Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Węgrzy rzucają wyzwanie europejskim bankom

30.07.2013

Viktor Orban spotyka się z kolejną falą krytyki za decyzje, jakie podejmuje w sferze gospodarki. Jego gabinet zdecydował, że na Węgrzech nie będą możliwe kredyty w obcej walucie. Wszystko po to, by ulżyć zadłużonym.

Kampania wymierzona w Viktora Orbana trwa w najlepsze. Najpierw zajęcia odbywały się nieco zaocznie, na łamach niemieckiego "Der Spiegel", gdzie redaktor naczelny dziennika z Czerskiej porównywał węgierskiego premiera do Hitlera i nawoływał europejskich polityków do nałożenia sankcji na naszych sąsiadów.

Tym razem dziennikarze "GW" - ale i wielu innych instytucji - wzięli na celownik ekonomiczną politykę gabinetu Orbana. Przypominamy, przewodniczący Fideszu próbuje za wszelką cenę uniezależnić się od europejskich instytucji i banków. Węgry spłacają przed czasem pożyczkę od MFW, a teraz Orban wypowiada wojnę bankom, co wielu środowiskom skrajnie się nie podoba.

"Ludzie zostali oszukani. Banki wprowadziły ludzi w błąd i zwabiły ich. Dlatego musimy pozbyć się źródła tego problemu" - przekonuje węgierski premier.

W czym rzecz? Chodzi o problemy Węgrów z zaciągniętymi w obcej walucie kredytami hipotecznymi. Szacuje się, że problem dotyczy nawet 1,3 mln rodzin. Orban chce, by kredyty w obcej walucie zostały po prostu zlikwidowane. Przekonuje jednak, że reformy będą wprowadzone w odpowiednim tempie:

"Kiedy chcesz przeprowadzić ważne reformy, trzeba działać szybko. Ale tym razem nastawiamy się na spokojne, pokojowe rozmowy. Nie chcemy uszkodzić systemu bankowego, ale pomóc ludziom" - deklaruje szef Fideszu.

Według dziennikarzy "GW" bankowcy są "przerażeni". Rząd Orbana chce pomóc Węgrom w spłatach ich kredytów. Zresztą nie pierwszy raz:

"Poprzednia taka pomoc w 2011 r. kosztowała węgierskie banki ponad miliard dolarów - parlament uchwalił wówczas prawo, które pozwalało każdemu spłacić jednorazowo kredyt walutowy po kursie o jedną trzecią niższą od rynkowego." - czytamy na stronach Gazety.

To kiepskie informacje dla banków, które będą musiały liczyć się ze stratami. Mówi się o tym, że decyzje Orbana zniechęcą zagraniczne firmy do inwestycji nad Balatonem. Jak na razie jednak kolejne placówki są otwierane, węgierska gospodarka ma się całkiem nieźle, a koncerny (także te niemieckie) inwestują niezrażone krytyką węgierskich władz. Dla przykładu - na początku lipca Audi otwarło na Węgrzech pierwszą fabrykę poza granicami Niemiec.

ll, wPolityce.pl, gazeta.pl

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook