Jedynie prawda jest ciekawa


ONZ: syryjski rząd w kwietniu użył sarinu w prowincji Idlib

06.09.2017

Podczas wojny domowej w Syrii siły rządowe ponad 30 razy stosowały broń chemiczną, m.in. podczas kwietniowego ataku w prowincji Idlib, który doprowadził do amerykańskiego uderzenia na bazę syryjskiego lotnictwa - ogłosiła w środę komisji śledcza ONZ.

Według raportu oenzetowskiej komisji śledczej ds. zbrodni wojennych w Syrii 4 kwietnia syryjski samolot bojowy zrzucił bombę z sarinem na miejscowość Chan Szajchun w prowincji Idlib, na północy kraju. Komisja twierdzi, że wśród co najmniej 87 ofiar śmiertelnych było 28 dzieci i 23 kobiety.

- Siły rządowe kontynuowały schemat stosowania broni chemicznej przeciwko cywilom na obszarach kontrolowanych przez opozycję. Podczas najpoważniejszego incydentu, w Chan Szajchun, syryjskie siły powietrzne wykorzystały sarin, zabijając dziesiątki ludzi, głównie kobiet i dzieci - czytamy w raporcie. Komisja uznała te wydarzenia za zbrodnię wojenną.

Już wcześniej zespół ekspertów z Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) ustalił, że podczas ataku użyto sarinu, czyli bezzapachowego środka paralityczno-drgawkowego. Jednak mająca ustalić fakty misja OPCW nie podawała, kto dokonał ataku.

W swoim czternastym raporcie komisja napisała, że ma dowody na 33 ataki chemiczne w Syrii, z których 27 dokonały siły prezydenta Baszara el-Asada. Do siedmiu z nich doszło między 1 marca a 7 lipca. Nie ustalono na razie sprawców sześciu wcześniejszych ataków.

Rząd w Damaszku wielokrotnie zaprzeczał, jakoby korzystał z broni chemicznej. Twierdzi, że 4 kwietnia jego siły dokonały nalotu na magazyn, w którym ugrupowanie Dżabhat Fatah al-Szam (dawny Front al-Nusra, związany niegdyś z Al-Kaidą) składowało "toksyczne substancje". Oenzetowscy śledczy odrzucili te wyjaśnienia.

W reakcji na atak w Chan Szajhun prezydent USA Donald Trump podjął decyzję o pierwszym amerykańskim ataku na syryjską bazę lotniczą. USA przeprowadziły w nocy z 6 na 7 kwietnia uderzenie rakietowe na bazę Szajrat w prowincji Hims, skąd według administracji wystartowały syryjskie samoloty, które zaatakowały następnie Chan Szajhun.

Obecnie toczy się też inne śledztwo w sprawie ataku w tej miejscowości. Prowadzi je ONZ i OPCW, które próbują ustalić winnych. Wyniki dochodzenia mają być opublikowane w październiku.

Oenzetowscy śledczy rozmawiali m.in. z 43 świadkami ataku, ofiarami i ratownikami medycznymi. Korzystali ze zdjęć satelitarnych, fotografii fragmentów bomb i raportów ostrzegawczych. Komisja jest też poważnie zaniepokojona wpływem ataków międzynarodowej kolacji w Syrii na cywilów - oświadczył Paulo Pinheiro, który kieruje pracami komisji śledczej.

Według komisji przed amerykańskim atakiem z powietrza na meczet w miejscowości Al-Dżina w prowincji Aleppo w marcu USA nie podjęły środków ostrożności, by chronić cywilów i obiekty cywilne, co jest niezgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym. Według ONZ w ataku zginęło 38 osób, w tym dzieci. Amerykański wojskowy śledczy mówił w czerwcu, że atak był zgodny z prawem, a jego celem byli bojownicy Al-Kaidy. Wówczas utrzymywano, że zginął jeden cywil i ok. 30 mężczyzn biorących udział w spotkaniu w meczecie.

Według raportu komisji amerykański myśliwiec F-15s zrzucił 10 bomb na budynek przylegający do sali modlitewnej, a następnie dron wystrzelił dwa pociski rakietowe Hellfire w kierunku ludzi, uciekających z meczetu.

- Większość mieszkańców Al-Dżiny, bliskich ofiar i ratowników medycznych, z którymi rozmawiała komisji, twierdziła, że danego popołudnia w jednym z budynków meczetu trwało spotkanie religijne. Działo się tak regularnie - czytamy. Amerykańska ekipa, która ustalała cel ataku, "nie zdawała sobie sprawy z faktycznego celu, w tym tego, że chodziło o meczet, w którym co czwartek modlili się wszyscy wierni" - dodano w raporcie.

Komisja śledcza ds. zbrodni wojennych w Syrii została utworzona w sierpniu 2011 roku. Do jej zadań należy odnotowywanie przypadków łamania praw człowieka, ale jej apele o poszanowanie międzynarodowego prawa zazwyczaj trafiają w próżnię.

Na początku sierpnia członkini komisji Carla del Ponte ogłosiła, że odchodzi z niej, ponieważ brak politycznego wsparcia ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ sprawił, że wykonywanie pracy stało się niemożliwe.

PAP/wikicommons

Warto poczytać

  1. Alfiezyje 24.04.2018

    Dyrektor włoskiego szpitala opowiada o próbie uratowania Alfiego Evansa. Ta relacja szokuje

    Wciąż trwa desperacka walka o niespełna 2-letniego Alfiego Evansa. Najbliższe godziny zadecydują o tym, czy dziecko przeżyje. Po południu w sądzie w Manchesterze odbędzie się brytyjsko-włoskie posiedzenie, od którego zależy, czy włoski rząd będzie mógł wywieźć chłopca

  2. 1270polkazaaatakowana 24.04.2018

    Rasistowski atak na Polkę w Wielkiej Brytanii. Zaatakowała ją banda nastolatków

    Pochodząca z Polski 45-letnia Marta Stanisławska, mieszkająca w miejscowości Swindon w południowo-wschodniej Anglii padła ofiarą rasistowskiego ataku ze strony angielskich nastolatków.

  3. Zyd 24.04.2018

    Żydzi przestrzegani przed noszeniem jarmułek. To nie "antysemicka" Polska, a Niemcy

    Po niedawnej napaści w Berlinie na Żydów w jarmułkach, przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster przestrzega przed noszeniem tego nakrycia głowy przez pojedynczych ludzi w dużych miastach niemieckich, w obawie przed aktami antysemityzmu

  4. whouse24042018 24.04.2018

    Lewicowy kandydat na prezydenta USA zbawi świat? Bernie Sanders chce pracy dla każdego

    Bernie Sanders, główny rywal Hillary Clinton w ostatnich wyborach i nieformalny przywódca lewego skrzydła Demokratów – zaproponował program gwarantowanej pracy dla każdego.

  5. Praga2404 24.04.2018

    Zwrócił uwagę śniadym obcokrajowcom. Teraz walczy o życie w szpitalu

    Do zdarzenia doszło w ubiegłą sobotę w Pradze. Kelner ostrzegł grupę obcokrajowców, że w ogródku restauracyjnym nie wolno spożywać alkoholu, a stolik przy którym usiedli, został wcześniej zarezerwowany

  6. Alfiezyje 24.04.2018

    Niesamowita walka o życie. Chłopca odłączono od tlenu, lekarze nie dawali żadnych szans

    Włoski paszport nie pomógł Alfiemu Evansowi. Do wywiezienia z Wielkiej Brytanii nie dopuścili lekarze, którzy odłączyli go od tlenu. Tymczasem niespełna 2-letni chłopiec dzielnie walczy o życie

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook