Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Opozycja zablokowała pracę bułgarskiego parlamentu

27.09.2013

Do ciekawej sytuacji doszło w Bułgarii. Z braku kworum parlament nie mógł głosować nad wnioskiem o wotum nieufności dla rządu premiera Płamena Oreszarskiego, wniesionym przez opozycję, przy czym to właśnie opozycja nie weszła na salę obrad, blokując pracę parlamentu.

Zdaniem obserwatorów centroprawicowa opozycja chce w ten sposób doprowadzić do przedterminowych wyborów.

Sytuacja jest paradoksalna - w czwartek centroprawicowa partia GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) byłego premiera Bojko Borysowa nie wzięła udziału w dyskusji nad własnym wnioskiem o wotum nieufności dla rządu, w piątek swoją nieobecnością uniemożliwiła głosowanie zarówno nad tym wnioskiem, jak i nad wnioskiem o odwołanie szefa parlamentu Michaiła Mikowa, któremu zarzuca naruszenie regulaminu pracy Zgromadzenia Narodowego.

Jednocześnie GERB zgłosił kolejny wniosek o wotum nieufności, uzasadniając go tak samo jak poprzedni bezczynnością nowo powołanego Ministerstwa Planowania Inwestycyjnego.

Lider GERB Bojko Borysow tłumaczy zachowanie swoich posłów dążeniem do uświadomienia opinii publicznej, że rządząca koalicja, tworzona przez Bułgarską Partią Socjalistyczną (BSP) i zrzeszający bułgarskich Turków Ruch na rzecz Praw i Swobód (DPS), jest całkowicie zależna od nacjonalistycznej partii Ataka.

"BSP i DPS nie są w stanie rządzić. Potrzebne są natychmiastowe wybory" - oświadczył Borysow. Rządząca koalicja ma w 240-miejscowym parlamencie 120 mandatów, a kworum wymagane do otwarcia posiedzeń wynosi 121 posłów.

W tym tygodniu wszyscy posłowie 23-osobowego klubu partii Ataka są nieobecni. Oficjalnie podają, że wyjechali na ważne spotkania do Brukseli. W rzeczywistości jednak liczyli na to, że ich obecność nie będzie potrzebna i że skoro chodzi o wotum nieufności, opozycja będzie na sali, więc oni będą mogli zdystansować się od rządzącej koalicji.

Przedstawiciele rządzącej koalicji zarzucają opozycji próbę zablokowania pracy parlamentu w chwili, kiedy na porządku dziennym stoi szereg ważnych projektów ustaw i zbliża się praca nad projektem budżetu na 2014 rok.

Koalicja obawia się trwałej blokady parlamentu, co nieuchronnie doprowadziłoby do jego rozwiązania i przedterminowych wyborów, których wizja jeszcze tydzień temu wydawała się oddalona co najmniej do wiosny.

Antyrządowe protesty, które rozpoczęły się w czerwcu, miesiąc po wyborach parlamentarnych i dwa tygodnie po zaprzysiężenia rządu finansisty Płamena Oreszarskiego, straciły na intensywności. Liczba protestujących zmalała, przestali oni blokować ruch uliczny. Paraliż parlamentu może jednak ponownie przybliżyć perspektywę przedterminowych wyborów. Nawołują do tego zarówno protestujący, jak i partia Borysowa, chociaż najnowsze sondaże wskazują na spadek poparcia dla GERB przy jednoczesnym konsolidowaniu się elektoratu lewicy, która ma kilkuprocentową przewagę.

Rozwiązanie rzeczywiście znajduje się w rękach partii Ataka i jej lidera Wolena Siderowa, ale ta partia, mająca kilku poważanych konkurentów wśród bułgarskich ugrupowań nacjonalistycznych, wcale nie jest zainteresowana przedterminowymi wyborami.

Współpraca rządzącej koalicji z Ataką jest źle postrzegana przez unijnych partnerów BSP i DPS - socjalistów i liberałów w PE.

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

PB, lz

[fot: sxc.hu]

Słowa kluczowe:

Bułgaria

,

Sofia

,

parlament

,

opozycja

Facebook