówił politolog, jest grudniowa regulacja PE dotycząca zagrożenia praworządności na Węgrzech, gdzie PE zaleca KE wszczęcie postępowania wobec Węgier, sugerując, że jeżeli nic nie zostanie zrobione, to inne kraje mogą pójść w ślady Budapesztu. "Dowodzi to, że UE zaczęła zauważać, że polityka i dyskurs Orbana jest skuteczny" - dodał.

Hejj zaznaczył, że z doświadczeń węgierskich wynika dla Polski m.in. to, że trzeba być obecnym podczas debat w Brukseli. "Ważna jest też warstwa retoryczna, umiejętność zjednywania sobie partnerów, pewna charyzma" - dodał. Zwrócił przy tym uwagę, że eurodeputowani Fideszu należą do największej frakcji w PE - Europejskiej Partii Ludowej, a europosłowie PiS do znacznie mniej licznej frakcji Europejskich Konserwatystów. "Poza tym UE nie pozwoli sobie raczej drugi raz na
wyrośnięcie polityka tego formatu, co Orban" - dodał.

Jednocześnie ekspert nie spodziewa się zaostrzenia działań KE, w tym uruchomienia kolejnych etapów. Zwrócił uwagę, że UE walczy obecnie z ogromnym kryzysem imigracyjnym, który będzie się nasilał z nastaniem cieplejszych miesięcy. Jego zdaniem nie będzie wystarczającej większości wśród krajów UE, by dalsze etapy procedury mającej na celu przeciwdziałanie zagrożeniom dla państwa prawa, były wobec Polski wszczynane.

Jego zdaniem nie będzie jednomyślności w tej kwestii nawet wśród krajów tzw. starej UE. Według niego reakcja na sytuację w Polsce to zadanie dla Rady Europy. "Rada Europy się nie rozpadnie; tam współpraca opiera się na innych zasadach, kraje nie są tak mocno ze sobą powiązane finansowo, a więc tam można powiedzieć więcej. Raporty RE są uważane za bardziej bezstronne niż UE, bo tam nie rządzą Niemcy" - mówił.

KE postanowiła w środę rozpocząć wobec Polski pierwszy etap procedury mającej na celu przeciwdziałanie zagrożeniom dla państwa prawa. Proces ten składa się z trzech etapów. Pierwszym jest ocena KE, podczas której gromadzone są informacje dotyczące ewentualnych zagrożeń. W kolejnym kroku, o ile sprawa nie zostanie załatwiona wcześniej, przewidziana jest publikacja przez KE "zalecenia w sprawie państwa prawnego", by państwo członkowskie rozwiązało stwierdzone problemy w wyznaczonym terminie i poinformowało o tym Brukselę.

W trzecim etapie KE monitoruje działania podjęte w odpowiedzi na jej zalecenia. Jeśli uzna, że nie są one wystarczające, może skorzystać z mechanizmu przewidzianego w art. 7 Traktatu o UE, czyli zwrócić się do Rady o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszania wartości UE przez kraj unijny.

Procedura reagowania na systemowe zagrożenia dla rządów prawa, której pierwszy etap KE uruchomiła w środę wobec Polski, istnieje od marca 2014 roku. Uruchomiono ją po raz pierwszy. Celem tej procedury jest umożliwienie Komisji Europejskiej dialogu z danym państwem członkowskim, aby

zapobiegać "wyraźnemu ryzyku poważnego naruszenia" przez państwo unijne m.in. wartości demokratycznych.

PAP/mmil

[Fot. YouTube]

Warto poczytać

  1. justice16072018 16.07.2018

    Czy właściciel firmy może odmówić świadczenia usług klientowi ze względu na orientację seksualną? Przełomowy wyrok

    Joanna Duka i Breanna Koski, właścicielki studia Brush&Nib w Phoenix zajmującego się tworzeniem zaproszeń na śluby, odwołały się od wyroku sądu apelacyjnego stanu Arizona. Walczą z przepisami antydyskryminacyjnymi wprowadzonymi w ich mieście, jednak sprawa może mieć dużo dalej idące konsekwencje.

  2. bokoharam17062018 16.07.2018

    Boko Haram zdobyło bazę wojskową w Nigerii. Chrześcijanie boją się ludobójstwa

    Anonimowe źródła w rządzie Nigerii poinformowały agencję AFP, że islamscy terroryści z organizacji Boko Haram zdobyli bazę wojskową na północnym wschodzie kraju. Los setek nigeryjskich żołnierzy jest nieznany, ale wszyscy obawiają się najgorszego.

  3. 1270putintrumpszczyt 16.07.2018

    Zakończyło się spotkanie w cztery oczy prezydentów USA i Rosji

    Po ponad dwóch godzinach zakończyło się w poniedziałek spotkanie w cztery oczy prezydentów USA i Rosji, Donalda Trumpa i Władimira Putina, w Helsinkach i rozpoczęła się część szczytu z udziałem obu przywódców w poszerzonym gronie - poinformowały media w USA i Rosji.

  4. haiko16072018 16.07.2018

    Szef niemieckiej dyplomacji. "UE nie może już polegać na USA"

    Szef dyplomacji Niemiec Heiko Maas oświadczył w poniedziałek, że UE nie może w pełni polegać na administracji Donalda Trumpa i musi zewrzeć szeregi. Wypowiedział się wkrótce po tym, kiedy Trump uznał, że UE jest "wrogiem" USA, jeśli chodzi o handel.

  5. paryz16072018 16.07.2018

    Podpalania, kradzieże, starcia z policją. Francuzi "świętują" mistrzostwo na ulicach [WIDEO]

    W kilku francuskich miastach radość ze zdobycia przez "Trójkolorowych" tytułu piłkarskich mistrzów świata wymknęła się spod kontroli. Na słynnej Champs Elysees w Paryżu plądrowano sklepy i walczono z policją, do zamieszek doszło też m.in. w Lyonie i Marsylii.

  6. papiez16072018 16.07.2018

    Papież Franciszek znowu zaskakuje. Tym razem sprawił niespodziankę młodej parze

    O tym, że papież Franciszek lubi zaskakiwać wiadomo nie od dziś. Tym razem sprawił niespodziankę jednemu z członków gwardii szwajcarskiej oraz jego narzeczonej. Okazało się, że Ojciec Święty zdecydował się… zastąpić księdza, który miał udzielić ślubu młodej parze.

  7. trump14072018 16.07.2018

    O czym będą rozmawiać Trump z Putinem? Zdradzamy potencjalne scenariusze

    Czego można spodziewać się po tym spotkaniu, jakie ustalenia na nim zapadną i jak wpłynie to na nasze codzienne życie?

  8. worldcup14072018 15.07.2018

    Trójkolorowi mistrzem świata. Szalony finał!

    Piłkarze Francji po raz drugi w historii zostali mistrzami świata, w niedzielnym finale w Moskwie pokonali Chorwację 4:2.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook